Ottus 2 [fantastyka, przygodowa]

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Morowis
Zarodek pisarza
Posty: 12
Rejestracja: ndz 29 cze 2008, 19:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Ottus 2 [fantastyka, przygodowa]

Postautor: Morowis » pn 29 wrz 2008, 21:09

Szczerze trochę krótkie:





Ottus 2



Ottus gwałtownie wyrwał się ze snu. śnił mu się koszmar. Obraz osuwającego się na ziemię Olafa nadal stał mu przed oczami. Gdy już całkowicie się przebudził zauważył, że znajduje się w tym samym pokoju o drewnianych ścianach, w którym leżał nieprzytomny kilka dni temu. Usiadł na łóżku i zaczął rozmyślać nad wydarzeniami z niedawna. Doszedł do wniosku, że nie należy ufać Adamowi. Wstał , ubrał się, wsadził miecz do pochwy i przypiął do paska. Druid widocznie nie pomyślał lub nadal ufał nastolatkowi zostawiając mu miecz. Nagle Ottus usłyszał z dołu odgłosy walki i krzyki. Wyjął z pochwy miecz i zbiegł szybko na dół. Nikogo na dole nie było, widocznie walka przeniosła się na zewnątrz. Doskoczył do drzwi i otworzył je. Na podwórku też nikogo nie było. Na ziemi leżało tylko trochę krwi. Adam musiał zostać porwany lub sam uciekł. „Może nawet zginął. „ - pomyślał Ottus, ale chwilę potem sam się poprawił, bo przecież po co mieliby zabrać ciało Adama. Pobiegł do kuchni, aby przygotować prowiant na podróż. Miał zamiar wyruszyć jeszcze przed zmierzchem. W mieście nastolatek chciał zarobić trochę złota i kupić wierzchowca na dalszą drogę. Mógł w tym czasie dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy na temat Adama. Choć miał dużo czasu do wieczoru, wyruszył zaraz po południu. Po niecałych dwóch godzinach drogi Ottus stanął przed bramą do miasta. Przypomniały mu się te wszystkie straszne wydarzenia sprzed kilku dni. Wciąż nie mógł uwierzyć, że zabił człowieka. Wiedział, że prawdziwi wojownicy robią to na co dzień, lecz on nie mógł się nadal pozbierać. Wzdrygnął się i próbował wyrzucić z głowy tą okropną myśl. Wszedł do miasta i od razu znieruchomiał. Przed nim zebrała się grupka osób wokół czyjegoś ciała. Ottus nie miał wątpliwości, z całą pewnością był to Adam. Gdy się opamiętał od razu ruszył w kierunku zgromadzenia i zaczął się przepychać do środka. Naprzeciw niego przepychała się do środka młoda dziewczyna. Na oko Ottusa miała jakieś szesnaście lat. Wydawało mu się, że dziewczyna miała zaczerwienione oczy i łzy na policzkach. Widocznie Adam musiał kimś dla niej być. Przepchnęła się do środka, chwilę później i on się tam znalazł. Wymienili się spojrzeniami i od razu klęknęli przy ciele. Teraz Ottus nie miał wątpliwości, że płakała. Wstał i odwrócił się, a dziewczyna zaczęła spazmatycznie szlochać. W oczach stanęły mu łzy, nie wiedział dlaczego, ale chciał przed dziewczyną zagrać twardziela, prawdziwego rycerza. Zaczął się przedzierać przez tłum, zastanawiając się kim mógł być Adam dla tej nastolatki. Gdy już wyszedł ze zbiorowiska poczuł na ramieniu klepnięcie delikatnej reki. Nie miał wątpliwości, że właścicielem rączki była młoda kobieta, powiązana z Adamem. Dziewczyna musiała chwilę poczekać by Ottus się odwrócił. On specjalnie zwlekał z odwróceniem się do niej, musiał się trochę pozbierać, by nie rozkleić się w trakcie rozmowy. Ponagliło go ponowne klepnięcie , tym razem trochę mocniejsze. Odwrócił się i utkwił w nią pewny wzrok. Ta tak nagłym zainteresowaniem chłopaka speszyła się trochę, lecz zaraz poczęła mówić:

- Zauważyłam, że znałeś Adama, to ty nazywasz się Ottus? – zapytała.

On tylko pokiwał głową czekając na dalszy przebieg rozmowy. To też ją lekko zmieszało i zaczęła mówić trochę niepewnym głosem:

- No bo ja... nazywam się... Kathrin... - wydukała – Pewnie zastanawiasz się skąd znam Adama? - zapytała z większą pewnością.

Ottus znowu pokiwał tylko głową, lecz tym razem Kathrin się nie zmieszała, zapytała się tylko:

- Robi się już późno, a chcę opowiedzieć ci dość długą historię, pójdziesz ze mną do baru?

Odwróciła się i udała do pobliskich drzwi, Ottus jakby do niej przywiązany poszedł za Kathrin.

Gdy znaleźli się w barze usiedli w ciemnym rogu, a dziewczyna zaczęła powoli, ale pewnym głosem opowiadać:

- Kiedyś, jakieś piętnaście lat temu, kiedy to świat nie był jeszcze tak podzielony, urodziła się pewna dziewczynka, miała ona wspaniałych rodziców, którzy otaczali siebie nawzajem miłością. życie wiodło się szczęśliwe, a gdy dziewczynka skończyła pięć lat zaczęła spędzać całe dni w małej biblioteczce na poddaszu. Z każdą godziną stawała się coraz mądrzejsza, aż do czasu, gdy musiała się rozstać z ojcem. Ten musiał wstąpić do tajnej organizacji, a wymagało to częściowego porzucenia rodziny. Mógł się z nami spotykać tylko w ostatni dzień tygodnia ze względu na ich bezpieczeństwo. - wtem pociekła jej łza po policzku, lecz nie przerwała opowiadać - Od tego czasu wiedli nie spokojne życie, co chwilę musieli zmieniać miejsce zamieszkania. Do czasu gdy do ich domu wdarli się złoczyńcy, którzy... - nagle przerwała, ponieważ ktoś z hukiem otworzył drzwi i wszedł do środka...



Awatar użytkownika
KB
Szkolny pisarzyna
Posty: 25
Rejestracja: sob 27 wrz 2008, 16:31
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: KB » śr 01 paź 2008, 21:41

Nikt nie pisze, to ja sobie pozwole, bo Ci pewnie smutno.

Chopie, skad ty wziales bar w krainie miecza i druidow? I nie widzialem, zeby laska ciagnela kolesia do baru. W dodatku jak jest pozno. To juz bardziej wiarygodne jakby powiedziala: chodzmy sie pomiziac na pieterko. To jakies marzenia erotyczne? Laski sie wyrywa a nie odchodzie w nadziei, ze za nami pobiegna?



Wiecej dystansu, bo wychodzi harlekin z wiedzminem w tle. Po kiego on zaciukal jakiegos ciure?



Akapity!!!

Litera, wyraz, komunikat (zdanie, rownowaznik itp), AKAPIT!!!, rozdzial, tekst. Uff...



Wyglada jakbys zaczal nad czyms pracowac i po godzinie chcial sie pochwalic swiatu wynikami. Tak mozesz napisac zagadke albo fraszke ale nie opowiadanie.

Jak sam wiesz, ze krotkie, to wracaj do dziobania klawiatury.

Nudne jak flaki z olejem, ale moze cos z tego wyjdzie, jak napiszesz sto stron, a potem je przerobisz.



Powodzenia

Krzysiek



Awatar użytkownika
Martinius
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2646
Rejestracja: pn 27 lut 2006, 11:05
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Opole
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Martinius » śr 01 paź 2008, 23:29

Ottus gwałtownie wyrwał się ze snu. śnił mu się koszmar.


To, że snił zawarłeś już w pierwszym zdaniu. Niepotrzebnie, w brzydki sposób dublujesz tę informację.



Doszedł do wniosku, że nie należy ufać Adamowi.


Ale kto to jest Adam?



Wstał , ubrał się, wsadził miecz do pochwy i przypiął do paska.


Pochwę czy miecz?



[quote zbiegł szybko na dół. Nikogo na dole nie było,[/quote]

Skoro zbiegł tam... Mogłeś napisać: nikogo tam nie było lub nikogo nie dostrzegł



Na ziemi leżało tylko trochę krwi.


Krew leżała? A można ją podnieść?



Widocznie Adam musiał kimś dla niej być


Mogł być: człowiekiem, trupem, ciałem, żalem, rodziną. A nie lepiej napisać, że był kimś ważnym/bliskim?



W oczach stanęły mu łzy,


Dobre :D



zagrać twardziela


I co powiedział? HDD format completed? Mieszasz nowomowę z narracją która pasuje do opowiadań tego typu.



- Zauważyłam, że znałeś Adama, to ty nazywasz się Ottus?


Nielogiczne. Z opowiadania nie wynika, że wyglądał na Ottusa.



Odwróciła się i udała do pobliskich drzwi, Ottus jakby do niej przywiązany poszedł za Kathrin.


Fatalna konstrukcja zdania. Jakby? A może poczuł więź? Bo związany ani przywiązany nie był...



A ostatni dialog to ... nie wiem skąd to wziąłeś.



Słabe. źle napisane. Akcja przedstawiona w chaotyczny sposób. Bohaterowi płascy i bez smaku.


„Daleko, tam w słońcu, są moje największe pragnienia. Być może nie sięgnę ich, ale mogę patrzeć w górę by dostrzec ich piękno, wierzyć w nie i próbować podążyć tam, gdzie mogą prowadzić” - Louisa May Alcott

   Ujrzał krępego mężczyznę o pulchnej twarzy i dużym kręconym wąsie. W ręku trzymał zmiętą kartkę.
   — Pan to wywiesił? – zapytał zachrypniętym głosem, machając ręką.
Julian sięgnął po zwitek i uniósł wzrok na poczerwieniałego przybysza.
   — Tak. To moje ogłoszenie.
Nieuprzejmy gość pokraśniał jeszcze bardziej. Wypointował palcem na dozorcę.
   — Facet, zapamiętaj sobie jedno. Nikt na dzielnicy nie miał, nie ma i nie będzie mieć białego psa.

Awatar użytkownika
KB
Szkolny pisarzyna
Posty: 25
Rejestracja: sob 27 wrz 2008, 16:31
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: KB » czw 02 paź 2008, 11:40

Martinius pisze:Fatalna konstrukcja zdania. Jakby? A może poczuł więź? Bo związany ani przywiązany nie był....




Pomijajac logike, to sa dwa zdania. Autor nie opanowal jeszcze jezyka. Mlody czlowiek raczej, a nie kazdy jest Paolinim. Powinien pisac wprawki krotkimi zdaniami i stosowac 3-4 zdaniowe akapity.

Jakby w taki sposob spisal sobie fabule, to moze na tym cos zbudowac.



Napisane pod wplywem lektury i marzen. Nie marzyles o tym, zeby dziewczyna, ktora ci sie podoba polozyla ci reke na ramieniu? W marzeniach to wsiadalem na kon, a tlum ksiezniczek o twarzach szkolnych slicznotek szlochal wolajac nie odjezdzaj :-)



Pozdr

Krzysiek



Awatar użytkownika
SkySlayer
Łowca Baboli
Posty: 785
Rejestracja: sob 15 gru 2007, 17:07
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Głogów
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: SkySlayer » czw 02 paź 2008, 15:02

Słabe i niezwykle toporne. Miałem wrażenie, że czytam szkolne wypracowanie kosmetycznie upodobnione do prozy. Ktoś tam wstaje z łóżka, miecz przypina, myśli że Adamowi ufać nie może, potem ciało na mieście, facet klęczy, nie może się pozbierać, zgrywa twardziela przed kimś, po coś tam...

Wybacz, ale nic nie wyniosłem z tego tekstu. W ogóle pojawienie się tej dziewczyny i to, że ona nagle chce pogadać w barze (sic!) jest nielogiczne, do bólu sztuczne. W ogóle nie zbudowałeś tutaj klimatu, nic nie ożywiłeś... kilka makiet zadrżało w mojej wyobraźni na tle zatartego świata, który jest tutaj szczątkowo opisany.

Psia krew, jestem na nie, przez co jest mi przykro. Naprawdę.



Awatar użytkownika
Patren
Debiutant
Debiutant
Posty: 1910
Rejestracja: śr 08 lis 2006, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Znienacka
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Patren » sob 04 paź 2008, 10:34

Cóż więcej mogę powiedzieć?



SkySlayer dobrze nakreślił główny problem. Tu nie ma klimatu. Tu są makiety, miast żyjących postaci, miejsc. Piszesz zbyt ogólnikowo, zbyt szybko pędzisz z akcją, przez co miejsca są szare, a psychiki postaci płytkie jak kałuża.



Traktuj swoje postacie jak priorytet dobrej historii, bo bez nich nigdy nie osiągniesz sukcesu. Nie pomogą w tym ani druidzi, ani ogromne fajerbole.



Także przede wszystkim - ćwicz tworzenie prawdziwych postaci, wspomagaj się naszym prawdziwym światem i ludźmi w nim żyjącymi. Nie gnaj tak z akcją i staraj się słowami malować obraz opisywanych wydarzeń, miast tylko kalkę. Dużo czytaj i nie ograniczaj się do jednego gatunku.



ćwicz.



Pozdrawiam.


"Życie jest tak dobre, jak dobrym pozwalasz mu być"


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości