Aveus [Fantastyka]

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
misha
Szkolny pisarzyna
Posty: 26
Rejestracja: ndz 17 sty 2010, 18:12
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: to pytanie?
Płeć: Kobieta

Aveus [Fantastyka]

Postautor: misha » pn 18 sty 2010, 11:43

WWWStare, drewniane drzwi gospody otworzyły się z trzaskiem na całą szerokość. Goście – w większości mężczyźni – przerwali na krótką chwilę rozmowy. Wzrok wszystkich, mniej lub bardziej świadomie, powędrował ku przybyszowi stojącemu w wejściu. Kiedy go ujrzeli, odetchnęli z ulgą. Na szczęście nie był to żaden wróg z Królestwa Mroku, tylko Jareb – rudobrody krasnolud cieszący się ogólną sympatią. Barman uśmiechnął się pod nosem. Stan gościa wyraźnie wskazywał na to, że przyszedł tu tylko dokończyć pijacką ucztę. Nie mylił się. Lekko się zataczając, Jareb w końcu dotarł do baru, dla zachowania równowagi wymachując trzymanym w ręku małym bukłakiem, który najpewniej wcale nie zawierał wody. Krasnolud spoglądał na wszystkich przyjaznym wzrokiem, po jego twarzy błądził błogi uśmiech. Witał niektórych podniesieniem ręki, do innych mamrotał niewyraźne słowa. W gospodzie od razu zrobiło się weselej. Jareb nieco niezgrabnie zasiadł za barem i próbował złożyć zamówienie. Niestety, język odmawiał mu posłuszeństwa, co wyraźnie go irytowało. Barman udał, że go zrozumiał i postawił przed nim kufel piwa. Poczciwy krasnolud rozpromienił się i wlał w siebie zawartość naczynia.
WWWBył wieczór, ale mimo to żadnemu z gości nie spieszyło się do opuszczania gospody. Samo pomieszczenie nie było zbyt duże, kilka sześcioosobowych stołów ustawionych pod ścianami, bar i schody prowadzące na górę, gdzie znajdowały się pokoje dla osób poszukujących noclegu było całym dobytkiem gospodarza. Znać było w tym miejscu brak kobiecej ręki, bo choć właściciel gospody miał żonę, niechętnie odnosił się do jej pomysłów. Wazoniki na każdym stole? Obrazki na ścianach? Głupstwo! Na co to komu potrzebne?

WWWDrzwi zostały ponownie otwarte, ale nie z takim rozmachem, jak to uczynił Jareb. Ktoś z zewnątrz delikatnie nacisnął klamkę i uchylił drzwi, wpuszczając do gospody trochę świeżego powietrza. Sam wślizgnął się do środka, unikając wzroku zebranych. Był wyraźnie zażenowany. Tym razem nikt nie podniósł głowy, niektórzy poświęcili gościowi jedynie szybkie spojrzenie. Około szesnastoletni, chudy, dość wysoki chłopak z ciemnoblond grzywką opadającą na czoło podszedł do baru. Sprawiał wrażenie, jakby miał ochotę zapaść się pod ziemię. Tak w istocie było. Jego opiekun i nauczyciel, Jareb, znowu robił z siebie pośmiewisko na całą okolicę. Krasnolud zauważył ucznia i uśmiechnął się do niego, jednak miał duże problemy ze skupieniem wzroku na jego twarzy. Wybełkotał coś, co prawdopodobnie miało brzmieć:
WWW- O, Sintar, wszędzie cię szukałem!
WWWChłopak wiedział jednak, że to nieprawda. W praktyce to on był opiekunem Jareba, a nie odwrotnie. W odpowiedzi skinął tylko głową. Nawet, gdy siedział na stołku widać było wyraźnie, że przerósł „mistrza” już jakiś czas temu. Krasnoludowi jednak zupełnie to nie przeszkadzało. Skoro tylko uczeń nie był uciążliwy, mógł robić co mu się podoba i wyglądać, jak chce.
WWWJareb nie był świadomy, że swoim zachowaniem rani młodego. Kompletnie zagubiony chłopak rozpaczliwie pragnął kontaktu z innymi, ale był zbyt nieśmiały, by o niego zabiegać. W końcu zaprzestał niezgrabnych prób poznania przyjaciół i bez celu przemierzał za Jarebem całe Aveus wzdłuż i wszerz. Często musiał też wychodzić w dzień by załatwić sprawy opiekuna, gdyż Jareb jako krasnolud z wiadomych powodów nie mógł opuszczać jaskini.
WWWSintar już dawno pogodził się ze swoim losem. Nie myślał o szczęściu. Nie oczekiwał. Nie marzył. Uciekał od rozczarowania i bólu. Byle szybciej. Byle dalej.



Awatar użytkownika
Lady Kier
Umysł pisarza
Posty: 708
Rejestracja: czw 06 sie 2009, 19:54
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: Kobieta

Postautor: Lady Kier » śr 20 sty 2010, 01:58

Tak na począku, jak przeczytaam, że gospoda, że drzwi się otworzyły, że wlaz krasnolud, że prosi o piwo i takie tam...Było, było, było...ale w sumie ne jestem przeciwna pisaniu o krasnoludach i elfach, jeżeli ma sie coś oryginalnego do opowiedzenia. No a z tym tekstem coś można zrobi:) Wyobraźnia pracuje, jednak szybko ją ograniczasz. zaszybko jak dla mnie wprowadzasz uczucia chłopaka. Na początek więcej akcji... Podobnie z opisami. Trochę niezręcznie je wprowadzasz. Wchodzi chłopak a razem z nim jego blond grzywka i cały szereg określeń. Ni bombarduj mnie tym. Opis gospody też w dziwacznym miejscu, przynajmniej tak mi się wydaje:) No i ta gospoda...zawsze zaczyna się od gospody...
Pozdrawiam



Awatar użytkownika
misha
Szkolny pisarzyna
Posty: 26
Rejestracja: ndz 17 sty 2010, 18:12
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: to pytanie?
Płeć: Kobieta

Postautor: misha » pt 22 sty 2010, 20:38

Dziękuję.
Bardzo, bardzo potrzebuję wszelkich wskazówek i pomocy.

Powyższy fragment nie jest początkiem powieści, którą piszę, pochodzi tak bardzie ze środka ;)

Dlaczego w złych miejscach?



Awatar użytkownika
Gwynbleidd12
Pisarz domowy
Posty: 155
Rejestracja: śr 06 maja 2009, 14:58
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Made in Poland
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Gwynbleidd12 » pt 22 sty 2010, 21:21

Chyba nikogo nie zdziwię pisząc, że powinieneś zapoznać się z klasykami fantasy (nie, nie mówię o wiedźminie, tylko o "Ziemiomorzu" Ursuli Le Guin, Tolkienie, Pratchettcie, ewent. "Conanie Barbarzyńcy" Howarda. Natomiast odradzam Eragona.

błędy:

bar


W gospodzie jest szynkwas.

barman


Karczmarz winien być.

Jareb jako krasnolud z wiadomych powodów nie mógł opuszczać jaskini


Ja tych powodów nie znam. Staraj się unikać takich stwierdzeń.



Awatar użytkownika
djas
Pisarz osiedlowy
Posty: 309
Rejestracja: pn 21 gru 2009, 20:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Pabianice
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: djas » pt 22 sty 2010, 23:06

Fragment powieści, jeśli jest do tego krótki, jak ten, od razu stawia mnie w pozycji na "nie" do tekstu. Tym razem było podobnie. Byłem jak najbardziej uprzedzony i na końcu uznałem, że czas zmienić postawę.

Co prawda "fragment powieści" przy tytule od razu informuje, żeby nie oczekiwać fajerwerków, ale lubię je. I tych mi oczywiście brakowało. Jednak zrekompensował ich brak styl, w jakim został mi tekst podany. Czytało się to świetnie. Ładnie budowane zdania fajnie tworzyły sensowne akapity. Jareba polubiłem już na wejściu. Ot swój chłop. Sintar nie przekonał mnie jeszcze do swych słabości, ale niewiele mu brakuje.

Teraz tylko (ech...) pozostaje dołożenie do tego ciekawej fabuły. Mam nadzieję, że Ci się to uda (lubię czytać lekko, a nie co chwila zastanawiając się, co autor chciał przez to powiedzieć, jeśli w ogóle chciał), bo piszesz tak jak lubię!

Jeśli chodzi o błędy, to zauważyłem bar i barmana. Troszkę zgrzytnęło, ale choć chciałem znaleźć coś jeszcze, to nie udało mi się. Może dlatego, że wszystko było dobrze, a może, bo w ładnych rzeczach nie warto na siłę szukać wad.

Dzięki, za miłą, acz krótką chwilę lektury i czekam na więcej.

PS. Nie zawiedź mnie z fabułą, bo narobiłaś mi apetytu.

Pozdrawiam.



Awatar użytkownika
misha
Szkolny pisarzyna
Posty: 26
Rejestracja: ndz 17 sty 2010, 18:12
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: to pytanie?
Płeć: Kobieta

Postautor: misha » sob 23 sty 2010, 18:07

Ojeej ^^ Dziękuję. Twoje słowa bardzo podniosły mnie na duchu, Djas.
Dziękuję również za krytykę, która przecież też jest konieczna.
Zastanawiam się, co dać dalej, bo przecież to powyższe jest "wyrwane" z samego środka..

Zaraz zedytuję tego posta i coś dodam.

[ Dodano: Sob 23 Sty, 2010 ]
ups... nie można edytować? o.O
w takim razie, żeby wam nie motać, dodam dalej o Sintarze i Jarebie.
***


WWWW rogu sali siedział Sintar i rozmawiał z człowiekiem, który zastanawiał się nad zatrudnieniem go w swoim gospodarstwie. Chłopak przyszedł bez Jareba – krasnolud zmagał się w jaskini z potężnym kacem i Sintar wolał się oddalić niż znowu słuchać narzekań opiekuna. „Chodzisz za głośno, śpisz za głośno, oddychasz za głośno. Zrobiłbyś, do cholery coś pożytecznego.” – mamrotał Jareb, kiedy chłopak opuszczał jaskinię. Sintar postanowił wykorzystać ten czas na znalezienie jakiejś pracy. Wolał nie myśleć jak przedstawiałaby się ich sytuacja, gdyby zaufał Jarebowi i jego obietnicom. Musi sam zadbać o siebie i nieodpowiedzialnego krasnoluda.
WWW - Złota moneta za tydzień pracy w polu, stajni i oborze. Tam, gdzie będziesz potrzebny. Dodatkowo naprawianie narzędzi i tym podobne prace. Odpowiada ci to? – zapytał obojętnie domniemany pracodawca Sintara. Chłopak skinął głową.

WWW- Jasne, że mi odpowiada. – wzruszył ramionami.
Gospodarz uniósł brew. Spodziewał się raczej gorliwych obietnic, zapewnień, że nowy pracownik będzie starał się jak najlepiej wykonywać swoje obowiązki. Zamiast tego otrzymał chłód i obojętność. Chciał nawet zamiar zerwać umowę, ale postanowił sprawdzić Sintara. Umięśnione ramiona mogły bardzo przydać się w gospodarstwie, o ile chłopak będzie miał chęć ich użyć.
WWWPracodawca westchnął głęboko i wstał od stołu. Drewniane krzesło ze zgrzytem odsunęło się od stołu.
WWW- Zaczynasz od jutra. – rzucił.
Sintar skinął głową, nie patrząc nawet na niego. Gospodarz zapłacił i wyszedł z karczmy.
WWWChłopakowi się nie spieszyło. Siedział więc, sączył piwo z kufla i rozglądał się po karczmie. Wtedy zauważył siedzącą przy barze Kiche. Znał ją z widzenia. Słyszał charakterystyczne kroki jej butów, kiedy wchodziła. Myślał, że była sama, tak jednak nie było. Obok niej przy barze siedziała dziewczyna w długich, jasnobrązowych włosach i machała beztrosko nogami pogrążona w rozmowie z barmanką. Ta uśmiechała się lekko czyszcząc szklanki i odpowiadając na pytania dziewczyny. Kiche w zamyśleniu popijała złocisty napój, co jakiś czas rzucając niedbałe spojrzenie na innych. Sintar od razu pomyślał, że Agata musi być niebywale ciekawą osobą. I tajemniczą. Nie słyszał przecież, jak wchodziła. Bezszelestna jak leśne zwierzę.
WWWWtedy spośród spokojnych, pogodnych rozmów wyłonił się czyjś wściekły, podniesiony głos:
WWW - Sam jesteś idiotą! – krzyknął jakiś parobek. Jego kompan, który to najprawdopodobniej został obdarzony niezbyt pięknym przezwiskiem, złapał go za koszulę i począł szarpać jak worek mąki.
WWW- W gębieś mocny, ale spróbuj tego! – i rozkrzyczany parobek otrzymał cios w twarz. Uderzenie zadziałało na niego jak płachta na byka. Zaczerwienił się z wściekłości i jednym ruchem przeskoczył stół i znalazł się blisko człowieka, z którym jeszcze przed chwilą spokojnie rozmawiał popijając wino. Zaczęła się bijatyka. W karczmie zawrzało, niektórzy dopingowali jednego z awanturników, inni wstali od stołów, przezorniejsi po prostu wyszli z karczmy.
WWWAgata na chwilę przerwała rozmowę z barmanką i obejrzała się zdumiona. To było nie do pomyślenia! Tak po prostu lać się po pyskach w miejscu publicznym? – myślała.
Barmanka obojętnym ruchem odstawiała czyste szklanki na półkę. Z zaplecza wybiegł właściciel karczmy.
WWW- Na dwór, ale już! Znowu połamiecie mi stoły, kretyni! – ryknął, a większość zebranych umilkła.
WWW- Twoja zapluta karczma tylko by na tym zyskała! – rzucił ktoś z głębi sali i w rzucił kierunku właściciela wazonik stojący na stoliku. Ten pobiegł, szukając sprawcy.
WWWKiche odruchowo dotknęła miejsca przy pasie, gdzie nosiła krótki nóż. Aga spojrzała na nią pytająco, z szeroko otwartymi oczami. Doprawdy, takiej rozrywki się nie spodziewała!
WWW- Zaraz się zacznie. – mruknęła do Agi, a dziewczyna w jej oczach dojrzała iskierki ciekawości. – jeśli byłoby za głośno, odprowadź Yabę i konia sąsiadów do domu. Nie masz tu nic do roboty.
WWW- A ty? – zapytała zdziwiona Agata. Kiche, oaza spokoju chciała zostać tu, gdzie za chwilę rozpęta się istne szaleństwo!
WWW- Muszę z kimś wyrównać rachunki. – rzuciła Kiche i zniknęła w tłumie.



Awatar użytkownika
Barnej
Pisarz domowy
Posty: 64
Rejestracja: śr 15 paź 2008, 20:14
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Barnej » sob 23 sty 2010, 20:06

misha pisze:Pracodawca westchnął głęboko i wstał od stołu. Drewniane krzesło ze zgrzytem odsunęło się od stołu.

Powtórzenie.

W dalszym ciągu występuje ten nieszczęsny "bar".

misha pisze:Sintar od razu pomyślał, że Agata musi być niebywale ciekawą osobą

Jaka Agata, przepraszam?

misha pisze:To było nie do pomyślenia! Tak po prostu lać się po pyskach w miejscu publicznym? – myślała.

Skoro przeszkadza jej bójka w miejscu publicznym i jest aż "nie do pomyślenia", to sądzę że w myślach raczej używa wyrazu "twarze" niż "pyski". Ale tutaj to się akurat czepiam, pewnie za mocno. :P

misha pisze:rzucił ktoś z głębi sali i w rzucił kierunku właściciela

cisnął ? ;d

misha pisze:rzucił kierunku właściciela wazonik stojący na stoliku

To brzmi trochę tak, jakby rzucił wazonik razem ze stolikiem.

misha pisze:Muszę z kimś wyrównać rachunki. – rzuciła Kiche i zniknęła w tłumie.

Bez kropki na po "rachunki".

Przeczytałem. I nawet mi się podobało. Trzymasz równy poziom, nie ma większych zgrzytów, jak dla mnie jest okej.



Awatar użytkownika
misha
Szkolny pisarzyna
Posty: 26
Rejestracja: ndz 17 sty 2010, 18:12
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: to pytanie?
Płeć: Kobieta

Postautor: misha » sob 23 sty 2010, 21:13

Dziękuję ^^
Tak, zdecydowanie powtórzenia są moim największym problemem.
Ten bar przeoczyłam xd chciałam pozmieniać, ale widocznie nie wszystkie zauważyłam.

Mówiłam, że to nie jest od początku.

Ogólnie Agata jest główną bohaterką. Ona "przeniosła się" do tego świata - Aveus.
Jakim sposobem, wyjaśni się dopiero na końcu ;>



Awatar użytkownika
Martinius
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2646
Rejestracja: pn 27 lut 2006, 11:05
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Opole
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Martinius » wt 16 lut 2010, 10:15

To logiczne, że jak masz gospodę to i gospodarz jest. Tekst jest przeciętny, przez co przeleciałem przez niego obojętnie. Gospody, krasnoludy i uczta - było. To nic złego, tylko, że w tym wypadku niczym szczególnym się nie wybijasz: ot, jest po prostu kolejne fantasy z jakimiś tam bohaterami. Czasem odnoszę wrażenie, że te wszystkie FANTASY można porównać do telenoweli, gdzie fabuła jest zawsze ta sama, a zmieniają się tylko bohaterowie, czasem plan.

Teraz kilka rzeczy, które jedna mi się nie podobały:
Goście – w większości mężczyźni – przerwali na krótką chwilę rozmowy.

Wiesz co zobaczyłem? Że krasnolud wchodzi do gospody pełnej ludzi. Dziwnie ta scena wyszła, zważywszy, że - skoro go lubią - powinni tam być inne rasy, co dodałoby kolorytu osadzie.

Stan gościa wyraźnie wskazywał na to, że przyszedł tu tylko dokończyć pijacką ucztę. Nie mylił się.

ponieważ jest problem z akapitami, całe przejście na gospodarza powinno się znaleźć w nowym akapicie, a tu nie wiedzieć czemu, narrator przeskoczył z drzwi i krasnoluda na barmana.

Sam wślizgnął się do środka, unikając wzroku zebranych.

kto to jest Sam?

i na koniec, bardzo często powtarzasz imię bohatera. Jareb to, Jareb tamto... Jesteś młodziutka, masz chęć pisania więc rób to, bo jak na swój wiek idzie ci nadzwyczaj dobrze a praktyka w pisarstwie to rzecz najważniejsza!


„Daleko, tam w słońcu, są moje największe pragnienia. Być może nie sięgnę ich, ale mogę patrzeć w górę by dostrzec ich piękno, wierzyć w nie i próbować podążyć tam, gdzie mogą prowadzić” - Louisa May Alcott

   Ujrzał krępego mężczyznę o pulchnej twarzy i dużym kręconym wąsie. W ręku trzymał zmiętą kartkę.
   — Pan to wywiesił? – zapytał zachrypniętym głosem, machając ręką.
Julian sięgnął po zwitek i uniósł wzrok na poczerwieniałego przybysza.
   — Tak. To moje ogłoszenie.
Nieuprzejmy gość pokraśniał jeszcze bardziej. Wypointował palcem na dozorcę.
   — Facet, zapamiętaj sobie jedno. Nikt na dzielnicy nie miał, nie ma i nie będzie mieć białego psa.


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości