Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Sycylijski Telegram [kryminał, nowela]- poprawione

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
minojek
Pisarz osiedlowy
Posty: 255
Rejestracja: sob 11 kwie 2009, 16:35
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Sycylijski Telegram [kryminał, nowela]- poprawione

Postautor: minojek » śr 26 sie 2009, 12:30

Anthony, piętnastoletni chłopak- rozrabiaka o wielkim sercu, obserwował dwóch widocznych na horyzoncie mężczyzn- Frederic'a Castę, swego dziewiętnastoletniego kuzyna i jednocześnie idola oraz Dona Carlozzi'ego, przywódcę mafijnej rodziny Carlozzi, zazwyczaj odzianego w podkreślający budowę wojownika biały garnitur i czarny krawat, jego ubiór stanowił więc interesujące zestawienie czerni i bieli.
-Anthony, gdzie jesteś?- stary Alberto krążył między pokojami w poszukiwaniu wnuka, stojącego akurat na balkonie- Anthony, odezwij się.
Piętnastolek z całego serca pragnął przeskoczyć barierkę, spaść z trzeciego piętra i podbiec do największych, nowojorskich gwiazd. Jednak nie mógł, nie posiadał takiego prawa. Ojciec przecież ustalił ogólne domowe zasady jeszcze przed trzynastu laty, kiedy to Anthony był pędrakiem. Zresztą, nad czym tu się zastanawiać, kochał siedemdziesięcioletniego dziadka i nie zamierzał udawać, że traktuje go jak powietrze.
-Jestem na balkonie- odparł młodzieniec, odchodząc od stalowej barierki- w czymś pomóc?
Alberto w mgnieniu oka, co zdziwiło Anthony'ego, wszedł na balkon.
-Widzisz? Wciąż cieszę się zdrowiem, niewielu ludzi w moim wieku potrafiłoby tak prędko tutaj dojść- odstawił laskę i klasnął w dłonie.
-Dziadek, odkąd sięgam pamięcią, codziennie przebiegał pięć kilometrów, tak? Kto wie, może to właśnie te sparingi zadziałały na dziadka tak konserwująco- uśmiechnął się- swoją drogą: w ogóle masz świetną kondycję, niejeden młodszy facet z naszej kamienicy ci zazdrości.
Staruszek położył prawą dłoń na ustach, by zakryć ogarniającego ciało rozbawienie. Ponownie chwycił laskę w rękę i zrobił kilka kroków w tył. Anthony pozostał na balkonie sam. Sam, jak palec. Niestety, idoli już nie było. Zniknęli.
Po powrocie ze szkoły, Anthony postawił na balkonie stolik nocny i rzucił na niego niedbale stos zeszytów.
-Dziś odrobię lekcje na balkonie, dziadku- oznajmił.
Staruszek pokiwał głową na znak, iż rozumie i wyrażą zgodę.
-Jakbyś miał jakieś problemy, to mnie wołaj. Jestem do twej dyspozycji.
Chłopak tego dnia miał mało do zrobienia, nie musiał wywiązać się z żadnych dodatkowych obowiązków. Zasiadł przy stoliku i otworzył pierwszy lepszy zeszyt.
-To proste...- burknął pod nosem, wyciągając z kieszeni srebrny długopis.

Wielka, czarna ciężarówka zatrzymała się naprzeciwko kamienicy. Jej kierowca, niski, barczysty facet z kozią bródką, wyszedł z wozu i stanął przy tylnej, materiałowej klapie.
-Virgill, wreszcie! Co ty do cholery odwalasz, co!?
-Freddie, to nie moja wina. W tej sprawie gadaj z Carlozzi'm, nie ze mną. Kazał mi jeździć po całym mieście, co chwila wymyślał inny magazyn. Ostatecznie zaopatrzył nas w Gold Bene.
-Gold Bene!? W tym magazynie za miastem?
-Zgadza się, tam!- Virgill usiadł za kierownicą- jak skończycie, to mnie poinformujcie! Ja i tak niemało zrobiłem!
Frederico wezwał swych pomocników, po chwili cała trójka wypakowywała z pojazdu drewniane skrzynie.
-Twój kuzyn dostał transport- na balkon wszedł Alberto- jedno sobie zapamiętaj: wybierz inną przyszłość, nie właź w ciemne interesy.
A dlaczego właściwie miałby nie prowadzić interesów poza prawem? Żył w przekonaniu, że rodzinę utrzyma wyłącznie wtedy, gdy będzie działał w sposób nie do końca legalny. Anthony nienawidził podatków, twierdził, czego nie ukrywał, że państwo okrada lojalnych obywateli, takich jak dla przykładu jego rodzice- małżeństwo Sasców.

Pisk opon przerwał rozmyślania Anthony'ego. Czerwony Buick zwolnił, by po chwili zostać okryty chmurą szarego dymu. Huk wystrzałów rozrywał powietrze, piętnastolatek skulił się i położył na podłodze, tymczasem Alberto, ukryty za ścianą, zapalił papierosa.
-Dziadek pali?- zapytał zdziwiony Anthony, nadal leżąc na podłodze twarzą ku ziemi.
-Równe pięć lat ani razu nie zapaliłem, ale dzisiaj nie wytrzymałem.

Z lokalu wyskoczył uzbrojony w Thompsona 1928 Frederico. Nacisnął na spust, co tylko spowodowało rozgorzenie walki. Pocisko wystrzeliwane przez Castę budziły przerażenie wśród zamachowców, ukrywających się za samochodem. Zdawali sobie sprawę z faktu, iż każdy, dosłownie każdy ruch muszą wpierw dokładnie przemyśleć. Po raz pierwszy błąd nieprzemyślanego ruchu popełnił Paul Gravano, caporegime Rodziny Buccici, dowódca oddziału zamachowców. Pocisk przeszył twarz Paul'iego na wylot, rozbryzgując mózg na masce czerwoniutkiego Buicka.

-Do roboty, psiakrew!- rozkazał Anthony. Chmara pocisków wyleciała z luf karabinów maszynowych należących do ochroniarzy, przebywających na pierwszym i drugim piętrze lokalu "Red Rose". Banda uzbrojonych po zęby mężczyzn z Rodziny Carlozzi przypominała wściekłych gladiatorów, uznających przywódcę za ziemskiego boga. Ich determinacja pomogła po raz kolejny zwyciężyć, w otwartym pojedynku, Rodzinie mafijnej, nad którą pieczę sprawował Don Carlo Carlozzi.

Wszyscy soldati Rodziny Carlozzi marzyli o pokoju pomiędzy organizacjami przestępczymi Nowego Jorku, a w szczególności Emilo Santana, który został ocalony przez Rodzinę, bowiem gdyby nie pomoc Dona Carla- zabito by go podczas jednej z narkotykowych transakcji.

-Oni są wspaniali...- podsumował Anthony w rozmowie z dziadkiem- Mają władzę, pieniądze, siłę, szacunek... Mają to, co zechcą. Prawdziwi faceci. Z jajami...
Alberto poprawiał kołnierzyk białej koszuli, rozmyślając nad tym, jak wybić swojemu wnukowi z głowy chęć przystąpienia do Carlozzich.
-Tak: silni, władczy, szanowani, bogaci i tak dalej. A przyszło ci kiedykolwiek na myśl, że życie gangstera wcale nie jest takie łatwe? Oprócz luksusu mają też mnóstwo wrogów.
-Dziadku, za respekt trzeba płacić, takie życie.
-Takie życie- powtórzył Alberto- takie życie.

Ciemność zapanowała już na Ziemi. Porządni ludzie spędzali noc w domach, a ci z półświatka- w lokalach, istnych kryjówkach. Jedną taką kryjówkę stanowił lokal "Red Rose". Jako właściciel restauracji figurował Giuseppe Pertre, Sycylijczyk z pochodzenia. Uznawał wyłącznie wytrawne włoskie wina i pizzę na cieńkim cieście.

-Za naszego młodego szefa, pana Frederica Castę! Ti Saluti!- toast wzniósł wysoki brunet, Emilo Santana- trzy razy hura!
-Hura! Hura! Hura!- wrzeszczeli zebrani- za Freda!
Odgłos wybuchu zagłuszył wszelkie możliwe dźwięki. Płomienia opanowały budynek, żarżący się garnitur Frederica budził grozę w każdym, kto go zobaczył. Wystarczyła krótka chwila, by słynny caporegime Rodziny Carlozzi stracił żywot. Wyglądał niczym żywa pochodnia, oświetlająca ulicę. W niedługą chwilę umarł zarówno Frederico wraz ze swą potęgą. Dopiero taki widok pozwolił Fred'owi pojąć istotę amerykańskiego gangsterstwa: teraz jesteś na szczycie, minutę później możesz być sześć stóp pod ziemią. Rok 1937 okazał się ostatnim rokiem życia dziewiętnastolatka, ostatnim. A mogło być tak pięknie.
-Pan Buccici śle pozdrowienia, Freddie- rzekł dość wysoki blondyn, Santino Marzi, wiceszef konkurencyjnej Rodziny- ti saluti!



Awatar użytkownika
shelion
Pisarz pokoleń
Posty: 1014
Rejestracja: pn 24 sie 2009, 01:10
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Małopolska
Płeć: Mężczyzna

Postautor: shelion » śr 26 sie 2009, 14:15

minojek pisze:chłopak- rozrabiaka


W takim wypadku nie dajemy spacji po łączniku. Drobiazg, ale zaliczmy to do "estetyki" tekstu ;-)

minojek pisze:Frederic'a


Zapoznaj się z zasadą kiedy dajemy apostrof w imieniu. Tutaj masz adres, gdzie możesz o tym poczytać. Raptem dwie minutki. http://piorem-feniksa.blog.onet.pl/2,ID299253032,index.html

minojek pisze:-Anthony, gdzie jesteś?-


Poprawiałeś w ogóle ten tekst czy ot tak sobie wrzuciłeś go tutaj? Piąty wers a ja już trzeci raz cytuję... W każdym dialogu masz źle napisane. Poczytaj o dialogach. Również jest na "Piórem Feniksa". Wystarczy kliknąć w odpowiedni temat.

-Jestem na balkonie- odparł młodzieniec, odchodząc od stalowej barierki- w czymś pomóc?


Wydaje mi się, że pogrubiony tekst powinieneś był potraktować jako nowe zdanie, czyli zacząć od wielkiej litery. Niekoniecznie, aczkolwiek lepiej by było. Gdzieś o tym czytałem, ale link wyleciał mi z głowy ;-)

minojek pisze:-Widzisz? Wciąż cieszę się zdrowiem, niewielu ludzi w moim wieku potrafiłoby tak prędko tutaj dojść- odstawił laskę i klasnął w dłonie.


Wiem, czepiam się, ale uwierz mi, że to dla twojego, i każdego innego, dobra:)
Pogrubiony tekst nie dotyczy dialogu, tak więc powinien się zaczynać od wielkiej litery. Powinien wyglądać tak: - Widzisz? Wciąż cieszę się zdrowiem. Niewielu ludzi w moim wieku potrafiłoby tak prędko tutaj podejść.- Odstawił laskę i klasnął w dłonie.

Przy okazji dodałem kropkę między "zdrowiem" a "Niewielu" oraz zmieniłem "dojść" na "podejść". Lepiej brzmi, prawda? Zwracaj uwagę na takie rzeczy. "Grosz do grosza a będzie kokosza" ;-)

minojek pisze:Kto wie, może to właśnie te sparingi zadziałały na dziadka tak konserwująco


Zabawny fragment, naprawdę :D

minojek pisze:-Dziadek, odkąd sięgam pamięcią, codziennie przebiegał pięć kilometrów, tak? Kto wie, może to właśnie te sparingi zadziałały na dziadka tak konserwująco- uśmiechnął się- swoją drogą: [/b]w ogóle masz świetną kondycję, niejeden młodszy facet z naszej kamienicy ci zazdrości.


Teraz spójrz jeszcze raz, ale tym razem na cały tekst. Widzisz tę rażącą NIESPÓJNOŚĆ? Po "uśmiechnął się" powinieneś dodać "po czym dodał" czy coś w tym stylu. Tekst musi współgrać z całością, a w tym przypadku nie współgra.

minojek pisze:Staruszek położył prawą dłoń na ustach, by zakryć ogarniającego ciało rozbawienie.


???

minojek pisze:takich jak dla przykładu jego rodzice


"dla przykładu" jest tutaj wtrąceniem, tak więc powinno być "wydzielone" przecinkami przed i po wyrażeniu.

minojek pisze:żarżący


Domyślam się, że chodzi Ci o "żarzący"?

Reasumując, tytuł ciekawy, aczkolwiek nieadekwatny (nic, a nic) do treści utworu. Gdzie pojawia się w opowiadaniu jakiś telegram? Bo chyba nie w ostatnich zdaniach (zakładam, że wiesz co to jest telegram)?

Jeśli chodzi o samo opowiadanie, to muszę powiedzieć, że mimo licznych błędów (i, jak widać, żadnej redakcji tekstu) nie jest źle. Dla mnie tekst był ciekawy (zapisz to sobie in plus ;-)), chociaż nie wciągający. Ale nikt tego od ciebie nie oczekuje. Wszak jesteśmy jeszcze amatorami.

Wiele błędów w dialogach, literówek i i źle zapisanych form odmienionych imion (apostrof przy odmianie imienia czy nazwiska dajemy tylko wtedy, kiedy kończy się na samogłoskę (wyjątek jest przy "y"). Zapamiętaj to sobie.

Daj odleżeć tekstowi w szufladzie jakiś czas. Dwa tygodnie albo i więcej, zależy to od ciebie. Potem przeczytaj go jeszcze raz i popraw. Korekta to naprawdę ważna rzecz. Szanuj czytelnika (między innymi przez poprawny zapis), bo inaczej go nie pozyskasz, a wtedy nici z zostania jakimkolwiek pisarzem...

Konstruktywna krytyka może zaboleć, ale może również bardzo pomóc.

Pozdrawiam! ;-)


Obrazek
----------------------------------------------------------------------
Obrazek

Awatar użytkownika
Edd
Dusza pisarza
Posty: 407
Rejestracja: pt 13 lut 2009, 22:55
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Edd » czw 27 sie 2009, 12:13

minojek pisze:-Jestem na balkonie- odparł młodzieniec, odchodząc od stalowej barierki- w czymś pomóc?(...)
-Widzisz? Wciąż cieszę się zdrowiem, niewielu ludzi w moim wieku potrafiłoby tak prędko tutaj dojść- odstawił laskę i klasnął w dłonie.

Źle zapisujesz dialogi. Poprawisz to zaglądając pod ten adres.

minojek pisze:-[1]Dziadek, odkąd sięgam pamięcią, codziennie przebiegał pięć kilometrów, tak? Kto wie, może to właśnie te sparingi zadziałały na [1]dziadka tak [2]konserwująco- uśmiechnął się- swoją drogą: w ogóle masz świetną kondycję, niejeden młodszy facet z naszej kamienicy ci zazdrości.

[1] Powtórzenie.
[2] To nie jest poprawny zapis. Przyglądnij się temu:

...konserwująco. - Uśmiechnął się. - Swoją drogą, masz świetną kondycję! Niejeden młodszy facet z naszej kamienicy ci zazdrości.

Mniej więcej tak to powinno wyglądać.

minojek pisze:-Twój kuzyn dostał transport- na balkon wszedł Alberto- jedno sobie zapamiętaj: wybierz inną przyszłość, nie właź w ciemne interesy.

Błąd identyczny w stosunku do poprzedniego.

minojek pisze:Czerwony Buick zwolnił, [1]by po chwili zostać okryty chmurą szarego dymu. Huk wystrzałów rozrywał powietrze, [2]piętnastolatek skulił się i położył na podłodze, tymczasem Alberto, ukryty za ścianą, zapalił papierosa.

[1] Popełniłeś konkretne wykroczenie ;-) Przypatrz się temu:

Czerwony Buick zwolnił, a chwilę później otoczyła go chmura szarego dymu... itd., itd.

[2] W stosunku do pierwszej części zdania pogrubiony fragment powinien być odrębny, powinien być nowym zdaniem.

minojek pisze:Odgłos wybuchu zagłuszył wszelkie możliwe dźwięki. Płomienia opanowały budynek, żarżący się garnitur Frederica budził grozę w każdym, kto go zobaczył.

Płomienie...

Oj, czeka Cię mnóstwo roboty, jeśli chcesz kiedykolwiek skleić porządne opowiadania, nie mówiąc już o powieści. Prezentowany fragment ma kilka podstawowych wad: jest naiwny, nieprzekonywujący, nudny i przede wszystkim źle napisany. To jest streszczenie historii pewnej mafijnej rodziny, które można przeczytać w gazecie. Sięgnij po "Detektywa" - tam prawie wszystko trzyma się kupy, przeciwnie tutaj - nie ma mowy o żadnym szkielecie, który podtrzymywałby konstrukcję. Widać za to potencjał.
Przedstawienie chłopczyka to ciekawy pomysł na rozpoczęcie historii. Ale przyczep się go jak pijawka, poopowiadaj o tym, co widzi z balkonu, powiadom czytelnika o ludziach przechodzących ulicą, może wpleciesz jakiś ciekawy wątek. Cokolwiek! Na sam początek rób co tylko chcesz, byleby zaciekawić i znacznie zwiększyć objętość tekstu.



Awatar użytkownika
Revis
Pisarz
Pisarz
Posty: 498
Rejestracja: czw 09 kwie 2009, 11:55
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Olsztyn/Gdynia
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Revis » pt 18 wrz 2009, 22:24

Oprócz tego, co wypisali poprzednicy, dodam coś od siebie.
Anthony, piętnastoletni chłopak- rozrabiaka o wielkim sercu, obserwował dwóch widocznych na horyzoncie mężczyzn- Frederic'a Castę, swego dziewiętnastoletniego kuzyna i jednocześnie idola oraz Dona Carlozzi'ego, przywódcę mafijnej rodziny Carlozzi, zazwyczaj odzianego w podkreślający budowę wojownika biały garnitur i czarny krawat, jego ubiór stanowił więc interesujące zestawienie czerni i bieli.

Zdanie potwór. Zalecałbym rozdzielenie go, a przynajmniej końcówkę - po "krawacie" daj kropkę. Do tego po "na horyzoncie mężczyzn" dałbym dwukropek, nie myślnik.A do tego powtarzasz się. Wystarczy powiedzieć, że „stanowił więc interesujące zestawienie” i nie pisz jakich kolorów, bo wiemy.
Piętnastolek

Buehehe. Literówka, ale jaka śmieszna. Piętnastolatek.
Kto wie, może to właśnie te sparingi zadziałały na dziadka tak konserwująco[...]

Sparing to walka drużynowa lub rywalizacja z przeciwnikiem. Bieganie to sparingu nie należy.
Anthony nienawidził podatków, twierdził, czego nie ukrywał, że państwo okrada lojalnych obywateli, takich jak dla przykładu jego rodzice- małżeństwo Sasców.

Skąd tu nagle Anthony? Scena opowiada o jakimś Virgill i Freddie, a tutaj przemyślenia Anthonyego wskakują. Strasznie motasz.
[...]i położył na podłodze[...]

Mógł jeszcze położyć się na krześle, prawda? Nie musisz mówić, gdzie się położył – jest jedno, racjonalne miejsce. Czytelnicy nie są głupi i sami sobie wyobrażą/dopowiedzą.
Zdawali sobie sprawę z faktu, iż każdy, dosłownie każdy ruch muszą wpierw dokładnie przemyśleć. Po raz pierwszy błąd nieprzemyślanego ruchu popełnił Paul Gravano

Jedno z powtórzeń Ci zaznaczę. Reszty szukaj sam. A w ogólę "nieprzemyślanego ruchu" bym wyrzucił. Koślawo brzmi, a przynajmniej powtórzenia unikniesz.
-Do roboty, psiakrew!- rozkazał Anthony.

Piętnastoletni chłopak?! On tak rozkazuje?
[...]który został ocalony przez Rodzinę, bowiem gdyby nie pomoc Dona Carla - zabito by go podczas jednej z narkotykowych transakcji.[...]

Zamiast myślnika wstaw przecinek.
Mają to, co zechcą. Prawdziwi faceci. Z jajami...

Piętnastolatek? Do dziadka?



Uff. No nie powiem, ciężkie opowiadanie. Robisz masę błędów. Interpunkcja kuleje, literówek sporo (chociażby „cieńkim”), zapis zły, powtórzenia. Ale nie to jest najgorsze. Opowiadanie jest SZTUCZNE – tutaj jest pies pogrzebany. Pisać poprawnie się jeszcze nauczysz, ale sztuką jest mówienie prawdy. Jeśli zaczniesz pisać prawdziwe zdania to będziesz na dobrej drodze do literackiego kunsztu. Musisz dużo słuchać i jeszcze więcej czytać. Pisać o tym, co Cię otacza i nie kłamać. Nie wmówisz mi ani nikomu, że piętnastoletni chłopak się tak zwraca do własnego dziadka. Szczególnie w tamtych latach, gdzie etykiety przestrzegano jeszcze bardziej. Dialogi wszystkie, do słownie wszystkie, mają jakąś skazę. W prawdziwym świecie się tak nie mówi. Czytelnicy mają wrażenie, że ich oszukujesz. A nie jest tak? Dalej. Piszesz strasznie sucho. Rzucasz faktami w stylu:
Jako właściciel restauracji figurował Giuseppe Pertre, Sycylijczyk z pochodzenia. Uznawał wyłącznie wytrawne włoskie wina i pizzę na cieńkim cieście.

Wygląda jak notatka detektywa.
A to, jak informacja z książki od historii:
Wszyscy soldati Rodziny Carlozzi marzyli o pokoju pomiędzy organizacjami przestępczymi Nowego Jorku, a w szczególności Emilo Santana, który został ocalony przez Rodzinę, bowiem gdyby nie pomoc Dona Carla, zabito by go podczas jednej z narkotykowych transakcji.


No nic. Przemyśl to. Widać, że fragment napisany i wrzucony zbyt szybko. LITERÓWEK wstydź się. Nad resztą popracuj. Powodzenia!



Awatar użytkownika
pavelg1
Zarodek pisarza
Posty: 19
Rejestracja: pt 02 paź 2009, 03:36
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Bydgoszcz
Płeć: Mężczyzna

Re: Sycylijski Telegram [kryminał, nowela]- poprawione

Postautor: pavelg1 » pn 05 paź 2009, 11:49

Postaram się nie powtarzać po poprzednikach. Zgadzam się ze wszystkimi uwagami, które napisali.
Zwróć uwagę na następujące kwestie:

minojek pisze:podkreślający budowę wojownika biały garnitur i czarny krawat, jego ubiór stanowił więc interesujące zestawienie czerni i bieli.
[...]
Jako właściciel restauracji figurował Giuseppe Pertre, Sycylijczyk z pochodzenia. Uznawał wyłącznie wytrawne włoskie wina i pizzę na cieńkim cieście.


Czy uważasz, że informacja o kulinarnych upodobaniach tak epizodycznej postaci, jak Giuseppe jest istotna? A czy oczywistym nie jest, że czarny krawat i biały garnitur tworzą zestawienie czerni i bieli?
Moja rada: Piękno tkwi w szczegółach, ale te szczegóły muszą być dobrane z rozmysłem. Przeczytałem kiedyś, że "mniej znaczy więcej" ale tylko wtedy, gdy to "mniej" jest piękne. Odbiorca konkretyzuje czytane informacje; zawsze wyobraża sobie więcej, niż z tekstu wynika i w 90% robi to zgodnie z wolą autora.

Mam jeszcze zastrzeżenie odnośnie treści:

minojek pisze:Dopiero taki widok pozwolił Fred'owi pojąć istotę amerykańskiego gangsterstwa: teraz jesteś na szczycie, minutę później możesz być sześć stóp pod ziemią. Rok 1937 okazał się ostatnim rokiem życia dziewiętnastolatka, ostatnim. A mogło być tak pięknie.


Bardzo nie lubię moralizatorskiego tonu. To również odnosi się do wspomnianej wyżej konkretyzacji: czytelnik zrozumie tekst i jego przesłanie. Nie musisz podawać wniosków na tacy. Uwierz w inteligencję czytelników...
Następnym razem postaraj się napisać "piękne mniej" niż "przerysowane więcej".
I popraw tekst, zanim opublikujesz!



Awatar użytkownika
Weber
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 3233
Rejestracja: pt 20 paź 2006, 16:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wielkopolska
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Weber » sob 07 lis 2009, 18:28

Tak sobie czytam powoli zapominając o tym, że się rozchorowałem i zastanawiam się nad tym tekstem.
Głowię się i głowię nad niektórymi fragmentami. Może wyjaśnienie przyjdzie kiedyś.
Jednym z takich fragmentów jest:
-Anthony, gdzie jesteś?- stary Alberto krążył między pokojami w poszukiwaniu wnuka, stojącego akurat na balkonie- Anthony, odezwij się.
Piętnastolek z całego serca pragnął przeskoczyć barierkę, spaść z trzeciego piętra i podbiec do największych, nowojorskich gwiazd. Jednak nie mógł, nie posiadał takiego prawa. Ojciec przecież ustalił ogólne domowe zasady jeszcze przed trzynastu laty, kiedy to Anthony był pędrakiem. Zresztą, nad czym tu się zastanawiać, kochał siedemdziesięcioletniego dziadka i nie zamierzał udawać, że traktuje go jak powietrze.
-Jestem na balkonie- odparł młodzieniec, odchodząc od stalowej barierki- w czymś pomóc?
Alberto w mgnieniu oka, co zdziwiło Anthony'ego, wszedł na balkon.
-Widzisz? Wciąż cieszę się zdrowiem, niewielu ludzi w moim wieku potrafiłoby tak prędko tutaj dojść- odstawił laskę i klasnął w dłonie.

Nie rozumiem po co dziadek wołał bohatera. Tylko po to żeby pochwalić się, ze tak szybko dostał się na balkon? Miło, ale bezcelowe z punktu widzenia czytelnika i fabuły.
W ogóle w tym fragmencie wydaje mi się, że rozbijasz za bardzo zdania podając zbędne informacje. Zbędne jest pisanie, że chciał przeskoczyć przez barierkę, spaść z trzeciego piętra i tak dalej. Wystarczyłoby napisać, że chciał zeskoczyć z balkonu i podbiec do swoich idoli. Dziwią mnie nieco domowe zasady zabraniające podbiegnięcia do kuzyna.

przywódcę mafijnej rodziny Carlozzi, zazwyczaj odzianego w podkreślający budowę wojownika biały garnitur i czarny krawat, jego ubiór stanowił więc interesujące zestawienie czerni i bieli.

Zazwyczaj chodził tak ubrany, ale czy teraz też? Tego nie dowiadujemy się z tekstu. Zazwyczaj oznacza większość przypadków, ale nie wszystkie. To tak jakbyś widząc 200 czarnych kruków powiedział, że wszystkie kruki są czarne. No może nie dokładnie o to tu chodzi. Interesujące? Na pewno? Nie do końca do nie trafia taki osąd narratora. Omijałbym je raczej.

Nacisnął na spust, co tylko spowodowało rozgorzenie walki.

o_O

Wybacz, ale to opowiadanie jest pełne baboli. Zdania są za długie, nie raz bełkotliwe. Sporo literówek, zły zapis dialogów - co wskazali już poprzednicy.
I do tego niezbyt interesująca historia. Po prostu zbyt naiwna.


Po to upadamy żeby powstać.

Piszesz? Lepiej poszukaj sobie czegoś na skołatane nerwy.


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości