Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Z mroku nocy... [horror historyczny]

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Zico
Szkolny pisarzyna
Posty: 39
Rejestracja: sob 10 sty 2009, 17:55
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Z mroku nocy... [horror historyczny]

Postautor: Zico » sob 15 sie 2009, 16:36

Usunięte.
Ostatnio zmieniony wt 27 lip 2010, 22:43 przez Zico, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2393
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Adrianna » ndz 16 sie 2009, 12:30

No dobra, dobra. Rozumiem koncept - wyrafinowany pomysł, ale kończenie opowiadania przecinkiem to już przesada ;)
Chcę dalszą część! Zaciekawiło mnie :) A bardziej szczegółowo skomentuję, jak już poznam całość.


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Demony Witkacego | Przeciętni | Dziennik błędów | Roztańczony

Awatar użytkownika
Zico
Szkolny pisarzyna
Posty: 39
Rejestracja: sob 10 sty 2009, 17:55
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Zico » ndz 16 sie 2009, 13:26

Usunięte
Ostatnio zmieniony wt 27 lip 2010, 22:44 przez Zico, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2393
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Adrianna » pn 17 sie 2009, 01:38

Gdybym pisała opinię w swoim poprzednim poście mogłabym z czystym sercem oświadczyć: podobało mi się. Bo do tamtego momentu (poza pewnymi zastrzeżeniami, o których później) opowiadanie naprawdę mnie wciągnęło. Niestety w dalszej części, jakby słabiej. Szczególnie zakończenie zabija tekst. Ale po kolei.

Primo: nie nazwałabym tego historycznym horrorem, a raczej historyczną fantastyką czy przygodówką. Umówmy się - tekst nie straszy specjalnie, a happy end jest łatwo przewidywalny i przez to brak "horrorzastego" napięcia (jako osoba strachliwa wcale nie twierdzę, że to źle ;) ).

Teraz parę elementów, które mnie zdziwiły/rozbawiły/nie pasowały.
– No dobra, bierzemy się do roboty – rzekł w końcu Andrzej. – Krysiński ze swoimi z lewej flanki, Rodowicz z prawej. Ja idę środkiem i zajmuję karczmę. Tam się spotkamy. Wioskę okrążyć i odciąć od lasu. Na wszelki wypadek Tarnowski zostanie w odwodzie. Panie Fleming, odprzodkujcie harmatę. Narychtować na wieś, ale strzelać jeno na rozkaz pana Tarnowskiego. Wykonać!
Ok... Nie wiem, jak wjeżdżali polscy żołnierze do jakiś wiosek ruskich, ale mimo wszystko rozbawił mnie ten opis okrążania wioski i stwierdzenie "zajmuję karczmę" (jakby to jakaś twierdza była). Zwłaszcza ewentualna perspektywa użycia armaty... czy to już nie lekka przesada?

Budynek był pusty. Co więcej, nie znaleźli tam żadnych zapasów prowiantu i trunków, jakie zazwyczaj znajdują się w każdej karczmie. Brakowało też większości sprzętów, zwykłych w takim miejscu.
Wyszli przed karczmę. Zbiegali się już tam żołnierze z pozostałych oddziałów. Wszyscy meldowali to samo: Chałupy były puste i ogołocone ze wszystkiego. Wyglądało na to, że wieś jest opuszczona. A co gorsza, na to, że mieszkańcy wyjeżdżając, uwieźli ze sobą cały dobytek. Zapasy, inwentarz, a nawet większość sprzętu domowego.(...)Po pół godzinie było już pewne, że wioska jest pusta.
Jak dla mnie w kółko powtarzasz tutaj jedną informację. Po co? W którymś momencie miałam w głowie taką zirytowaną iskierkę "no wiem!". Niestety to nie jest jedyne takie miejsce. Niekiedy przeginasz z opisami, jakbyś nie chciał pozostawić nawet odrobiny miejsca na domysły czytelnika. To bywa męczące.

Do wsi zajechał nasz podjazd. Wiecie sami, co to zwykle oznacza dla wieśniaków. Chłopi wpadli w panikę. Aby przypodobać się naszym i ochronić wioskę przed gwałtem i grabieżą, uprowadzili córkę najbiedniejszego we wsi gospodarza i podsunęli ją chłopcom.
No tak... Rycerscy Polacy. Ilu ich tam było w tym podjeździe? Jak wieś się bała kompletnego złupienia to chyba nie mało. I tylu silnych chłopa zadowoliło się jedną panienką i resztę wsi postanowiło zostawić w spokoju? Ok? Zastanawiam się kto głupszy - chłopi, którzy wierzyli, ze tak się wypłacą, czy Polacy, którzy na taki układ poszli? ;]

Rozległ się brzęk tłuczonego szkła oraz pękających ram okiennych i pan Krysiński znalazł się na dworze, zabierając ze sobą całe okno wraz z ościeżnicami.
Nie wiem, jak to było w tamtych czasach, ale czy w pierwszej lepszej wiejskiej chałupie okna były przeszklone? Mi się wydaje, że to nadal było dość luksusowe...

I widział Jaremkę stojącego nad nim z jeszcze dymiącym pistoletem w garści.
– Wasza miłość?
– No, nareszcie – warknął Andrzej. –Masz ty sen, bratku...
Nie chce mi się liczyć, ale chłopakowi nad głową padło kilka strzałów, cała wymiana ciosów, rzucenie jakimś facetem przez okno, a ten w najlepsze kimał? Spoko, doskonały żołnierz ;]

Walka ok. Pewnie jakbym śledziła każdy ruch bohaterów to bym się mogła czegoś poczepiać, ale wszystko tak szybko się działo, że moje myśli na czym innym się skupiły. Szkoda tylko, że zastosowałeś takie proste rozwiązanie. Szast-prast potworka nie ma, czar prysł, chodźmy się upić!

Teraz zarzuty co do zakończenia. Jak dla mnie położyło ono całe opowiadanie. Akcja nagle się urywa. Pojawiają się podręcznikowe wyjaśnienia, czym jest martwiec, dlaczego, po co, jakim cudem Andrzej przeżył itp (o, i powtarzasz, że podjął właściwe działania - a przecież to wiemy). Nie wiem, czy takie rozwianie wszelkich niedopowiedzeń jest najlepszym pomysłem. Na dodatek jest to przydługie i nużące.

A teraz co do języka i stylu.
Podobały mi się dialogi. Postaci fajnie wykreowane, całkiem charakterne, nie papierowe. Stylizacja w dialogach ok, natomiast w opisach chwilami trochę na siłę.
Cierpisz nieco na powtórzenia. Jest ich sporo i mnie przynajmniej denerwowały.
Niektóre zwroty, czy słowa mi nie pasowały, ale niknęły w ogólnie pozytywnym wrażeniu. Tekst czytało mi się bardzo przyjemnie.

Pomysł.
Cóż... Nie jest to może super oryginalne, ale ja lubię takie klimaty. Podobał mi się wątek ze snem (to, że ta "upiorzyca" przyśniła mu się zupełnie inaczej niż w rzeczywistości). Rozwiązanie mało zaskakujące i pozostawiające pewien niedosyt (jak dla mnie trochę za bardzo na "hurrra" się wszystko udało). No i jak już pisałam - ostatni akapit leży i kwiczy (i co gorsza psuje dobry tekst).

Podsumowując.
Podobały mi się postaci, stylizacja i tempo akcji. Czytało mi się bardzo przyjemnie. Zastrzeżenia wyłożyłam powyżej :) Łapankę błędów (językowych i historycznych) pozostawię komuś bardziej doświadczonemu.
Dobra robota :D

Pozdrawiam,
Ada


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Demony Witkacego | Przeciętni | Dziennik błędów | Roztańczony

Awatar użytkownika
Zico
Szkolny pisarzyna
Posty: 39
Rejestracja: sob 10 sty 2009, 17:55
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Zico » śr 19 sie 2009, 12:01

Dzięki za opinię Ada. :) Faktycznie ta końcówka nadaje się do wymiany. Opowiadanie kiedyś otarło się o publikację w Esensji, ale nie doszło do niej właśnie z powodu zakończenia. Zacząłem nawet to poprawiać, ale brakło czasu i weny. :D Zacząłem też pisać drugą część (wtedy jeszcze na maszynie) ale przerwałem z ww powodów. Jeżeli naprawdę ci się podobało to mogę na jesieni (te długie wieczory...) posiedzieć i dokończyć. Hmm? ;)
A tymczasem czekam na dalsze opinie. Może jakiś Weryfikator? 8)



Awatar użytkownika
Martinius
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2646
Rejestracja: pn 27 lut 2006, 11:05
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Opole
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Martinius » wt 29 wrz 2009, 15:19

O w mordę! Opowiadanie... jest niesamowite. Z pełną świadomością napiszę, że przeskoczyło na 1 miejsce w moim prywatnym rankingu!!!

Ale do rzeczy: doskonała, przepiękna narracja, pełna plastyki, zwięzłych informacji wypełnia cały tekst - od początku do końca. Dialogi, nazwy techniczne odpowiednie tej epoce, imiona, wszystko to tworzy niebagatelny, arcygenialny klimat. Zaryzykuję stwierdzeniem, że całość to majstersztyk najwyższych lotów.

Historia wciąga od pierwszych linijek, ale nie za sprawą fabuły, bo ta wychodzi na jaw znacznie dalej, ale za sprawą dialogów i bohaterów je wypowiadających. Każdy ma charakter, każdy swoje zdanie i wszyscy są z krwi i kości ludźmi.

Dalej, fabuła - piękna historia, która ma niebagatelne tło za sobą - wojnę i doświadczenia, które przemycasz cały czas do nurtu głównego. Mało tego, ta wojna gra pierwsze skrzypce, bo tekst jest poddany surowości opisów wojskowych, rutyny i bohaterstwu.

Zawiązanie akcji: zjawa, za nią historia, rzut retrospekcyjny z ust jenerała i do tego delikatne przemycenie upiora z wcześniejszych linijek - wszystko to tworzy doskonałą fabułę, doskonałą opowieść.

I rzecz, która mnie urzekła - klimat!!! Nie omijasz nic w tym tekście. Mówisz, nie, opowiadasz, wszystko takie jakie jest: gwałty, mordy, przekleństwa, wyśmiewanie ludzi i wiary w upiory - tekst jest dobitnie naturalny, przez co prawdziwy. Na pochwałę zasługuje (wielką!!!) język, którym piszesz: styl, nie dość że plastyczny, wzbogacasz całym mrowiem zwrotów (przekleństwa, tytuły, nazwy własne przedmiotów) odpowiednim dla tamtych czasów, przez co wartość historyczna tekstu wzmaga się, a i fabuła i upiorność zyskuje.

Końcówka - prawda, słaba. A dokładnie, wyciąłbym podsumowanie narratora - tekst tylko na tym zyska. Bach, zjawa padła i koniec. Ruszyli dalej. Może pozostawić wyjaśnienie, że naszła ich we śnie, a kiedy umarła, powrócili do zdrowia (wówczas działanie Andrzeja i jego upór zostaną nagrodzone i usprawiedliwione).

Tekst jest REWELACYJNY - polecam, każdemu, bo jest tu wszystko, co sprawia, że błaha fabuła nabiera rumieńców!


„Daleko, tam w słońcu, są moje największe pragnienia. Być może nie sięgnę ich, ale mogę patrzeć w górę by dostrzec ich piękno, wierzyć w nie i próbować podążyć tam, gdzie mogą prowadzić” - Louisa May Alcott

   Ujrzał krępego mężczyznę o pulchnej twarzy i dużym kręconym wąsie. W ręku trzymał zmiętą kartkę.
   — Pan to wywiesił? – zapytał zachrypniętym głosem, machając ręką.
Julian sięgnął po zwitek i uniósł wzrok na poczerwieniałego przybysza.
   — Tak. To moje ogłoszenie.
Nieuprzejmy gość pokraśniał jeszcze bardziej. Wypointował palcem na dozorcę.
   — Facet, zapamiętaj sobie jedno. Nikt na dzielnicy nie miał, nie ma i nie będzie mieć białego psa.

Awatar użytkownika
Zico
Szkolny pisarzyna
Posty: 39
Rejestracja: sob 10 sty 2009, 17:55
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Zico » śr 30 wrz 2009, 14:05

Cóż można dodać do takiej recenzji? Chyba tylko dziękuję. Miło mi, że się podobało. Muszę się w końcu zmobilizować i przysiąść do tej drugiej części. :)



Awatar użytkownika
Weber
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 3233
Rejestracja: pt 20 paź 2006, 16:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wielkopolska
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Weber » śr 25 lis 2009, 16:05

Nie lubię powtarzać po innych.
Weber nie gęś, swój język ma,
Jednak w tym przypadku nie uda mi się.

Tekst przypadł mi do gustu. Żniwiarz żniwiarzowi zgotował ten los.
Całkiem przyjemnie się czytało. Postaci ciekawe i zapadające w pamięć. Uśmiechnąłem się czasem. Fabuła schodzi na dalszy plan, zepchnięta tam przez bohaterów. Nie wiem czy to dobrze, ale nie moje zmartwienie :P

Ogólnie tekst zrobił na mnie wrażenie. Bardzo dobre.

Krótko i zwięźle. Jak lubię. Bo po co więcej pisać?


Po to upadamy żeby powstać.

Piszesz? Lepiej poszukaj sobie czegoś na skołatane nerwy.

Awatar użytkownika
Zico
Szkolny pisarzyna
Posty: 39
Rejestracja: sob 10 sty 2009, 17:55
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Zico » pn 30 lis 2009, 02:58

Dzięki za dobre słowo. ;) Piszę właśnie kolejny tekst, będący luźną kontynuacją przygód kilku bohaterów tego opowiadania i zastanawiam się czy by nie dać go na wasz konkurs?




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości