Retrokognicja: historia pewnego Insoma.

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Marv
Pisarz domowy
Posty: 51
Rejestracja: śr 22 kwie 2009, 13:38
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Retrokognicja: historia pewnego Insoma.

Postautor: Marv » ndz 27 wrz 2009, 16:13

RETROKOGNICJA: HISTORIA PEWNEGO INSOMA

PLAC LORDÓW

Na starym placu zebrała się masa istot. Wszystkie rasy, które każdego dnia pracy, skakały sobie do gardeł, stały teraz obok siebie ze wzrokiem wbitym w dyndającego trupa. Wisiał on na szyi kamiennego gargulca, siedzącego na dachu Pałacu Lordów. Rozstawiono już żółtą taśmę, aby tłum gapiów trzymać możliwie najdalej. Wieczorną porę rozświetlało tysiące małych światełek, wydobywających się z lamp błyskowych aparatów fotograficznych.

Błysk.

Na wizjerze lustrzanki cyfrowej Tallowskiego reportera widać było już zaciemnioną sylwetkę wisielca.

- Trzeba trochę przybliżyć widok – rzekł nieznajomy reporter.

Błysk.

Coraz więcej szczegółów. Można już poznać iż zwłoki należą do jakiegoś Insoma – przedstawiciela rasy niezbyt rosłych, ale za to silnych i mocno zbudowanych humanoidów posiadających niezwykle mocne egzoszkielety. Istot które nigdy nie śpią. Nie potrzebują do funkcjonowania melatoniny – hormonu snu.

Błysk.

Wreszcie dobre powiększenie i dokładne zdjęcie. Twarz miał siną, na szyi widać było gruby, marynarski sznur. Ciało nie miało na sobie koszulki, na nagim torsie dało się zauważyć wiele blizn, lecz nie to było najciekawsze. On miał tam wypalone litery.

- Co do cholery? Samobójca przed śmiercią wypala sobie na skórze napis „Zwyciężyłem”? To będzie niezła historia, zważywszy na to, że wiszący tu Insom, wygląda mi na poszukiwanego przez Gwardię Bezpieczeństwa seryjnego zabójcę. Sądząc po fotografii widniejącej na wizjerze – rysopis się zgadza. Patrząc na to, co zrobił tym dwudziestu dziewięciu ofiarom, aż chce się zapytać czy życie to tylko straszna iluzja, koszmar z którego budzimy się, kiedy umieramy. Po tych wszystkich torturach śmierć była dla nich jedynym czego pragnęli, stała się wybawieniem. Ten dyndający na gargulcu wariat był dla nich katem i wybawcą zarazem. Ha! Dobre, muszę to zapamiętać.

BIURO SIERŻANTA GWARDII BEZPIECZEŃSTWA


- Szkoda, że skurwiel zrobił to sam, miałem wielką nadzieję zapoznać gnojka z toną ołowiu z mojego służbowego gnata. Kurwa! Przecież go mieliśmy!

- Nie byliśmy ostrożni i zwiał. Po drodze zdołał wbić trzem z naszych, nóż w miejsce gdzie podstawa czaszki styka się z kręgosłupem. Natychmiastowa śmierć.

- Nie przypominaj mi o tym Chaac. Dość się już nasłuchałem o dokonaniach tego psychola. Zjadał ich mięso, a skóry oczyszczał i wieszał na ścianie, rozpostarte niczym obrazy. Kilkanaście dni temu zwyczajnie się porzygałem, gdy znaleźliśmy jedną z jego dziupli.

Sierżant cały czas klął, co w takiej sytuacji było normalne. Był to jeden z Tallów – trzymetrowych stworzeń o szkarłatnej skórze, z twarzy przypominających mityczne smoki. Mimo iż Tallowie żyją dość długo, bo średnio sto czterdzieści lat, to osiemdziesięcio dziewięcio letni sierżant Metztli wyglądał na bardzo zmęczonego życiem.

- Eh, w gruncie rzeczy dobrze się stało. Zabójca jest martwy i to głównie twoja zasługa Chaac. Nieźle jak na człowieka.

- Gdybym nie miał zdolności retrokognicji, wcale byście ze mną nie rozmawiali, nawet teraz nie jestem funkcjonariuszem Gwardii Bezpieczeństwa.

- Zrozum Chaac. W Gwardii nie ma miejsca dla ludzi, jesteście za słabi fizycznie. Przyjmujemy tylko Insomów i Tallów. Waszym plusem jest to, że potraficie mieć niesamowite zdolności, jak to twoje widzenie przeszłości. Jesteście też dobrzy w planowaniu akcji i w dyplomacji. Zasługujecie na więcej niż bycie w Gwardii. Właśnie, jak ty to robisz? Jak widzisz przeszłość?

- Moja zdolność retrokognicji polega na tym, że gdy dotykam rzeczy, bądź zdjęcia danej osoby – wiem kim dana osoba była, na co chorowała, potrafię poznać jej losy, a co najważniejsze - wspomnienia. To ostatnie jest chyba wam najbardziej pomocne – każdy seryjniak miał w dzieciństwie jakąś traumę.

- Tak, pamiętam jak mówiłeś o Nacon’ie. Ojciec zginął na wojnie rozszarpany strzałem z działa, a matka przez trzydzieści lat trzymała go w piwnicy i karmiła tylko szczurami i wodą. Dawała mu też środki usypiające a potem zabawiała się nożem na jego torsie dziergając jakieś dziwne symbole. Popieprzona rodzinka. Nie mogę przeboleć, że Nacon zabił się sam. Wiesz jak bardzo chcieliśmy mu dopieprzyć. Ubiegł nas, sprytny skurwiel.

- I tak doprowadzilibyśmy do tego samego. Morderca jest martwy, padł ofiarą swojej własnej przyjaciółki – śmierci. Widocznie przekonała go, że pora już zejść ze sceny. Powinniśmy się cieszyć sierżancie.

- W sumie masz rację. Pojutrze zamykamy sprawę. Miło się z tobą pracowało Chaac, mogę liczyć na ciebie w przyszłości?

- Oby pan nie miał do tego powodu, ale jeśli coś złego się przydarzy, to może pan na mnie liczyć. Powoli będę się zbierał.

- Dzięki, wiedziałem, że nie zostawisz wydziału zabójstw Gwardii na lodzie. Do zobaczenia Chaac.

- Żegnam panie sierżancie.


PLAC LORDÓW


AhKinchil zadowolony z jakości swoich zdjęć, szedł już w stronę swojego samochodu. Trupa zdjęto już z gargulca, a tłum zaczął się rozchodzić. Wchodziwszy do auta, usłyszał krzyk pochodzący od grupki Gwardzistów:

- Co się dzieje do kurwy!?

Podbiegł do Gwardzistów jak najbliżej mógł, dzieliło go od nich jakieś pięćset metrów, ale nie było to problemem, gdyż Tallowie biegają najlepiej ze wszystkich ras. Kiedy udało mu się przepchnąć przez pozostały tu jeszcze mały tłum reporterów z konkurencyjnych gazet, usłyszał rozmowę trzech Tallów i jednego Insoma:

- Coś tu jest nie tak, czy ja mam zwidy, czy te bliznowate symbole na jego ciele zaczynają świecić żółtym światłem? – Rzekł Insom Gwardzista.
- Ja niczego takiego nie zauważyłem, stary nie mów mi, że pijesz na służbie. A wy coś widzieliście?

- Niczego niezwykłego nie zauważyłem.

- Ja też nie. Nowy! Jeszcze raz schlejesz się na służbie i wylatujesz!

- Ale ja…

- Żadnego „ale”. Chłopaki, bierzemy tego trupa i spadamy stąd.
- A wy, hieny, rozejść się! – zwrócił się Gwardzista do reporterów.

Służby porządkowe, razem z trupem, odleciały swoim antygrawitacyjnym pojazdem w stronę wysokiego na sto pięter wieżowca, była to siedziba Gwardii Bezpieczeństwa.


MIESZKANIE CHAAC’A


Była już trzecia w nocy, kiedy włączył się holo-komunikator. Hologram wyświetlił postać samego sierżanta i donośnym głosem powiedział:

- Chaac! Wstawaj, trzeba zidentyfikować zwłoki tego złotoskórego posrańca.

- Wie pan która godzina? Myślałem, że sprawę zamykamy dopiero pojutrze – odparł zamroczony jeszcze snem Chaac.

- Taki był pierwotny plan, ale Lordowie chcą, aby sprawę zamknąć już dzisiaj. Nie pieprz, tylko ładuj dupsko do podstawionego pod twój dom policyjnego ślizgacza. Czeka tam na ciebie funkcjonariusz Gwardii. Macie być u mnie za dziesięć minut. Chaac, tylko ty możesz zidentyfikować zwłoki, widziałeś tego potwora we wspomnieniach jego ofiar.

- Dobrze, zaraz będę. Niech truposz grzecznie czeka sobie w lodówce i nie ucieka.

- Do zobaczenia Chaac.

Holo-komunikator przestał wyświetlać wizerunek sierżanta i automatycznie przeszedł w stan czuwania. Chaac wstał z łóżka, przebrał się, wyszedł z domu zamykając drzwi skanerem siatkówki oka, a następnie wsiadł do ślizgacza.


PODZIEMNA KOSTNICA W BUDYNKU GWARDII


- Nie cierpię wind. Robi mi się niedobrze. Szczególnie kiedy jedziemy kilkaset pięter w dół.

- Nie marudź Chaac. Niedobrze to ci się dopiero zrobi przy otwartej lodówce.

- Sierżancie, widziałem już wiele zwłok. To zwykłe rzeczy, jak kamień, ławka, czy szklanka. Dziwny cud prawda? Dawniej istota, teraz rzecz.

- Ah, tak. Przez chwilę zapomniałem, czym się ostatnio zajmowałeś.

Winda stanęła, zabrzmiał dzwonek, a rozsuwane drzwi stanęły otworem.

- Jesteśmy. Proszę za mną, panie retrokognisto.

Do kostnicy prowadził długi, biały korytarz na którego końcu widać było wielkie, metalowe wrota na zamek elektroniczny. Sierżant wstukał kod i drzwi stanęły otworem.

- Doktorze Quetza, to jest Chaac. Chaac to doktor Quetza.

Człowiek i Tall wymienili uścisk dłoni.

- No panie doktorze, proszę pokazać nam tę mrożonkę.

- Nie ma sprawy.

Doktor stanął przy komputerze głównym i uruchomił hologram dotykowy z trójwymiarowym widokiem całego pomieszczenia. Palcami zmienił widok kamery, ustawił ją na lodówki od numeru jeden do pięćdziesiąt, a następnie dotknął wirtualnej zamrażarki z numerem czterdzieści sześć. Komputer na żądanie swojego operatora, wysunął odpowiednią „szufladę” ze ściany. Na zebrane blisko osoby buchnęło zimnym powietrzem. Quetza podszedł do zakrytego prześcieradłem truchła, odkrył je i czekał na reakcję Chaac’a
- Tak, to nasz przemiły seryjny zabójca. Truposz ma na koncie więcej ofiar niż cały wydział antynarkotykowy w przeciągu roku.

- Okej, to chyba wszystko. Dzięki, możemy już iść.

Chaac’owi przez sekundę wydawało się, że widzi lśniące żółtym blaskiem bliznowate symbole na ciele Nacan’a. Zamknął jednak oczy i potrząsnął głową.

- Pewnie mam jakieś majaki. Nie wyspałem się zbytnio. – szepnął do siebie.

Rzeczywiście, wizja zniknęła. Prawdopodobnie zmęczenie daje się Chaac’owi we znaki.

- Mogę go dotknąć? Chcę zobaczyć co ten gnojek chciał osiągnąć przez to samobójstwo.

- Nie krępuj się. Sam bałbym się włazić w głowę takiemu popaprańcowi.

Chaac dotknął dłonią głowy mordercy i ku jego zdziwieniu zobaczył tylko …pustkę.

- Cholera.

- Co widziałeś? Może przebierał się jeszcze w damskie ciuszki?

- Nic nie widziałem, tylko pustkę.

- Eh, jesteś przemęczony. Wracaj do siebie i wyśpij się w końcu.

- Chyba ma pan rację sierżancie. Chodźmy więc.


Chaac i sierżant zniknęli w windzie. Retrokognista wiedział jednak, że pustka zamiast wizji to coś dziwnie niepokojącego. Nie zauważył też, że na dłoni którą dotykał głowy Nacan’a, pojawił się na krótki moment tajemniczy, złoty pył.



Awatar użytkownika
padaPada
Pisarz Wszechczasów
Posty: 2972
Rejestracja: śr 06 maja 2009, 10:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: padaPada » ndz 27 wrz 2009, 18:07

Marv pisze:przedstawiciela rasy niezbyt rosłych, ale za to silnych i mocno zbudowanych humanoidów posiadających niezwykle mocne egzoszkielety

czy aby egzoszkielet nie jest tworem sztucznym? tak coś mi się wydaje. jeśli tak, to jak cała rasa może być wyposażona w sztuczne szkielety?

Marv pisze:- Co do cholery? Samobójca przed śmiercią wypala sobie na skórze napis „Zwyciężyłem”? To będzie niezła historia, zważywszy na to, że wiszący tu Insom, wygląda mi na poszukiwanego przez Gwardię Bezpieczeństwa seryjnego zabójcę. Sądząc po fotografii widniejącej na wizjerze – rysopis się zgadza. Patrząc na to, co zrobił tym dwudziestu dziewięciu ofiarom, aż chce się zapytać czy życie to tylko straszna iluzja, koszmar z którego budzimy się, kiedy umieramy. Po tych wszystkich torturach śmierć była dla nich jedynym czego pragnęli, stała się wybawieniem. Ten dyndający na gargulcu wariat był dla nich katem i wybawcą zarazem. Ha! Dobre, muszę to zapamiętać.

kto to mówi?
dalej jest więcej tego typu perełek, że nie wiadomo kto z kim rozmawia.
dialogiem powinieneś budować bohaterów, ale nie w taki sposób, bo tu nawet nie wiadomo kto mówi, jak się wtedy zachowuje, jak mówi itp.

AhKinchil zadowolony z jakości swoich zdjęć, szedł już w stronę swojego samochodu.

nie muszę mówić o co chodzi ;)

Średnio mi się podobało. Opisujesz zbędne rzeczy (np. "Palcami zmienił widok kamery, ustawił ją na lodówki od numeru jeden do pięćdziesiąt, a następnie dotknął wirtualnej zamrażarki z numerem czterdzieści sześć."), a praktycznie nie wiemy nic o bohaterach. Nie wiemy jak wyglądają ani nic konkretnego co mogłoby nas do nich zbliżyć. Ten mankament mi doskwiera najbardziej.

dialogi momentami są niekonsekwentne, np. sierżant raz jest wulgarnym i prostym kolesiem, a po chwili ma jakieś sformalizowane i sztuczne wstawki.

Poza tym odnoszę wrażenie, że to jest tylko fragment. Zapowiada się fajnie, ale urywa sie. Jeśli nie jest to fragment, to za dużo wolności zostawiasz naszej wyobraźni. Jest tajemnica, jest zalążek klimatu, fajnie, ale co dalej?



Awatar użytkownika
Marv
Pisarz domowy
Posty: 51
Rejestracja: śr 22 kwie 2009, 13:38
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Marv » ndz 27 wrz 2009, 18:25

Poza tym odnoszę wrażenie, że to jest tylko fragment. Zapowiada się fajnie, ale urywa sie. Jeśli nie jest to fragment, to za dużo wolności zostawiasz naszej wyobraźni. Jest tajemnica, jest zalążek klimatu, fajnie, ale co dalej?


W opisie tematu napisałem [fragment opowiadania] :)

czy aby egzoszkielet nie jest tworem sztucznym? tak coś mi się wydaje. jeśli tak, to jak cała rasa może być wyposażona w sztuczne szkielety?

Egzoszkielet - info

kto to mówi?
dalej jest więcej tego typu perełek, że nie wiadomo kto z kim rozmawia.
dialogiem powinieneś budować bohaterów, ale nie w taki sposób, bo tu nawet nie wiadomo kto mówi, jak się wtedy zachowuje, jak mówi itp.


To ten dziennikarz, ale racja, powinienem lepiej poopisywać co kto mówi, bo się idzie pogubić.



Awatar użytkownika
ssd222
Pisarz domowy
Posty: 78
Rejestracja: śr 22 kwie 2009, 16:43
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: ssd222 » ndz 27 wrz 2009, 18:28

Mi też się podoba ! Naprawdę nieźle się zapowiada mam nadzieje że kolejny fragment będzie lepszy :P :)



Awatar użytkownika
padaPada
Pisarz Wszechczasów
Posty: 2972
Rejestracja: śr 06 maja 2009, 10:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: padaPada » ndz 27 wrz 2009, 19:09

Marv pisze:W opisie tematu napisałem [fragment opowiadania] :)

ok. teraz widzę, to ma sens
Marv pisze:Egzoszkielet - info

o. dzięki za info. mógłbyś jakoś te razy nam pokazać, bo w tekście tego jest mało, ale może temu, ze to fragment krótki.

no to czekamy na resztę. :)



Awatar użytkownika
Marv
Pisarz domowy
Posty: 51
Rejestracja: śr 22 kwie 2009, 13:38
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Marv » ndz 27 wrz 2009, 19:26

[quote]mógłbyś jakoś te razy nam pokazać (...)[/url]

Chodzi o poplątanie tego co kto mówi? Bo coś nie zrozumiałem wybacz :P



Awatar użytkownika
padaPada
Pisarz Wszechczasów
Posty: 2972
Rejestracja: śr 06 maja 2009, 10:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: padaPada » ndz 27 wrz 2009, 19:49

padaPada pisze:Chodzi o poplątanie tego co kto mówi? Bo coś nie zrozumiałem wybacz :P

zamotałem ;)
chodzi o opisanie wyglądu tych ras, np. w dialogach lub innych opisach. podanie krótkich krótkich informacji, wzmianek itd.

zamiast, np:

Marv pisze:Można już poznać iż zwłoki należą do jakiegoś Insoma – przedstawiciela rasy niezbyt rosłych, ale za to silnych i mocno zbudowanych humanoidów posiadających niezwykle mocne egzoszkielety. Istot które nigdy nie śpią. Nie potrzebują do funkcjonowania melatoniny – hormonu snu.


można napisać, że gdy zdejmowali Insoma, to jego bezwładne ręce grzechotały o egzoszkielet, upodabniający go do gigantycznego żuka ;)

a chcąc napisać coś, co nam powie o długowieczności Tallów, możesz napisać, ze sierżant kumplował się z pradziadkiem Chaaca ;)

coś w ten deseń.

wciskasz wtedy takie wtręty to tu, to tam (można w dialogach) i z czasem podajesz nam wszystko, co powinniśmy wiedzieć, ale w sposób znacznie ciekawszy, niż suchy wykład, bo budujący klimat.



Awatar użytkownika
Marv
Pisarz domowy
Posty: 51
Rejestracja: śr 22 kwie 2009, 13:38
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Marv » ndz 27 wrz 2009, 20:04

Aha, w ten sposób. Tak "okrężną drogą i tylnymi drzwiami" ;) . Dzięki za sugestię, na pewno skorzystam. Trzeba powciskać nawiązania w paru miejscach i je nieco zamaskować. Rzeczywiście wychodzi bardziej klimatycznie.



Awatar użytkownika
Patren
Debiutant
Debiutant
Posty: 1910
Rejestracja: śr 08 lis 2006, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Znienacka
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Patren » śr 30 wrz 2009, 18:43

Zaciekawiłeś mnie. Wciągnąłeś.

Tekst niewątpliwie ma potencjał, wymaga jednak szlifów. Bardzo dobrą radę i wskazówkę jak to robić dał padaPada - mianowicie tworzenie klimatu poprzez interesujące wstawki. Znacznie lepsze niż suche podawanie danych (jak to robisz z rasami).

Jeśli jesteśmy przy klimacie, czasem też możesz specjalnie spowolnić jakieś momenty. Szczególnie na myśl nasuwa mi się końcowa sytuacja, kiedy Chaac dotyka ręką Insoma. Nie ma tam napięcia, nic, tylko od razu - pustka, w czasie gdy zanurzanie się w umyśle takiego popaprańca powinno być czymś bardzo niepokojącym. Tak samo z tym złotym pyłem - za szybko wszystko jest opisywane, za szybko postacie nad tym myślą.

Duży plus za początek. Fajny trick z "błyskiem" (skojarzył mi się z Pratchettem) i ciekawie rozrysowana scena. Ten plac, wisielec na gargulcu - dobrze jest rzucać czytelnika w wir wydarzeń.

Dialogi są nierówne. Raz brzmią naturalnie, by po chwili wiało drewnem i usilnym przekazywaniem informacji czytelnikowi (np. pierwsza rozmowa sierżanta z Chaackiem).

Czasem zdarzają się Ci też wpadki warsztatowe, np.:

odleciały swoim antygrawitacyjnym pojazdem w stronę wysokiego na sto pięter wieżowca, była to siedziba Gwardii Bezpieczeństwa.

Ta część źle brzmi. Lepiej będzie, jeśli stanie się nowym zdaniem.

Popracuj też nad postaciami, warto byłoby je rozwinąć, aby stały się realniejsze, bo jak na razie wykonywane zawody i zadanie w opowiadaniu, to jedyne rzeczy jakie o nich wiemy. To źle. Dobry był np. dialog, w którym bohater stwierdza, że nie lubi wind. To uwiarygadnia postać.

Fabularnie jest dobrze, powoli kreujesz całkiem ciekawy świat, a historia jest wciągająca. Zastanawiam się, o co chodzi z tym pyłem. Masz duże pole do popisu, obyś tego nie zmarnował.

To chyba tyle. Opowiadanie podoba mi się, ale - jak mówiłem na początku - wymaga szlifów. Powodzenia. :)

Pozdrawiam.


"Życie jest tak dobre, jak dobrym pozwalasz mu być"

Awatar użytkownika
Marv
Pisarz domowy
Posty: 51
Rejestracja: śr 22 kwie 2009, 13:38
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Marv » śr 30 wrz 2009, 19:31

Hehe, a chlapnąłem ten tekst dla treningu. Miałem nie kończyć, ale widzę, że chyba warto rozwinąć ten pomysł - no i koniecznie popracować nad warsztatem.

Duży plus za początek. Fajny trick z "błyskiem" (skojarzył mi się z Pratchettem)


Drugi raz zaliczyłem porównanie z Pratchettem, chyba nie jest ze mną tak źle xD Najśmieszniejsze jest to, że jak na razie żadnej jego książki nie przeczytałem. Bardziej wzoruje się na takich pisarzach jak: Tom Clancy, Chuck Palahniuk czy Jeff Lindsay. Trzeba nadrobić zaległości.



Awatar użytkownika
Weber
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 3233
Rejestracja: pt 20 paź 2006, 16:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wielkopolska
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Weber » ndz 08 lis 2009, 11:57

Wszystkie rasy, które każdego dnia pracy, skakały sobie do gardeł,

Po przeczytaniu tego zdania zastanawiam się jakie to rasy i czy poza pracą tez sobie skakały do gardeł. Można wyciągnąć wniosek, że nie. Przydałoby się przynajmniej niewielkie określenie jakie rasy, nawet niewiele mówiące czytelnikowi, bo teraz to nic mi nie mówi. Zupełnie.

Na wizjerze lustrzanki cyfrowej Tallowskiego reportera widać było już zaciemnioną sylwetkę wisielca.

Z tego, co się orientuję wizjer to jest ta część pozwalająca na wybór obiektu zdjęcia, w której widzimy obraz pomniejszony. Chodzi ci o matrycę.

- Trzeba trochę przybliżyć widok – rzekł nieznajomy reporter.

Przybliżyć widok?

- Co do cholery? Samobójca przed śmiercią wypala sobie na skórze napis „Zwyciężyłem”? To będzie niezła historia, zważywszy na to, że wiszący tu Insom, wygląda mi na poszukiwanego przez Gwardię Bezpieczeństwa seryjnego zabójcę. Sądząc po fotografii widniejącej na wizjerze – rysopis się zgadza. Patrząc na to, co zrobił tym dwudziestu dziewięciu ofiarom, aż chce się zapytać czy życie to tylko straszna iluzja, koszmar z którego budzimy się, kiedy umieramy. Po tych wszystkich torturach śmierć była dla nich jedynym czego pragnęli, stała się wybawieniem. Ten dyndający na gargulcu wariat był dla nich katem i wybawcą zarazem. Ha! Dobre, muszę to zapamiętać.

Mało ważne kto to mówi, ważne po co? I w dodatku do siebie? Bez sensu.

. Po drodze zdołał wbić trzem z naszych, nóż w miejsce gdzie podstawa czaszki styka się z kręgosłupem. Natychmiastowa śmierć.

Naszych? Przecież póxniej dowiadujemy się, że nie należy do gwardii. I po co tak dokładny opis śmierci? Nie wystarczy "wykończył trzech naszych"?

Zjadał ich mięso, a skóry oczyszczał i wieszał na ścianie, rozpostarte niczym obrazy.

Hmm, jest mięso, jest skóra, ale czegoś mi tu brakuje. Już wiem: kości. Używał ich jako gwoździ, wykałaczek? Żartuję, ale serio mi ich tu brak.

Dalej następuje nudny dialog pozbawiony opisów. Jakoś nie przypadają mi do gustu teksty podzielone na same opisy, same dialogi lub ze zdawkowymi opisami otoczonymi dialogami.

Na pierwszy rzut oka widać, że to wprawka. Tak zbudowane teksty nie powinny wychodzić poza jej granice moim zdaniem.

Ogólnie średnio wyszło. Są potknięcia, błędy. Czasem coś zaciekawi, czasem coś znudzi.
Po prostu nic specjalnego.
Jak zrobisz z tego prawdziwe opowiadanie, a nie szkic to wrzuć raz jeszcze.


Po to upadamy żeby powstać.

Piszesz? Lepiej poszukaj sobie czegoś na skołatane nerwy.


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości