Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Historia rodowego dorobku (fragment, kryminał)

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
minojek
Pisarz osiedlowy
Posty: 255
Rejestracja: sob 11 kwie 2009, 16:35
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Historia rodowego dorobku (fragment, kryminał)

Postautor: minojek » pt 23 paź 2009, 17:08

Prolog:

w Sosnowie dni mijały zazwyczaj spokojnie, choć oczywiście co pewien czas miały tam miejsce mniej lub bardziej ekscytujące wydarzenia. Plan dnia przeciętnego mieszkańca nie był nudny, ale na pewno pozbawiony urozmaicenia. I nikt z nas nie podejrzewał, że staniemy się świadkami przełomowych zdarzeń w historii naszej małej wioski.

Nazywam się Bramski. Albo nie, przedstawię się jak agent jej brytyjskiej mości: jestem Bramski, Marek Bramski. Dobra, wystarczy tych żartów, choć dopiero co zacząłem żartować.

Wszystko zaczęło się... Trudno, zacznę tradycyjnie: wszystko zaczęło się 11 października 2004 roku, kiedy w Sosnowie zjawił się Albert Kurzer, osiemdziesięciokilkulatek z jakiegoś niemieckiego miasta. Podawał się za potomka szlachcica, dawnego właściciela Sosnowa, który przed wojną nazywano Pine Valley, co w dosłowny tłumaczeniu oznacza "wąwóz sosnowy". Po '45 nazwę wioski spolszczono. Od tamtej pory przedstawiano ją jako Sosnów.

Ok., powróćmy do tematu. 11 października Kurzer przybył do Sosnowa i zjawił się w lokalnej, zabytkowej bibliotece. Spotkał w niej Pawła Gutowskiego, jednego z reporterów "Przeglądu okolicy", miejscowego tygodnika informacyjnego. Ma się rozumieć Kurzer świetnie posługiwał się językiem polskim, co pomogło mu w zaskarbieniu sympatii Gutowskiego...

...

- To jak, byłby pan w stanie mi pomóc? A właściwie nie tylko mi, a nam? To znaczy mojej rodzinie. Jeżeli nam się uda, wynagrodzimy pana, nie będzie pan żałował, proszę mi wierzyć. Nie mam nic przeciwko Polakom, szanuję was, dlatego właśnie proponuję panu współpracę.

- A czym konkretnie miałbym się zająć? - dociekał Andrzej.

- Prosta sprawa - odparł Kurzer, poprawiając kołnierzyk jasnoróżowej, podchodzącej pod fiolet koszuli. - Pańskie zadanie polegałoby na zdobyciu niezbędnych dokumentów.

- Na przykład, panie Kurzer?

- Na przykład przedwojennych map Pine Valley. Przepraszam, teraz to Sosnów.

- W porządku, panie Kurzer.

- Zdecydował się pan?

- Myślę, że dojdziemy do porozumienia.

... I w taki oto sposób Albert Kurzer namówił Andrzeja do współpracy.

(...)



(Poniżej przedstawiłem fragment powieści)


(...) - Która godzina? - zapytał Andrzej, gładząc palcami lekko sine powieki.

- Trzecia - odpowiedziałem, spoglądając na samochodowy zegarek.

- Trzecia, cholera... - burknął pod nosem, opierając głowę na podgłówku fotela pasażera.

Przełączyłem światła, przesuwając palcem wskazującym prawej ręki zamieszczony z prawej strony kierownicy przełącznik. Tym samym uruchomiłem tak zwane światła długie.

- A pan jak się czuje, panie Kurzer? - spytał opiekuńczym głosem Andrzej, zwracając twarz w kierunku rozłożonego na tylnych siedzeniach staruszka.

- Dziękuję, nie najgorzej - oznajmił Albert, wyprostowując się. - Mogę uchylić okno?

- Tak, proszę - zezwoliłem, nacisnąłem delikatnie pedał hamulca. - Jesteśmy już prawie na miejscu, panie Kurzer.

- Wspaniale - odpowiedział Albert, uchylając okno i przytykając do wolnej szczeliny swój lekko garbaty nos. - Kocham leśny klimat, panowie.

Znów nacisnąłem pedał hamulca, tym razem samochód prawie zatrzymał się w miejscu. Przekręciłem kierownicę w prawo i wcisnąłem gaz. Wjechaliśmy do lasu.

- Pamiętam ten las, kiedy byłem mały często budowaliśmy w nim szałasy. W tamtych czasach rola szlachty ograniczała się jedynie do "brylowania", nic poza tym, dlatego pozwalano nam bawić się z nawet z najbiedniejszymi dziećmi.

(...)

- Psiamać, tylko tyle pozostało z naszej pięknej wilii - zaklnął Kurzer, mało elegancko spluwając na stertę liści. - A to był taki piękny budynek.

- Szkoda, rzeczywiście nieźle się prezentował - przytaknąłem od niechcenia, zgadzając się jednocześnie ze swoimi słowami. - Ale nic na to nie poradzimy.

Kurzer zamilkł. Przyglądał się ruinom osiemnastowiecznego pałacu, oświetlanego przez reflektory mojego nieco zdezelowanego samochodu.

- Cholera, a to było takie piękne miejsce. Niczego nam tu nie brakowało. A teraz...?

- A teraz syf, kiła i mogiła - zażartowałem, aby rozluźnić atmosferę.

- Ma pan rację, syf, kiła, mogiła. No nic, musimy uratować to, co pozostało do dziś.

"Co pozostało do dziś"? Jak dotąd sądziłem, że Kurzerowi zależy wyłącznie na zwiedzaniu terenu, a u nagle taka niespodzianka...



Awatar użytkownika
Frank Black
Pisarz osiedlowy
Posty: 253
Rejestracja: ndz 30 wrz 2007, 14:08
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Frank Black » ndz 25 paź 2009, 11:59

Witam.

No dobra, Minojek, żeby nie tracić czasu lecimy :D

To, co się zauważa na pierwszy rzut oka, to Twoje postępy przy dialogach. Dokładniej w ich zapisie. Są już prawie poprawne, a to oznacza krok naprzód.
To dobry znak.

Pomimo to nadal jeszcze jesteś głęboko w lesie.
Kolejna rzecz, nad którą musisz ostro popracować to powtórzenia. Proszę bardzo przykład:

Przełączyłem światła, przesuwając palcem wskazującym prawej ręki zamieszczony z prawej strony kierownicy przełącznik. Tym samym uruchomiłem tak zwane światła długie.

Nie dość, że masło maślane to jeszcze trudno zjadliwe. Minojek, no kurza twarz!! Stać Cię na więcej, do jasnej Anielki!!

"Przełączyłem światła na długie"

Widzisz różnice? A sens pozostał ten sam. Po co mi wiedzieć, że używasz palca wskazującego prawej ręki, aby przesunąć znajdujący się po prawej stronie przycisk który zmieni światła na tak zwane długie, gdy sensem zdania jest fakt, że włączyłeś długie światła?
Wytłumacz mi to.

Dalsza sprawa - od kiedy Sosnów był pod protektoratem Wspólnoty Brytyjskiej lub Ameryki? Więc skąd, u licha, wzięła Ci się anglojęzyczna nazwa wioski i niemiecki zramolały staruch z rodziny, która kiedyś trzymała na na tym terenie łapy?

Kiefernschlucht a nie Pine Valley.

I ostatnia sprawa :

Albo nie, przedstawię się jak agent jej brytyjskiej mości
I tym samym załapałeś u mnie - jako brytofila - minusa jak stąd, do Londynu.
agent Jej Królewskiej Mości.

Teraz przechodzimy do fabuły:

Jako, że zapodałeś kilka wyrywkowych fragmentów, trudno cokolwiek na ten temat więcej powiedzieć. Postacie nadal są bezbarwne i wszystkie wydają się mówić jednakowym stylem. Do poprawy. Nie dzieje się też praktycznie nic, co mogłoby mnie zainteresować. Równie dobrze mógłbym poczytać jakiś artykuł o sprawozdaniu z obrad Sejmu.

Kolejna sprawa - byczki.
Jest ich już coraz mniej, jednak nadal są. Sądzę, że pomału powinieneś sam je zacząć wyłapywać, jednak kilka Ci tutaj zapodam:

Ok., powróćmy do tematu. - Miało być już tradycyjnie, więc raczej -
"No dobra, powróćmy do tematu" to "Ok" jest tam tak potrzebne jak imadło w górach.

jednego z reporterów "Przeglądu okolicy"
Podobnie jak Gazeta Wyborcza, Dziennik Polski czy Przegląd Sportowy powinien być i Przegląd Okolicy.

w Sosnowie dni mijały zazwyczaj spokojnie
W Sosnowie.

Teraz kilka słów na zakończenie - z opka na opko radzisz sobie coraz lepiej, ale nadal jest słabo. O ile częśc techniczną warsztatu udało Ci się podnieść o poziom wyżej w stosunku do poprzednich ćwiczeń nadal kuleje fabuła. Nad tym musisz teraz popracować. Przypatrz się obiektywnie kawałkom, które dałeś - są krótkie i praktycznie nic się w nich nie dzieje. Nawet dająca wiele możliwości scena w samochodzie została ograniczona do kilku zdań. Zero opisów bohaterów w tym kawałku, ich zachowania, przemyśleń na temat Niemca czy sytuacji w której się wszyscy znaleźli.
To są rzeczy, które nadal kuleją.
Cóż mogę powiedzieć. Fragmenty mi się nie podobały, choć dostrzegam drzemiący w nich potencjał.

Pozdrawiam.
Black.


"Stąpać po krawędzi, gdzie lęk i strach..."

Muszę uczyć się polityki i wojny, aby moi synowie mogli uczyć się matematyki i filozofii. John Adams.

Awatar użytkownika
Patren
Debiutant
Debiutant
Posty: 1910
Rejestracja: śr 08 lis 2006, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Znienacka
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Patren » ndz 25 paź 2009, 14:46

Poprę Franka - widać postępy. Pójdę dalej - nie tylko w stronie technicznej, ale także w fabularnej. Bo teraz przynajmniej można dostrzec jakiś sens, w którym to wszystko zmierza, wątek, który będzie miał znaczenie.

Mimo to, wciąż jest słabo, jednak widać oznaki, że będzie coraz lepiej i lepiej, jeśli będziesz ciężko pracował.

Dwa najbardziej widoczne problemy - chaotyczność (wina tego, że rzucasz w nas tyloma fragmentami krótkimi) oraz suchy sposób opowiadania historii. Początek jest straszny - jak artykuł w gazecie. Suche fakty, nudne informacje, wszystko pozbawione atmosfery. Musisz wierzyć w czytelnika - nie przedstawiaj mu wszystkiego dokładnie, spróbuj wrzucić go w wir wydarzeń, niech samodzielnie poznaje świat przedstawiony, a Ty wszystko prowadź tak, żeby było to dla niego przyjemne, wciągające. To bardzo trudna sztuka, ale tylko trenując, można stawiać kroki naprzód.

Nie dbasz o bohaterów. Wszyscy są tacy sami, pozbawieni osobowości, w czasie gdy to właśnie oni są najważniejsi w każdej historii. Dzięki nim czytelnik może wczuwać się w tekst, przeżywać to, co się dzieje. We wszystkich przedstawionych przez Ciebie scenach chodzi tylko o popychanie fabuły do przodu.

Pisząc, NIEUSTANNIE porównuj swoją fikcję z rzeczywistością. Czy wyobrażasz sobie siebie mówiącego tak:

Dobra, wystarczy tych żartów, choć dopiero co zacząłem żartować.
?

Muszę za to przyznać, że dialog w ostatnim fragmencie był już całkiem niezły. Dosyć naturalny, pozbawiony współczynnika "mówię to po to, żeby zasypać Cię informacjami", a właśnie dający nam pewną informację w zgrabny sposób ("Ma pan rację, syf, kiła, mogiła. No nic, musimy uratować to, co pozostało do dziś.").

Długa droga przed Tobą, ale najważniejsze, iż widać, że nią kroczysz. :)

Powodzenia i pozdrowienia.


"Życie jest tak dobre, jak dobrym pozwalasz mu być"


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości