"List" obyczajowo-erotyczno-psychologiczny c.d.

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
martella
Kmiotek
Posty: 6
Rejestracja: wt 21 kwie 2009, 12:05
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

"List" obyczajowo-erotyczno-psychologiczny c.d.

Postautor: martella » czw 10 gru 2009, 16:47

Są to zmienione, poprawione fragmenty a także zupełnie nowe. Bardzo proszę o ocenę głównie mojego stylu, czy widać poprawę?



Była to ciepła, lipcowa noc. W powietrzu unosił się słodki zapach wiciokrzewu. Przypadkowy obserwator zobaczyłby tylko dwa cienie przemykające cicho w stronę jeziora.
Zazdrosny księżyc wyłaniając się zza chmur odsłonił naszą tajemnicę. Wiedzieliśmy jednak, że nie zdradzi jej nikomu, byliśmy bezpieczni. Wśród gęstych, przybrzeżnych trzcin znależliśmy starą łódż. Pamiętam kochanie jaka byłam wtedy szczęśliwa. Mrok trzymał nas w objęciach, fale lekko kołysały. Ta chwila należała tylko do nas. Przysunęłam się do ciebie blisko, wtuliłam twarz w zagłębienie szyi. Twoja ciepła skóra pachniała oszałamiającą mieszanką cedru, piżma i drzewa sandałowego. Masz niesamowite oczy, dobre, łagodne, wzrokiem sięgasz głeboko do mojego wnętrza. Jesteś człowiekiem, któremu nigdy nie potrafiłabym skłamać.
Wodziłam palcami po tej najukochańszej dla mnie twarzy. Uczyłam się na pamięć ust, oczu, figlarnie zadartego nosa. Poczułam dotyk twych ust. Całowałeś mnie delikatnie, jakbym była cennym, kruchym przedmiotem. Przesuwałeś dłońmi po całym moim ciele, budziłeś uśpione żądze. Ciało, umysł i serce podążyło za tobą. Gorący, wilgotny język kreślił tajemne znaki na mych piersiach i brzuchu. Pragnęłam cię dotykać, smakować, pieścić szczupłe, umięśnione ciało. W pewnym momencie nasze czoła się zetknęły, oddechy zmieszały. Przygwożdziłeś mnie spojrzeniem swych czarnych oczu. Usłyszałam twój szept- Naprawdę cię kocham.- Chciałam dać ci wszystko co tylko mogłam i nie mogłam. Wiedziałam, że jestem bezpieczna przy tobie i nikt i nic nie zdoła nas rozdzielić. Tam wtedy na tej łódce nie uprawialiśmy seksu, my dosłownie kochaliśmy się wzajemnie. Dwa ciała, jedno serce.

*
Dwa ptaki, kolorowy i niewidzialny. Nikt nigdy mnie nie widział ale ty wiesz. Wznoszę ramiona ku niebu, teraz jestem już pewna. Mogę z tobą rozmawiać, jak dzisiaj, gdy wystawiłam twarz do zimowego słońca... Czuję ciepło, wiatr, muskasz mnie oddechem. Mówię a ty słuchasz. Pozostanę niewidzialna dopóki mnie nie wezwiesz. A ty srebrzysty ptaku leć, wiem, że wrócisz gdy nadejdzie czas. Wtedy zatańczymy razem. W szalonym, wirującym tańcu wzniesiemy się do nieba i polecimy ku słońcu.
Dwa ptaki, kolorowy i niewidzialny. Związane na wieki sznurami miłości. Ja, niewidzialna zawsze ci towarzyszę. Choć nie możesz mnie ujrzeć ni dotknąć lecę za tobą jak cień. Nikt nie rozerwie tych powrozów, nikt poza nami. Zamykam oczy, widzę twoją twarz. W blasku słońca, szumie wiatru, kroplach deszczu. Nigdy się nie uwolnię. Błogosławieństwo i przekleństwo, dobro i zło, ciepło i zimno.

*
Miałam sen. Stałam na szczycie wysokiej góry. Ciepły blask słońca zalewał mi oczy. Odchyliłam głowę do tyłu, ramiona rozpostarłam jak skrzydła. Twój śmiech wypełniał całą przestrzeń wokół mnie, przenikał do mego wnętrza. Wirował. To świetlisty anioł zszedł na ziemię, przyniósł mi miłość i szczęście. Otoczył silnymi ramionami. Ukrył przed złem. Zabierz mnie już kochany, pokaż swój magiczny świat. Chcę być częścią twej baśni.

*
Od rana czułam dziwne napięcie. Jakby pełna oczekiwania cisza przed burzą. Coś musiało się wydarzyć, moje ciało drżało, napięte do granic możliwości. Zapaliłam świece, dziesiątki świec w całym pokoju. Otworzyłam butelkę wina. Czekając na ciebie wpatrywałam się w płonący w kominku ogień. Zwilżyłam spieczone wargi. Po głowie przesuwały się bardzo nieprzyzwoite myśli. Wreszcie usłyszałam trzask zamykanych drzwi. Przyszedłeś. Włączyłam 2000Watts. Moim marzeniem było od dawna aby kochać się z tobą przy dzwiękach tej piosenki. Chciałam takiego jak ona seksu- szybko, mocno, głośno.
Zobaczyłeś mnie, twoje oczy roziskrzyły się jak czarne perły. Delikatny, zmysłowy uśmiech zabawił na ustach. Patrzę na ciebie wyzywająco. Powolnym, miękkim ruchem podchodzisz bliżej. Całkiem blisko. Wiesz czego pragnę, dotykasz mojego policzka, warg, szyi. Pochylasz się i przyciągasz do siebie moje biodra. Erotycznie poruszasz się w odwiecznym tańcu. Czuję narastające podniecenie. Posiadasz niezwykłą, magnetyzującą moc. Nieskończona, zmysłowa energia. Moje ciało odpowiada natychmiast, posłuszne twej woli. Zrobię wszystko o co poprosisz. Wyzwalasz we mnie wciąż nienasyconą, głodną ciebie bestię. Całujesz mocno, gwałtownie, jakby zależało od tego nasze życie. Kradniesz mnie ale dajesz siebie. Zlizuję słony pot z twojej szyi, chcę cię ssać. Rozpalona, wilgotna, czuję fizyczny ból, potrzebuję cię. Wez mnie, wez mnie szybko.
Porywasz mnie, dwa ptaki tańczą. Nie mogą przestać, to silniejsze od nich.
Tańczą do utraty tchu. Coraz wyżej, ku słońcu. Ekstaza.
Zatracają się w sobie, nie ma już dwóch ptaków. Tylko jedna dusza połączona na krótką chwilę.

*
Duszo moja, bądz zawsze ze mną. Nie opuszczaj mnie, nawet na chwilę. Bez ciebie moje życie traci sens. Kochany mój, trzymaj mnie mocno, zbliża się ciemność. Czuję to. Strach, zło, przerażenie, szaleństwo otacza mnie. Dlaczego? Dlaczego ja? Nie potrafię nad tym zapanować, dosięga mnie niespodziewanie. Coś ściska moje wnętrzności, szukam ukojenia w bólu. Pocałunki umarłego znaczą moją duszę. Chcę zapomnieć, zasnąć. Czarny całun okrywa mą głowę. Uratuj mnie, bądz przy mnie, walcz ze mną. Tracę oddech, czarne róże zabierają mi powietrze. Ich mocne, kłujące pędy wiążą mnie. Trujące kolce rozszarpują ciało, nieznany wróg atakuje zaciekle. Tak bardzo cię potrzebuję. Kochany, tylko w twych ramionach czuję ulgę. Dlaczego tak długo nie przychodzisz? Wciąż na ciebie czekam, tracę zmysły. Ostre kolce samotności zatruwają mą duszę. Co ze mną będzie? Nie mogę, nie chcę żyć sama. Wciąż dręczy mnie myśl, że zrezygnowałeś. Zrezygnowałeś z marzeń, pogodziłeś się z tą sytuacją. Pochłonęła cię codzienność, czy zapomniałeś? Daj znak, że pamiętasz, że czekasz. Nie dręcz mnie niepewnością, nie mogę życ bez nadziei. To mnie zabije. Nie zabijaj mnie.
*
Nasze dzieci. Miałyby czarne wloski, ciemne oczy i oliwkową skórę. Czy będzie mi dane doświadczyć smaku macierzyństwa? Wyobrażam sobie jak trzymam nasze dzieciątko w ramionach. Ty stoisz przy mnie i delikatnie dotykasz jego główki. Cichutko nucisz kołysankę. Widzę szczęście w twoich oczach... Uwielbiam twój głos, cichy, spokojny, melodyjny. Przemawiasz czule do maluszka a on zasypia bezpieczny. Otoczony troską i miłością rodziców. Godzinami wpatruję się w tę maleńką twarzyczkę. Ma twoje oczy i usta, mój nos i brwi. Mieszanka moich i twoich rysów. Doskonałe połączenie. To cud, owoc naszej miłości.
*
Kochany mój, to moje ostatnie słowa do ciebie. Dziś zmienił się świat. Odszedłeś.
Rozerwałeś mi serce na strzępy, dlaczego???
Jak mam teraz żyć? To dla ciebie się uśmiechałam, to dla ciebie walczyłam. Byłeś światłem na mej drodze, opoką w trudnych chwilach. To u ciebie się chroniłam. Boże, brak mi słów by opisać to co czuję. Oddałabym wszystko za twoje życie. Kochany wróć! Nie dam rady bez ciebie. Nie chcę myśleć, że już nigdy nie ogrzeję się w blasku twych oczu, że leżysz tam martwy i zimny. Nie! Nie! To nie tak miało być. Nie zostawiaj mnie samej. Proszę! Błagam, to niemożliwe. Jak mam ukryć, że zmarła połowa mej duszy? Jak mam mówić o tobie był? Nie umiem, nie potrafię. Kocham- to bardzo trudne dla mnie słowo. Nikt nigdy mnie go nie nauczył. Było mi obce, brzmiało sztucznie. Dla ciebie powtarzałabym je setki razy, tysiące.
Jestem zazdrosna o śmierć. To ona przerwała twą samotność. Wzięła w ramiona, utuliła do snu. Wygrała.
*
Wyszedłeś rano, kiedy jeszcze spałam. Lekki jak tchnienie pocałunek owiał moje czoło. Uśmiechnęłam się przez sen. Co robiłam tego dnia? Nic szczególnego. Upiekłam twoje ulubione ciasto marchewkowe, posadziłam przed domem pierwsze jesienne kwiaty. Wiał dośćsilny wiatr, mżyło. Minęło popołudnie a ciebie wciąż nie było. Zaczęłam się niepokoić. Wiem jak lubisz te swoje chwile samotności, ale nigdy nie trwało to tak długo. Minęło już tyle godzin, gdzie jesteś?
Ktoś przyszedł... już wiem... nie, nie, nie!
Nie kłam, to nie on.
Zostawcie mnie, zostawcie mnie wszyscy! Idzcie stąd!
To nieprawda, nieprawda.
Klęczę na mokrej ziemi, zaciskam mocno pieści. Paznokcie wbijają się w ciało, ranią mi dłonie. Krew miesza się z błotem. To nic, to nic.
Idę tam, powoli, krok za krokiem. Tu na brzegu rzeki znależli twój aparat fotograficzny. Tylko aparat. Rwący nurt zniósł ciało w dół rzeki. Jeszcze go nie odnaleziono.
Poczekam na ciebie. Zaczekam, aż wrócisz. Moja twarz zastygła nieruchomo jak odlana w gipsie maska. Wiatr szarpie mokre włosy. Przecież nie zostawię cię tu samego. Wpatruję się tępo w brunatną wodę. Rozpadam się.
Chcę krzyczeć, kopać, drapać, gryzć. Chcę, lecz nie robię nic.
Tylko nieposłuszne łzy wciąż rzezbią mi policzki.
Zaczekam kochany, nieważne jak długo.



Awatar użytkownika
Ollars
Dusza pisarza
Posty: 434
Rejestracja: pn 03 lip 2006, 12:23
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Desoto
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Ollars » czw 10 gru 2009, 17:28

Czytam po raz pierwszy twój tekst, toteż wobec dawnego stylu wypowiedzieć się po po prostu nie mogę. Mimo to, zdać raport trzeba <siła wyższa> :)

Toteż:

Strach, zło, przerażenie, szaleństwo otacza mnie.


Niepoprawny szyk zdania.

Miałyby czarne wloski, ciemne oczy i oliwkową skórę.


Włoski? Hmmm... Mnie, po prawdzie, pachy przyszłych dzieci prawdopodobnie obchodzić nie będą :) Co innego włosy... Lub ich brak. W każdym bądź razie, nie włoski, ba takowe to wiesz, gdzie można mieć <tam, gdzie nie che się ich mieć>

Mogę z tobą rozmawiać, jak dzisiaj, gdy wystawiłam twarz do zimowego słońca... Czuję ciepło, wiatr, muskasz mnie oddechem.


Do zimowego słońca, a Tobie ciepło? Ułożyłaś zdanie w takiej kolejności, że nie mogę się zorientować, czy postać mężczyzny wywołuje uczucie ciepła, czy też <absurd> zimowe Słońce.

Dlaczego? Dlaczego ja? Nie potrafię nad tym zapanować, dosięga mnie niespodziewanie. Coś ściska moje wnętrzności, szukam ukojenia w bólu. Pocałunki umarłego znaczą moją duszę. Chcę zapomnieć, zasnąć. Czarny całun okrywa mą głowę. Uratuj mnie, bądz przy mnie, walcz ze mną. Tracę oddech, czarne róże zabierają mi powietrze. Ich mocne, kłujące pędy wiążą mnie. Trujące kolce rozszarpują ciało, nieznany wróg atakuje zaciekle. Tak bardzo cię potrzebuję. Kochany, tylko w twych ramionach czuję ulgę. Dlaczego tak długo nie przychodzisz? Wciąż na ciebie czekam, tracę zmysły. Ostre kolce samotności zatruwają mą duszę.


Takie troszkę pseudoartystyczne wizje przedstawia ten fragment, styl psuje efekt.

To cud, owoc naszej miłości.


Obu nie zerwany przedwcześnie. :,

Jak mam mówić o tobie był?


Raczej, : "Jak mam mówić o Tobie? Był" W ten sposób zrozumiałbym twoją myśl.

Cz as się zmywać. Jestem pewien, że któś z weryfikatorów strzeli jeszcze z parę baboli. Mówiąc krótko, czytało się przyjemnie z paroma wyjątkami. Zalatuje czymś jednak niezdrowym <znam to uczucie>- te krótkie zdania wcale nie tworzą nastroju.
Hmm, epoka Mrs. Meyer przemawia? Nadchodzii... Aha, jeszcze te błędy interpukncyjne, popracuj nad tym.

Utwór erotyczny to nie jest, oj nie. Jedynie zrazu obrzydliwy < tak, ten słony pot z czoła skręcił mi kiszki>.


wyje za mną ciemny, wielki czas

Awatar użytkownika
martella
Kmiotek
Posty: 6
Rejestracja: wt 21 kwie 2009, 12:05
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: martella » ndz 13 gru 2009, 12:59

Muszę odnieść się do powyższej oceny, gdyż moim zdaniem jest ona postawiona powierzchownie. Mam wrażenie "olania" tematu. Jeśli tak jest to po co brać się za ocenianie? Po pierwsze te nieszczęsne "włoski". Czy określenie tym mianem delikatnego puszku na głowie niemowlęcia to błąd? Czy zwykłe czepianie się? Druga rzecz- zimowe słońce także grzeje. Zdania te napisałam pod wpływem chwili autentycznej. Słońce ogrzewało twarz. To szczegóły, może bzdury ale właśnie tego "czepnął" się oceniający. Aha. Jeszcze jedno. Chodzi o zdanie: Jak mam mówić o tobie był? Być może nie jest ono poprawne ale zmiana podana przez Ollars jest zupełnie nie do przyjęcia. Zmienia całkowicie sens tego co chciałam przekazać. Widać niezrozumienie tekstu.



Awatar użytkownika
Vijka
Zarodek pisarza
Posty: 13
Rejestracja: pt 23 paź 2009, 20:55
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Vijka » ndz 13 gru 2009, 13:48

Hmm, ładne, ujmujące, myślę, że to raczej taki fragment, który bardziej wzruszy kobiecą część czytelniczek, bo typowo kobiecy sposób opisywania miłości. Nieco poetycki, nieco patetyczny (troszeczkę za patetyczny jak dla mnie). Jest dużo błędów interpunkcyjnych, trochę językowych (czasem zdania w dziwnym szyku, takie przekombinowane), ale nie to chcę oceniać. We mnie wzbudziło jakąś nostalgię i smutek, a myślę, że to właśnie emocje najbardziej chciałaś pokazać i myślę, że Ci się to udało.
Dla mnie to tez nie jest erotyk, ma jedynie jakieś fragmenty, które można uznać za lekkie zabarwienie erotyczne.

Z tym nieszczęsnym "był" to chodziło pewnie o Jak mam mówić o Tobie "był"? Mimo to i tak to zdanie jest jakieś kulawe. Może "Jak mam mówić o Tobie, jak o przeszłości? O czymś, co przeminęło?" To tylko propozycja oczywiście :)

Ogółem - nie będę poprawiać typowo gramatycznych błędów, ale sądzę, że przy doszlifowaniu tego wyjdzie ładny fragment wzbudzający uczucia i pokazujący, jak mocno można kochać.


- Co?
- Ciastko!

Awatar użytkownika
Weber
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 3233
Rejestracja: pt 20 paź 2006, 16:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wielkopolska
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Weber » wt 29 gru 2009, 20:35

znależliśmy starą łódż

Jest trochę literówek.

Tekst czyta się ze średnią przyjemnością. Taki przesłodzony i infantylny.
Bardzo duża ilość literówek powoduje, że ta przyjemność zmniejsza się jeszcze bardziej.
Styl jest kiepski, w tekście jest sporo powtórzeń:
Kochany mój, to moje ostatnie słowa do ciebie

Jest zaimkoza - nadużywasz zaimków.

Chciałbym napisać coś więcej, ale ten tekst do mnie nie przemawia. Jest pseudo romantyczny, taki na czasie. Nie należę do wąskiego grona czytelników takich tekstów, właściwie to należę do wąskiego grona osób nieczytających takich tekstów.


Po to upadamy żeby powstać.

Piszesz? Lepiej poszukaj sobie czegoś na skołatane nerwy.


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości