Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.

"Lodówka pełna mięsa" [SF]

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
wielka_stopa
Kmiotek
Posty: 7
Rejestracja: pt 06 lis 2009, 15:13
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Suwałki
Płeć: Mężczyzna

"Lodówka pełna mięsa" [SF]

Postautor: wielka_stopa » pt 06 lis 2009, 15:42

    Aaaaaah, cóż za potworny ból przeszył moją skroń. Próbowałem podnieść powieki, lecz[center] okazało się to niemożliwe. Starałem się przypomnieć sobie, co robiłem wczorajszego wieczoru, lecz tańczące w mojej głowie obrazy jakoś nie chciały się zlać w jedną całość. I znowu to uczucie, tak jakby tysiące małych igieł wbijało mi się w mózgownicę. To był niewątpliwie kac. Z całą pewnością coś piłem, ale co, tego teraz nie byłem w stanie stwierdzić. Z trudem podźwignąłem się na nogi i poszedłem do dyspozytora tabletek, bo w końcu nadszedł czas posiłku. Sam byłem tradycjonalistą i wolałem coś sobie upolować na obiad, lecz mój stan nie pozwoliłby mi nawet porządnie zawiązać butów. W klawiaturę przy dyspozytorze wpisałem słowo KAC, by już po chwili wyskoczyła z niego podłużna kapsułka. Po jej zażyciu od razu poczułem się lepiej. Zaraz potem połknąłem śniadanie - czysta chemia w postaci trzech bladoniebieskich tabletek. Na nic jednak lepszego nie mogłem teraz liczyć. Padłem na łóżko i zasnąłem głębokim snem.
    Obudziłem się około drugiej. Wstałem, umyłem się, opatrzyłem drobne skaleczenia, już teraz pamiętając, że w jednym z barów rozpętała się bójka. Nadszedł czas, bym wyruszył na łowy. Należało zaopatrzyć lodówkę w mięso, by choć na kilka dni uwolnić się od tych przeklętych tabletek. Ubrałem się w mój "roboczy" strój - buty wiązane aż po łydki, czarne, wyposażone w mnóstwo kieszeni spodnie, koszulka ze wzmocnieniami na plecach w razie upadku z dużej wysokości, kamizelka wyposażona w różnej wielkości kieszonki, oraz długa skóra. Miałem też oczywiście broń. Dwa małe pistolety typu T600X oraz długa, zrobiona z nieznanego mi metalu, katana były wspaniałą bronią na zwierzęta, wszelkie potwory, bestie i mutantów, w skrajnych przypadkach na ludzi. Tylko głupcy wychodzili na ulicę bez broni. Tak, czujność przede wszystkim.

***

    Wielopiętrowe kondygnacje mieszkań ciągnęły się w głąb ziemi. Ciemne metalowe budynki, ślepe uliczki czy zakamarki stawały się kryjówkami wszelkiej maści stworzeń. W gąszczu metalowych rur, sklepów i różnego rodzaju kramików łatwo się można zagubić. A dla niedoświadczonych był to wyrok śmierci. Liczne uliczki krzyżowały się ze sobą tworząc sieć rozległych labiryntów. A ja właśnie taką uliczką szedłem.

Nagle zza rogu wyskoczył jakiś facet krzycząc:

- Koniec świata jest bliski. Świat chyli się ku upadkowi. Nie dajcie się zwieść pozorom to nastąpi już jutro. Schowajcie się w domu i tam czekajcie na najgorsze - facet uczepił się mojej skóry, po czym wyszeptał mi do ucha - Zginiesz, na pewno zginiesz. Nie przeżyjesz dzisiejszego dnia.

    Chwilę potem poczułem jak mój pistolet wysuwa się z kabury. Zareagowałem momentalnie. Wiedziałem, że muszę działać szybko. Odskoczyłem w tył robiąc unik i wtedy usłyszałem pierwszy strzał, na szczęście chybiony. Odruchowo sięgnąłem po mój miecz. Obracając się tyłem do napastnika zrobiłem salto w tył, słysząc jednocześnie drugi wystrzał z pistoletu. Złapałem go za rękę w której trzymał pistolet i wykręciłem ją do tyłu.Starzec zawył z bólu, a ja, nie tracąc czasu, obróciłem się o 360 stopni trzymając w ręku wyprostowany miecz. Głowa faceta zsunęła się z karku. Chowając broń rozejrzałem się czujnie, choć było tak jak podejrzewałem - nikt nie zwrócił na to najmniejszej uwagi.

    Nadal jednak nie miałem nic do jedzenia, a od ostatniego "posiłku" minęło już dobrych kilka godzin. Postanowiłem, że muszę zejść w jakieś ciemniejsze i głębsze miejsce by znaleźć coś, czym mógłbym się pożywić. Schodząc coraz to niżej, coraz bardziej zagłębiałem się w ciemność. Miałem jednak coś co mi pomagało. Pewną umiejętność, która na drodze ewolucji ujawniła się u wielu osób. Niczym u kota, w chwili gdy ogarniał mnie mrok, moje źrenice rozszerzały się, pozwalając mi widzieć w ciemności.

Nagle coś złapało mnie za ramię. Momentalnie wyciągnąłem swoje pistolety i wycelowałem je w postać stojącą tuż obok mnie.

- I po co te nerwy - wypowiedział stojący przede mną człowiek - nie ma się czego bać.
- Ostrożności nigdy nie za wiele, a po za tym, lepiej być przygotowanym.
- To fakt. Pełna gotowość. Hehehe.
- Co cię tak rozbawiło.
- Nic, nic po prostu miło, że wpadłeś na kolację.
- Tak, a co jest do jedzenia, tylko nie mów że tabletki.
- Jakże bym śmiał. Tyyyyyy jesteśś naaa o o ooobiad.


    Ubranie owego człeka momentalnie zaczęło się rwać, tak że po chwili stanął obok mnie najprawdziwszy tygrys. Był to Fanimal - rodzaj człowieka który może zamienić się w zwierzę - w tym przypadku w tygrysa. Momentalnie skoczył mi do gardła, a ja momentalnie zrobiłem unik. Wielkie zębiska i ogromne pazury zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Wyciągnąłem swe pistolety, jednak nie zdążyłem wystrzelić. Ogromne zwierzę rzuciło się na mnie i impetem swego ciała wytrąciło mi je z ręki. Teraz wyposażony byłem już tylko w miecz. Zwierzę przygotowywało się do skoku, a ja do ataku. Gdy tygrys wyskoczył w górę ja wykonałem paradę obracając się bokiem do zwierzęcia. Wykonałem wtedy szybko pchnięcie i zwalony tygrys padł na ziemię. Gdy odwróciłem się by pójść po pistolety, zwierzę ponownie zaatakowało. Resztką sił udało mu się wbić zęby w mój płaszcz nie przebijając jednak ochronnej odzieży, po czym machnięciem łapą wytrąciło mi mój miecz. Nie wiedziałem co mam robić, więc rzuciłem się do ucieczki. Szybko biegam i mam dobrą kondycję, lecz się potknąłem i upadłem. Wielki zwierz niechybnie by mnie pożarł, gdyby nie to, że tuż pod ręką wyczułem pistolet. Odbezpieczyłem go zmieniając typ strzałów na AUTOMAT po czym wyładowałem całą serię w pysk zwierzęcia. To już na pewno zabiło zwierzę. Odnalazłszy swoją broń, uradowany, z tygrysem na plecach ( Fanimale gdy umierają pod postacią zwierząt to nimi zostają ) wróciłem do domu.



Awatar użytkownika
Miko
Pisarz domowy
Posty: 145
Rejestracja: ndz 02 lis 2008, 10:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Miko » pt 06 lis 2009, 22:21

Znowu czytam tekst, po 10h pracy, to nie wróży niczego dobrego, ale spróbujmy.


wielka_stopa pisze:Ubrałem się w mój "roboczy" strój - buty wiązane aż po łydki, czarne, wyposażone w mnóstwo kieszeni spodnie, koszulka ze wzmocnieniami na plecach w razie upadku z dużej wysokości, kamizelka wyposażona w różnej wielkości kieszonki, oraz długa skóra.

Normalnie Neo z matrixa stanął mi przed oczami, no i te powtórzenia.
wielka_stopa pisze:Dwa małe pistolety typu T600X oraz długa, zrobiona z nieznanego mi metalu, katana były wspaniałą bronią na zwierzęta, wszelkie potwory, bestie i mutantów, w skrajnych przypadkach na ludzi.

zajechało nieco tandetą z horroru klasy C, ale zobaczymy co będzie dalej.

wielka_stopa pisze:Wielopiętrowe kondygnacje mieszkań ciągnęły się w głąb ziemi

kondygnacja = piętro, więc mamy masło maślane
wielka_stopa pisze:Odruchowo sięgnąłem po mój miecz

bez zaimka, psuje rytm zdania.
wielka_stopa pisze:Chwilę potem poczułem jak mój pistolet wysuwa się z kabury. Zareagowałem momentalnie. Wiedziałem, że muszę działać szybko. Odskoczyłem w tył robiąc unik i wtedy usłyszałem pierwszy strzał, na szczęście chybiony. Odruchowo sięgnąłem po mój miecz. Obracając się tyłem do napastnika zrobiłem salto w tył, słysząc jednocześnie drugi wystrzał z pistoletu. Złapałem go za rękę w której trzymał pistolet i wykręciłem ją do tyłu.

trochę za dużo tutaj tych pistoletów ;)
wielka_stopa pisze:obróciłem się o 360 stopni trzymając w ręku wyprostowany miecz.

Jeśli miecz może być wyprostowany, to ja chcę zgięty, normalnie zgięty jak bumerang :D
wielka_stopa pisze:Niczym u kota, w chwili gdy ogarniał mnie mrok, moje źrenice rozszerzały się, pozwalając mi widzieć w ciemności.

u każdego normalnego człowieka w ciemności rozszerzają się źrenice. Kot lepiej widzi w mroku, gdyż ma w oczach dodatkową błonę, która odbija i zwiększa dostawę światła do soczewki.
wielka_stopa pisze:Momentalnie skoczył mi do gardła, a ja momentalnie zrobiłem unik.

to nie brzmi najszczęśliwiej.
wielka_stopa pisze:Wielkie zębiska i ogromne pazury zrobiły na mnie ogromne wrażenie.Wyciągnąłem swe pistolety, jednak nie zdążyłem wystrzelić. Ogromne zwierzę rzuciło się na mnie i impetem swego ciała wytrąciło mi je z ręki

dalej nie jest lepiej, znowu powtórzenia. A dodatkowo wyrzuciłabym te dwa zaimki, są zupełnie nie potrzebne.
wielka_stopa pisze:Szybko biegam i mam dobrą kondycję, lecz się potknąłem i upadłem

łamaga ;)

Tak po prawdzie, to nie wiem, co mam napisać na podsumowanie. Przeczytałam, choć za wiele nie wyniosłam z tej lektury. Sporo potknięć, także interpunkcyjnych, których nie chciało mi się wypisywać, co dość mocno zaburza przyjemność czytania. Ponadto bohater wydał mi się jakiś niespójny, z jednej strony taki macho, zabijaka, wojownik, a jak przyszło co do czego, to z jednym tygryskiem sobie nie może poradzić i musi się salwować ucieczką. Ogólnie mam wrażenie, ze cała para poszła w gwizdek.
Świat też nie został zbyt dobrze zarysowany, z jednej strony opisujesz jakieś detale, a z drugiej brak opisu całość, jakiegoś jednego czy dwóch zdań, które pozwoliłyby czytelnikowi ogarnąć twoją wizję wzrokiem, zobaczyć ten świat, w jakim żyje bohater. To bardzo ważne i trudne zarazem, bo ty masz to miasto przed oczami i musisz sprawić, by czytelnik też je zobaczył. W przeciwnym razie nasz protagonista porusza się w próżni, wypełnionej nieskładnymi rzeczami (jak na niedokończonym obrazie). Dobrze, kończę te wywody.
Ogólnie tragicznie nie jest, ale mogłoby być dużo lepiej. Wiele pracy przed tobą.


Szczęście nie jest zarezerwowane dla wybranych.

Awatar użytkownika
Patren
Debiutant
Debiutant
Posty: 1910
Rejestracja: śr 08 lis 2006, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Znienacka
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Patren » sob 07 lis 2009, 11:41

To co najbardziej mnie ubodło to brak klimatu, sztampowość opisu oraz dialogi.

a) Brak klimatu - opisujesz wszystko bez polotu, często zbyt szybko, czytelnik nie ma czasu zadomowić się w nowej sytuacji, a już się coś dzieje. Poza tym to wszystko jest znane, było wałkowane setki razy. Ludzie zmieniający się w zwierzęta, opuszczone podziemia i twardziele, którzy je przemierzają. Nie dość, że nie jest to napisane w jakiś interesujący sposób to jeszcze nudzi;

b) sztampowość opisu - napisała o tym Miko - ja już widziałem Neo w Matrixie, nie muszę go mieć tutaj. Ogólnie schemat dwa gnaty + super cool katana jest mocno przeżuty, takie rzeczy czytelnika raczej śmieszą/nużą niż wywołują zamierzony efekt;

c) dialogi - pierwszy zgrzyt przy Panu Koniec Świata - jego monolog jest drewniany, zbyt nagły, właśnie tutaj też mocno widać brak klimatu. Zamiast wszystko poprowadzić wolniej, zgrabniej, to Ty w jednym zdaniu wyskakujesz z jakimś mężczyzną, a w następnym dajesz jego monolog o końcu świata. Za szybko, bez polotu i zbyt sztucznie. W następnym "mówionym" miejscu jest jeszcze gorzej. Dialog z fanimalem (dobrze, że nie animagiem) wypada bardzo plastikowo. Naprawdę. Bardzo. Aż ciary przechodzą. Dzieje się zbyt szybko (możesz wpleść między poszczególne kwestie jakieś opisy), ich rozmowa jest zbyt drewniana, a rzeczy w rodzaju "hehehe" czy "Tyyyyyy jesteśś naaa o o ooobiad" strasznie, strasznie, absolutnie strasznie marne. Wystrzegaj się takich zagrań jak ognia.

Czy coś mi się podobało? Tytuł jest niezły, no i masz jako taki warsztat, wymaga jeszcze wielu szlifów, ale tylko on sprawił, że doczytałem do końca. Tak więc - ćwicz, ćwicz, czytaj, dużo czytaj, ćwicz, pisz. Powodzenia. :)

Pozdrawiam.


"Życie jest tak dobre, jak dobrym pozwalasz mu być"

Awatar użytkownika
Frank Black
Pisarz osiedlowy
Posty: 253
Rejestracja: ndz 30 wrz 2007, 14:08
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Frank Black » ndz 08 lis 2009, 19:56

Witam.
O rany. Zastanawiam się od czego tu zacząć...

Napiszę od razu - opko mi się w ogóle nie podobało.
Jest po prostu słabe. Masz całą masę powtórzeń a jeżeli do tego dołożymy słabą fabułę dla dzieci Neostrady, wyjdzie nam niezjadliwa papka którą tutaj serwujesz.
A szkoda.

Tekst leży z dwóch stron:
- warsztatowej - masa powtórzeń o których już pisałem, słabe dialogi oraz opisy
- fabularnej - podjąłeś bardzo wyświechtany i sztampowy temat, o jakim można sobie pomyśleć.

Ja bym w ogóle całe to opko wywalił w diabły i zaczął od początku. Jakoś inaczej. Nic tu nie pasuje - ani postapokaliptyczna wizja z mutatntami, ciemnymi korytarzami czy tabletkami zamiast jedzenia. Wszystko wygląda jak jakiś misz-masz z kilku tandetnych filmów klasy C.

Wybacz, ale tak to odczuwam.
Przypatrz się:
przxykłąd powtózenia zarzynającego opko:
Obracając się tyłem do napastnika zrobiłem salto w tył, słysząc jednocześnie drugi wystrzał z pistoletu. Złapałem go za rękę w której trzymał pistolet i wykręciłem ją do tyłu.

i sens i logika akcji ( mowa o wytąconych pistoletach) :
Ogromne zwierzę rzuciło się na mnie i impetem swego ciała wytrąciło mi je z ręki...Nie wiedziałem co mam robić, więc rzuciłem się do ucieczki.Szybko biegam i mam dobrą kondycję, lecz się potknąłem i upadłem. Wielki zwierz niechybnie by mnie pożarł, gdyby nie to, że tuż pod ręką wyczułem pistolet.
Dla mnie to bez sensu - tygrysołak wybija bohaterowi pistolety a ten potem rzuca się do ucieczki ( a więc w domyśle BIEGNIE) i nagle potyka się i cudownie trafia na lezący pistolet.
W ogóle cała scena walki z fanimalem (i z Panem Koniec Świata też ) jest strasznie drętwa. musisz koniecznie poćwiczyć opisy.

Tyle z mojej strony. Czekam na coś, co mnie zachwyci.

Pozdrawiam.
Black.


"Stąpać po krawędzi, gdzie lęk i strach..."

Muszę uczyć się polityki i wojny, aby moi synowie mogli uczyć się matematyki i filozofii. John Adams.


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości