"Ottus" [fantastyka] opowieść

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Morowis
Zarodek pisarza
Posty: 12
Rejestracja: ndz 29 cze 2008, 19:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

"Ottus" [fantastyka] opowieść

Postautor: Morowis » pt 04 lip 2008, 19:44

Wbił miecz wprost w klatkę piersiową leżącego stwora. Była to przerażająca kreatura, z którą Ottus spotkał się pierwszy raz w życiu. Miała twarz kota i posturę człowieka. Na ciele pokrywała ją ruda sierść. Chwilę później i Ottus leżał na ziemi. Czuł tylko zimno, które emanowało od podłoża. żadnego bólu choć wiedział, że jest cały zakrwawiony. Powoli stawał się coraz bardziej senny. Nie mógł się oprzeć, lecz wiedział, że sen może być dla niego zbyt niebezpieczny. W pobliżu mogły przebywać też inne stwory pokroju tego, który leżał zabity obok niego. Choć uczucie senności ciągle się nasilało, Ottus nie zamierzał się poddać. Próbował nawet wstać, lecz jego nogi odmówiły mu posłuszeństwa. Leżał wciąż na ziemi, coraz szybciej tracąc siły.

W końcu zasnął, a raczej stracił przytomność.



******





Obudził się w drewnianym pokoju. Miał on tylko jedno okno, które nie dawało zbyt wiele światła. Ottus był trochę zdziwiony, że udało mu się przeżyć, a tym bardziej wyjść z tego ze wszystkimi kończynami. Gdy rozbudził się na tyle aby móc jaśniej myśleć, poczuł ogromny ból w klatce piersiowej. Próbował się podnieść, lecz nie był wstanie tego uczynić. Chwile się męcząc i sapiąc z bólu wyjrzał przez okno, które było na wprost jego posłania. Z czego wywnioskował, zbliżało się ku wieczorowi. Obserwował dalekie obszary pokryte lasami. Był na odludziu, to wiedział. Sam mieszkał w takim miejscu. Jego rodzice starali się zapewnić jak najdłużej bezpieczeństwo jemu i jego młodszemu bratu. Ale oczywiście Ottus musiał być mądrzejszy. Uciekł z domu po to by zwiedzić trochę świata, lecz szybko się przekonał, że to nie był dobry pomysł. Był niemal kilkanaście mil od domu i już zaatakowała go jakaś paskudna kreatura. Wciąż cieszył się, że udało mu się wyjść cało z tej opresji. Teraz trzeba było dowiedzieć się kim jest ta tajemnicza osoba, która uratowała mu życie i dała dach nad głową. Ból w klatce stopniowo się zmniejszał, ale wciąż był na tyle mocny, że Ottus nie mógł podnieść się z łóżka. Minęła chyba już godzina od czasu

obudzenia się Ottusa, wreszcie ból ustąpił na tyle by mógł się podnieść. Gdy wstał z łóżka zauważył, że ktoś przebrał go z poplamionej krwią bestii tuniki, na koszule nocną. Zauważył też na krześle swoje ubranie, wyprane i złożone. Coraz bardziej był wdzięczny osobie, która go uratowała. Gdy się przebrał w swoje rzeczy, ruszył w stronę wyjścia. Otworzył drzwi i zauważył długi holl, a na końcu schody. Po obu stronach ścian nie było żadnych okien, tylko kilka drzwi, które prowadziły do innych sypialni. Ottus ruszył w kierunku schodów. Na dole było słychać odgłosy tuczących się o siebie szklanych lub porcelanowych przedmiotów. Schody były kręte, zrobione z drewna. Gdy Ottus znalazł się na dole zauważył krzątającego się przy naczyniach alchemicznych, mężczyznę, który prawdopodobnie był druidem. ów mężczyzna w pierwszej chwili nie zauważył stojącego przy schodach nastolatka, dopiero gdy Ottus podszedł do niego, druid usłyszał go i odwrócił się lekko zaskoczony. Mężczyzna miał na oko Ottusa jakieś trzydzieści lat, a ubrany był w ciemno-niebieską szatę, która była lekko przykrótka. Ottus w pierwszej chwili się nieco speszył, lecz zaraz postanowił podziękować mężczyźnie.

- Dziękuje panu – zaczął – chyba uratował mi pan życie, jestem panu niezmiernie wdzięczny – skończył zdanie.

- Nie ma za co, chłopcze – odpowiedział mu druid – Zaimponowały mi twoje wyczyny – kontynuował – nie każdy nastolatek poradziłby sobie z Kiaramol – powiedział z błyskiem w oku. Ottus był zdziwiony słowami druida. Więc poradził sobie z jakąś Kiaramol, a raczej ledwo uszedł z życiem. Nie czuł już prawie w ogóle bólu w klatce piersiowej. Miał tyle pytań do zadania druidowi, jedno z nich przez przypadek mu się wymsknęło:

- Czy mogę wiedzieć ile dni leżałem nieprzytomny? – zapytał Ottus z nutką niepewności w głosie.

- Dziś był już dziesiąty dzień, bałem się, że możesz już się nie obudzić – odpowiedział szybko i zwięźle druid – nazywam się Adam. Chciałbym poznać twoje imię, chłopcze – dodał.

- Ehh… a moje imię – zająknął się Ottus – to znaczy Ottus się nazywam – odrzekł zyskując pewność siebie.

- Pierwszy raz spotykam się z takim imieniem. Skąd jesteś? – zapytał z zaciekawieniem Adam.

- Razem z moimi rodzicami i bratem mieszkamy w Wielkim Lesie – odpowiedział druidowi Ottus.

- Wie pan gdzie to jest? – zapytał podchwytliwie.

- Tak, tak około kilkunastu dni jazdy konno stąd. – powiedział – Dobrze, przejdźmy do sedna sprawy. Otóż jak mówiłem wcześniej zaimponował mi twój wyczyn i w związku z tym myślę, że podołasz zadaniu, które pewnie wykonasz. – skończył mówić z lekkim uśmiechem.

- Ale.. Proszę pana… ja na pewno zawiodę, nie ma sensu powierzać mi żadnego zadania – zaprzeczył, lecz w głębi serca był ciekaw o co chodzi w tym zadaniu.

- Ależ nie masz się czego bać, Ottusie – powiedział rozbawiony słowami Ottusa Adam – jest to coś w stylu próby, którą ty powinieneś wykonać z największą łatwością. – skończył przekonywać Ottusa.

- Hm… powiedzmy, że mógłbym to zrobić w ramach odpłaty za uratowanie mi życia. – odpowiedział przekonywująco Ottus – Tak więc może pan powiedzieć mi co mam zrobić.– dodał.

- Będzie ono banalnie proste. Otóż udasz się do pobliskiego miasta Neenlurd – ciągnął – i wręczysz list ode mnie pewnemu mężczyźnie o imieniu Olaf. – powiedział szybko druid.

- Przewidziałem też za to nagrodę, lecz dowiesz się co to jest dopiero po powrocie – dodał.

Oniemiały Ottus próbował coś powiedzieć, lecz słowa, które wymówił były niezrozumiałe nawet dla niego. Druid nie marnował czasu i po chwili wręczył Ottusowi plecak z prowiantem i listem, wręczył mu jeszcze miecz, którym Ottus pokonał Kiaramol. Następnie wytłumaczył mu jak dotrzeć do Neenlurd. Adam polecił mu wyruszyć zanim się zbytnio ściemni. Gdy Ottus wyszedł na zewnątrz, poczuł rześkie, wiosenne powietrze. Wzdrygnął się, lecz nie było zimno. Według wskazówek Adama doszedł do kamienia przy, którym rozpoczynała się ścieżka wiodąca do Neenlurd.



*********



Po kilku godzinach marszu Ottus znalazł się przy murach miasta. Wrota były otwarte. Po chwili znalazł się w centrum i zaczął szukać Olafa, któremu miał wręczyć list od Adama. O miejscu jego pobytu dowiedział się od jakiejś staruszki, która mówiła jeszcze, że Olaf siedzi tam już kilkanaście godzin. Ottus udał się czym prędzej do ów karczmy. Chciał mieć to zadanie już z głowy. Gdy wszedł do środka uderzyła w jego nozdrza nieprzyjemna woń alkoholu i męskiego potu. Ottus starając się nie oddychać nosem udał się w kierunku karczmarza. Doszedł do niego i zapytał się:

- Wie pan czy jest jeszcze tutaj mężczyzna o imieniu Olaf?

- Czy chodzi ci o tego śmierdzącego nieudacznika, który siedzi od kilkunastu godzin tam w rogu? – odpowiedział pytaniem na pytanie.

- Tak to chyba on – odpowiedział Ottus i ruszył w kierunku mężczyzny.

Karczmarz mówił prawdę, Olaf faktycznie śmierdział, a do tego miał podarte ubranie. Do tego pewnie od wieków się nie strzygł, ponieważ przetłuszczone włosy sięgały mu aż do pasa. Mężczyzna spojrzał na Ottusa i pogardliwie zapytał:

- Czy i ty bachorze chcesz mi naubliżać?

- Nie, po prostu chcę ci wręczyć list od druida – Adama – odpowiedział – może ci go przeczytać jak sam nie potrafisz. – dodał ostro. Już dawno postanowił, że nie będzie dawał sobą pomiatać.

- Jak śmiesz, gówniarzu – rzucił Olaf. Ottus już go nie słuchał. Udał się w kierunku wyjścia z tej śmierdzącej karczmy. Doszedł do drzwi i je otworzył, następnie wyszedł na dwór. Drzwi nie zdążyły się zamknąć kiedy na zewnątrz wyskoczył Olaf.

- Kto ci kazał mi to dać – krzyknął pokazując na list – W ogóle wiesz co jest tu napisane? – dodał krzykiem.

- Nie, a co jednak mam ci przeczytać? – zapytał.

- Za swoją zarozumiałość powinieneś już zarobić – huknął Olaf – ale przez to, że potrafię się opanować nic ci nie zrobię. Powiedz mi kto ci kazał dać mi ten list – zapytał ponownie.

- Przecież ci mówiłem, że był to druid – Adam się nazywał. – odpowiedział.

Olafa zamurowało, po chwili wydukał:

- Wiesz kim on jest? – zapytał krzykiem Olaf.

- Porządnym człowiekiem w przeciwieństwie do ciebie. – odrzekł spokoje i odwrócił się na pięcie.

- Jeżeli uważasz, że twój pan jest taki święty to stracisz za niego życie – wrzeszczał, niemal wpadając w szał Olaf.

Ottus zbladł. Nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Musiał walczyć z człowiekiem i to na śmieć i życie. Wyjął swój miecz. To samo zrobił Olaf, lecz on miał tylko zardzewiały sztylet. Ruszył biegiem na Ottusa, krzycząc przeraźliwie głośno. Po chwili osuwał się trzymając się za brzuch. Ottus nie wiedział jak to się stało, po porostu gdy Olaf był już blisko, odskoczył w bok i wychylił rękę z mieczem. Olaf nie zdążył się zatrzymać i nabił się na jego miecz. Gdy Ottus doszedł do siebie, szybko wytarł miecz w trawę i zaczął uciekać. Po niecałej godzinie był już w domu Adama. Krzyknął tylko i zemdlał:

- Co ty zrobiłeś temu człowiekowi…



Awatar użytkownika
Wiktor Wilhelm
Szkolny pisarzyna
Posty: 48
Rejestracja: sob 20 paź 2007, 14:35
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Wiktor Wilhelm » pt 11 lip 2008, 16:51

Miała twarz kota i posturę człowieka.


Koty nie mają twarzy, tylko pyski.



Obudził się w drewnianym pokoju


Drewniany pokój nie brzmi dobrze, może "o drewnianych ścianach"?



Próbował się podnieść, lecz nie był wstanie tego uczynić. Chwile się męcząc i sapiąc z bólu wyjrzał przez okno, które było na wprost jego posłania. Z czego wywnioskował, zbliżało się ku wieczorowi.


1) bez "tego uczynić" 2) Chwilę 3) wywnioskował z okna na wprost posłania? 4) co się zbliżało ku wieczorowi? Okno?



na koszule nocną


w koszulę nocną



holl


Albo "hall", albo spolszczone "hol".



kilka drzwi, które prowadziły do innych sypialni


"Kilkoro drzwi" i skąd wiadomo, że prowadziły do innych sypialni? Otwierał je?



tuczących się o siebie szklanych lub porcelanowych przedmiotów


1) "tłukących się", albo "tłuczonych", jak mniemam 2) bez tego "o siebie" 3) usunął bym słowo "przedmioty", żeby było coś w stylu: "odgłosy tłuczonego szkła, czy też porcelany"



zauważył krzątającego się przy naczyniach alchemicznych, mężczyznę, który prawdopodobnie był druidem


1) Wywal pierwszy przecinek 2) Prawdopodobnie był druidem? :) Skąd to przypuszczenie? I właściwie czyje - narratora, czy Ottusa?



ów mężczyzna w pierwszej chwili nie zauważył stojącego przy schodach nastolatka, dopiero gdy Ottus podszedł do niego, druid usłyszał go i odwrócił się lekko zaskoczony.


1) Bez tego "ów" 2) możesz spokojnie usunąć "usłyszał go i" 3) przecinek po "odwrócił się"



ubrany był w ciemno-niebieską szatę, która była lekko przykrótka


"ubrany był w nieco za krótką, ciemnoniebieską szatę"



- Dziękuje panu – zaczął – chyba uratował mi pan życie, jestem panu niezmiernie wdzięczny – skończył zdanie.


1) powtórzenia 2) "zaczął" i "skończył zdanie" zupełnie niepotrzebne



odpowiedział szybko i zwięźle druid


usuń "i zwięźle", to musi wynikać z dialogu



odrzekł zyskując pewność siebie


przecinek po "odrzekł"



Wie pan gdzie to jest?


przecinek po "pan"



- Tak, tak około kilkunastu dni jazdy konno stąd


bez tego drugiego "tak"



w związku z tym myślę, że podołasz zadaniu, które pewnie wykonasz. – skończył mówić z lekkim uśmiechem.


skoro podoła zadaniu, to pewnie wykona, nie trzeba powtarzać. Może "które mam dla ciebie", czy coś w tym stylu? Poza tym bez tej pierwszej kropki



Ale.. Proszę pana…


staraj się zawsze stawiać wielokropki za pomocą trzech kropek



odpowiedział przekonywująco Ottus


"przekonywająco", jeśli już, ale to słówko wybitnie tu nie pasuje. Wydaje mi się, że za dużo komentujesz przy dialogach



Tak więc może pan powiedzieć mi co mam zrobić.– dodał.


przecinek po "mi", bez kropki po "zrobić". Widzę, że kropka przed myślnikiem jest nagminna - w 95% przypadków to błąd



Wzdrygnął się, lecz nie było zimno.


"choć", zamiast "lecz"



doszedł do kamienia przy, którym


przecinek w złym miejscu, powinien być po "kamienia"



O miejscu jego pobytu dowiedział się od jakiejś staruszki, która mówiła jeszcze, że Olaf siedzi tam już kilkanaście godzin. Ottus udał się czym prędzej do ów karczmy.


nie wspomniałeś wcześniej, że siedzi w karczmie, poza tym "owej", jeśli już



Wie pan czy jest jeszcze tutaj mężczyzna o imieniu Olaf?


przecinek po "pan"



Karczmarz mówił prawdę, Olaf faktycznie śmierdział, a do tego miał podarte ubranie. Do tego pewnie od wieków się nie strzygł, ponieważ przetłuszczone włosy sięgały mu aż do pasa.


powtórzenia. Z powodzeniem "przetłuszczone" możesz zamienić na "tłuste"



Nie, po prostu chcę ci wręczyć list od druida – Adama – odpowiedział – może ci go przeczytać jak sam nie potrafisz. – dodał ostro.


bez tego myślnika po "druida", przecinek po "przeczytać", dalej znów zbędna kropka przed myślnikiem



krzyknął pokazując na list – W ogóle wiesz co jest tu napisane? – dodał krzykiem.


przecinki po "krzyknął" i "wiesz", "dodał krzykiem" niepotrzebne



Nie, a co jednak mam ci przeczytać?


przecinek po "co"



Powiedz mi kto ci kazał dać mi ten list


przecinek po "mi"



- Przecież ci mówiłem, że był to druid – Adam się nazywał. – odpowiedział.

Olafa zamurowało, po chwili wydukał:

- Wiesz kim on jest? – zapytał krzykiem Olaf.


1) "że to był druid, nazywał się Adam" 2) dlaczego go zamurowało dopiero teraz? Przecież słyszy to już drugi raz 3) zdecyduj się, czy wydukał, czy krzyknął 4) przecinek po "wiesz"



Jeżeli uważasz, że twój pan jest taki święty to stracisz za niego życie


przecinek po "to"



na śmieć i życie


"śmierć" :)



Po chwili osuwał się trzymając się za brzuch


przecinek przed "trzymając"



po porostu


"po prostu"



Co rzuciło mi się w oczy najbardziej - nie każda linijka dialogu wymaga komentarza, roiło się w nich od powtórzeń i irytujących oczywistości.



Hmm. Wiesz, czeka cię duuuuuuuuuużo pracy, ale skoro masz 13 lat, to masz jeszcze równie duuuuuuuuuużo czasu. Nie zapalaj się, takich prac nie ma sensu wysyłać dalej, niż na konkurs szkolny. Przede wszystkim czytaj i zwracaj uwagę, jak konstruuje się opisy, dialogi, akcję - na razie tego nie potrafisz. Historia prościutka i infantylna, niezbyt wiele z niej wynika i jeszcze mniej ciekawi. Ale głowa do góry - jak na swój wiek, w miarę sprawnie posługujesz się językiem i wielki plus za chęci i próbę.



Pozdrawiam,


- I`d much rather be happy than right any day.

- And are you?

- Ah, no.

Awatar użytkownika
Patren
Debiutant
Debiutant
Posty: 1910
Rejestracja: śr 08 lis 2006, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Znienacka
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Patren » pn 14 lip 2008, 08:18

Właściwie mógłbym skończyć na tym, że całkowicie zgadzam się z Wiktorem. Rzeczywiście, najważniejsze, że ćwiczysz i że już w wieku trzynastu lat jest nie najtragiczniej (z operowaniem językiem, bo fabuła to inna bajka).



[przypomina sobie siebie w wieku trzynastu lat, oczy stają się nieobecne, usta poruszają się nerwowo... Wzdryga się z przerażeniem] Zostawmy to. ;)



Przede wszystkim - szkoda, że nie mogłeś spojrzeć na moją twarz podczas czytania. Po paru zdaniach do ostatniego słowa mimika się nie zmieniła - beznamiętne spojrzenie, nijaka mina, słowem (dwoma): zero emocji. I właśnie ta twarz mogłaby być synonimem Twojego utworu. W nim także brakuje klimatu, brakuje siły. Nie czuję smrodu karczmy, czy bólu Ottusa, wszystko jest gdzieś z boku zamiast dziać się w moim umyśle. Chodzi o to, że zbyt mocno koncentrujesz się na pokazaniu Twojej fabuły, że zapominasz o narzędziach, które Ci w tym pomagają. O klimacie. O opisach. O stopniowaniu akcji. O realistycznych dialogach. O logice (np.: Ottus wstaje po 10 dniach, był o krok od śmierci i po chwili rusza sobie na questa). Możnaby tak wypisywać, wstrzymam się jednak, bo mam nadzieję, że łapiesz, o co mi chodzi.



Widziałem multum takich przypadków, na dodatek sam byłem podobny. Po prostu każdy jakoś zaczyna. Zauroczony cRPGami, Tolkieniem i Pottahem ruszyłem do boju pisać moją cudowną powieść fantasy. Dobrze, że to zrobiłem, ponieważ to były fundamenty szlifowania mojego warsztatu. Tak samo jest z Tobą. Mam nadzieję, że weźmiesz się do roboty i szybko poczujesz, że nie tędy droga i pora tworzyć nowe, ciekawsze, oryginalniejsze historie miast nastolatka, który ratuje świat. A wtedy będziesz musiał zmienić styl w jakim piszesz. I tok myślenia. I będziesz się rozwijał, rozwijał, rozwijał i najważniejsze, że masz na to czas. Bo - mam nadzieję - zdajesz sobie sprawę, że fragment zaprezentowanej przez Ciebie historii to tak odgrzewany kotlet, że jest niebieski, ma dziwny meszek i jak nabić go na widelec, to wybuchnie zepsutym powietrzem?



Dlatego musisz także dużo czytać. I nie ograniczaj się tylko do fantastyki, chwytaj za inne gatunki, poszerzaj horyzonty, smakuj nowe realia i myśl. A potem pracuj, pracuj i stawaj się coraz lepszy, bo jesteś na dobrej drodze.



Do boju! :)


"Życie jest tak dobre, jak dobrym pozwalasz mu być"

Awatar użytkownika
Eitai Coro
Dusza pisarza
Posty: 648
Rejestracja: wt 14 sie 2007, 09:21
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Niedaleko zamku.
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Eitai Coro » pn 14 lip 2008, 15:41

Pojęcia nie mam, co Ci napisać, z wyjątkiem: dzięki, Wiktorze, Patren, wyjąłeś mi z ust to, co zamierzałam stwierdzić.



Ale zbyt wiele by to nie dało, więc spróbujmy powiedzieć coś innego.



Jeśli chodzi o błędy, większość masz już dokładnie opisaną, ja dodam tylko, że warto pamiętać, iż zdania składowe rozdzielamy przecinkami, jak na przykład tutaj:



żadnego bólu choć wiedział, że jest cały zakrwawiony.




Przecinek po "bólu".



Albo tu:



Gdy rozbudził się na tyle aby móc jaśniej myśleć, poczuł ogromny ból w klatce piersiowej.




"Gdy rozbudził się na tyle, aby móc jaśniej myśleć, poczuł ogromny ból w klatce piersiowej".



Oprócz tego... Widać, że Twój styl jest mocno toporny, o czym wspomnieli moi poprzednicy. Oprócz "zbyt dużego komentowania", przytrafiają Ci się potknięcia w rodzaju "W końcu zasnął, a raczej stracił przytomność". Oprócz starej rady "Dużo czytaj i zwracaj uwagę na konstrukcję akcji oraz klimatu", spróbuj sobie wyobrazić to, co piszesz. Czy człowiek, który omdlewa, może równocześnie wyglądać, jakby zbierał się do drzemki? I czy w ogóle opis sytuacji sprzyja wyobrażaniu sobie czegokolwiek? Rozumiem, że Ty, jako autor, miałeś na pewno calą swoją wizję bohaterów oraz miejsc, ale musisz to jeszcze przedstawić czytelnikowi. Kiedy zajmowałam się Twoim tekstem, wszystko wydawało mi się płaskie, niedokładne. Wracamy do komentarzy wcześniejszych.



Potknięcia, jak już Ci powiedziano, są, ale faktycznie, język jest na plus dla Ciebie. Usiłujesz się posługiwać zdaniami złożonymi, co nieźle rokuje. Pracuj, pracuj, wrzucaj do oceny i nie zniechęcaj się.



Trzymaj się.




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości