Aveus - ciąg dalszy - bitwa

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
misha
Szkolny pisarzyna
Posty: 26
Rejestracja: ndz 17 sty 2010, 18:12
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: to pytanie?
Płeć: Kobieta

Aveus - ciąg dalszy - bitwa

Postautor: misha » pn 29 mar 2010, 19:12

Jako, że wklejam tu tylko fragmenty, zapoznam Was najpierw z sytuacją:
Elfy Mroku - dowódca: Szary Blask, walczą o tron dla córki obecnego króla - Adieen.
Po przeciwnej stronie stoją Łucznicy - dowódca: Prio, walczą o utrzymanie obecnego króla - Merudo - na tronie.


***

WWWŁucznicy szczerze radowali się z wyróżnienia Prio. To była cecha charakterystyczna tych postaci: zawsze trzymali się w grupie i byli wobec siebie lojalni. Zresztą musieli tacy być: cóż bowiem znaczy jeden niewysoki ludek z łukiem?
WWW- Wiwat dowódca! Wiwat Prio! Wiwat król Merudo! – krzyczeli wszyscy zgodnym chórem, kiedy Prio powrócił ze spotkania z królem.
WWWWidać było dumę, że to właśnie jego król wybrał spośród wszystkich.
WWW- W tych ciężkich czasach – rozpoczął. – jesteśmy jedyną nadzieją króla. Wyraził on głęboką nadzieję, że wygramy tę bitwę.
WWWRozległ się okrzyk potwierdzenia.
WWW- Jednocześnie król Mroku – jedyny słuszny i sprawiedliwy – przypomina! – Prio wdrapał się na pieniek, by być lepiej widocznym dla swych pobratymców.
WWW- Ja, Prio, syn Izotera, jestem jedynie narzędziem w rękach króla. Musimy pamiętać o sprawie, dla której walczymy! Bronimy tronu Merudo! Chwała Mrokowi!
WWWŁucznicy unieśli w górę swe łuki i zgodnym chórem krzyknęli: chwała!

*

WWW- I we wszystkim posłuszni przywódcy. – pokornie, lecz silnym głosem recytowały Elfy.
WWWAdieen jechała wzdłuż szeregu na potężnym karoszu. Uniosła się w strzemionach.
WWW- Komu?
WWW- Szaremu Blaskowi! – odpowiedzieli.
WWW- O co walczymy? – zapytała ponownie.
WWW- O tron dla księżniczki Adieen!
WWW- Co czeka tchórzy? [tchórzów?]
WWW- Śmierć!
WWW- Co czeka oddanych?
WWW- Chwała!
WWWPo tym okrzyku Elfy uniosły w górę krótkie sztylety, które stanowiły ich jedyną materialną broń.
WWWSzary Blask podjechał do Adieen. Również dosiadał karego, ciężkiego konia bojowego, który kontrastował z dumnie wyprostowaną, szczupłą sylwetką Elfa o orlim nosie.
WWW- Pamiętaj, że ranne Elfy nie są w stanie używać magii. – powiedział.
WWW- Twoja w tym głowa, by takich było jak najmniej. – syknęła.
WWWPokornie skinął głową.
WWW- Miej cel przed oczami i nigdy się nie wahaj. – Adieen uniosła dłoń w geście pozdrowienia.
WWWElfy były gotowe do boju.

*

WWWZ dwóch stron dużego trawiastego terenu zbliżały się dwie wrogie sobie armie. Ze wschodu nadchodzili Łucznicy. Nucili równo pieśń wojenną ponurymi głosami, wybijając rytm równym krokiem. Pochód zamykali jeźdźcy. Niektórzy z nich siedzieli w siodłach, natomiast żaden Łucznik nie zakładał swemu wierzchowcowi ogłowia. Skoro i tak podczas strzelania z łuku obie ręce są zajęte, po co kupować od razu cały rząd? – mawiali po prostu.
WWWKiedy doszli na miejsce, ustawili się równo, jakby dalszą drogę uniemożliwiała im niewidoczna ściana. Wśród nich spotkać można było zarówno Łuczników nie pierwszej młodości, przyprószonych siwizną, jak również niespełna siedemnastoletnich chłopaków, którzy całe życie mieli jeszcze przed sobą. Wszyscy bez wyjątku zmuszeni byli zostawić swoje rodziny i przyjaciół, by stanąć w obronie tronu króla Merudo. Ten zaś obserwował poczynania swojej armii wzrokiem pełnym niepokoju, stojąc na wzgórzu z kilkoma towarzyszami, by mieć lepszy widok na walkę, mającą rozstrzygnąć o jego dalszych losach. Prio stał obok pierwszego szeregu, mocno ściskając swój łuk. Jego myśli krążyły wokół żony i nowo narodzonego syna. Unieśli głowy i czekali na wroga.
WWWZ drugiej strony, od zachodu, szybkim, sprężystym krokiem nadchodziły Elfy. Długie, czarne i fioletowe szaty przykrywały całe postaci i zlewały się ze sobą tak, że armia zdawała się tworzyć jeden wielki, falujący organizm. Wiatr niósł do uszu Łuczników pokrzykiwania, rozmowy, rozkazy. Elfy Mroku zdawały się w ogóle nie przejmować walką, z góry zakładając swoje zwycięstwo. Całą kompanię prowadził Szary Blask, unoszący dumnie głowę. Kiedy Elfy ustawiły się na linii, ich przywódca stanął dokładnie naprzeciw Prio. Z każdego jego gestu biła tak wielka pogarda i nienawiść do Łuczników, że gdyby odległość była mniejsza, tamci zabiliby go chociażby za samo takie zachowanie.
WWWAdieen, zamiast towarzyszyć Elfom, jeździła wokół pola bitwy tak, by nie zauważyła jej żadna z walczących stron. Szukała dogodnego miejsca do obserwacji.
WWWWrogowie długo stali naprzeciw siebie, jedni z drugich nie spuszczali oka, jakby bali się, że właśnie w chwili nieuwagi nastąpi atak. Nad głowami zebranych gromadziły się ciężkie chmury wyglądające jak czarne barany idące na rzeź.
WWWO ile Elfy Mroku nie miały określonego planu, gdyż zawsze z trudem przychodziła im współpraca, o tyle armia Prio znała plan bardzo dobrze. Wystarczyło, by dowódca skinął głową, dając delikatny znak. Wiadomość piorunem rozeszła się po oddziale.
WWWJeden z Łuczników stojących pośrodku pierwszego rzędu uniósł powoli łuk i przymierzył dokładnie. Wśród Elfów przemknął pomruk niepokoju.
WWWStrzała wypuszczona przez doświadczonego Łucznika pomknęła ze świstem przez całą odległość dzielącą obie armie. Grot cicho zagłębił się w ciele ofiary, która opadła na kolana z przeciągłym jękiem. Wszystko to w absolutnej ciszy. Tylko wiatr poruszał delikatnie dywanem trawy.
WWWTo, co się stało, dopiero po chwili dotarło do świadomości Szarego Blasku. O ile to możliwe, zbladł jeszcze bardziej i krzyknął: ognia! Nie byłoby w tym nic niewłaściwego gdyby Elfy używały mieczy czy katapult. Dysponującym magią oddziałom powinno przekazywać się bardziej precyzyjne rozkazy, o czym dowódca miał się boleśnie przekonać. Każdy z Elfów bowiem zinterpretował jego słowa wedle własnego uznania. Na Łuczników spadł grad mniej lub bardziej szkodliwych zaklęć, wszelkich możliwych. Chaotyczne poczynania wroga w pierwszej chwili przestraszyły zwolenników króla Merudo, by po chwili nabrali dzięki nim pewności siebie. Elfy bowiem, gdyby rzuciły wspólne zaklęcie na przeciwną armię, mogłyby być w istocie niebezpieczne. Skoro jednak każdy używał magii w sposób żywnie dowolny, nie szkodziła ona tak bardzo Łucznikom. Zaczęli zbliżać się do Elfów, raz po raz posyłając strzały wrogowi. Co jakiś czas któryś z Łuczników padał na ziemię, a jego zapasowe strzały, wykonane z misterną dokładnością, rozsypywały się wokół właściciela. Często zwłoki strzelców nie nosiły żadnych śladów walki ani zranień. Padali niejednokrotnie od magicznej fali uderzenia stworzonej przez co silniejsze Elfy. Niektórzy łapali się nagle za gardło i próbowali oderwać odeń niewidzialnego demona, duszącego z zaskakującą precyzją. Jeszcze inni w pewnej chwili dostrzegali, iż na koszuli powstają szybko powiększające się krwawe ślady. Niestety, był to początek ich końca. Mimo wszystko parli do przodu z uporem. Strzelali częstokroć na oślep, ale strzały zdawały się same znajdować drogę do piersi i głów wrogów. Biegnąc przez pobojowisko, Łucznicy jednocześnie wyrywali strzały z ciał martwych Elfów i unikali ciosów sztyletami, do których uciekały się ranne, nie mogące używać już magii, Elfy Mroku. Zacięta walka pochłaniała coraz więcej ofiar.
(...)
WWWPrio brał czynny udział w boju, pomagając swym ludziom. Szary Blask stał na uboczu i przyglądał się wszystkiemu, palcem nawet nie kiwając. Dowódca Łuczników zauważył go i podjechał galopem. Jego bułana klacz wyglądała przy ogierze Szarego Blasku jak szczypiorek.
WWW- Wiesz, czym różni się dobry dowódca od złego? Zły mówi: naprzód, dobry – „za mną”. – odezwał się Prio, napinając łuk.
WWWSzary Blask uśmiechnął się z pogardą.
WWW- A czym różni się dobry Łucznik od złego? Dobry jest martwy. – odparł chłodno, wcale nie zwracając uwagi na grot wycelowanej w jego pierś strzały.
WWWPrio zacisnął gniewnie usta i chciał wystrzelić w stronę Szarego Blasku. Ten podniósł rękę i strzała złamała się z suchym trzaskiem. Prio nie poddawał się i szybko wyciągnął kolejną. Skutek był taki sam. Spróbował jeszcze kilkakrotnie, a potem wyjął szybko nogi ze strzemion i z wściekłością skoczył na Elfa. Ten stracił równowagę i obaj ciężko zwalili się na ziemię. Szary Blask wylądował na plecach, Prio na nim. Elf Mroku stracił na chwilę oddech, a potem zniósł się kaszlem. Przez chwilę był bezbronny, a dowódca Łuczników świetnie to wykorzystał. Przytrzymywał ręce wroga, pomagając sobie nogami tak, by ten nie mógł go skrzywdzić ani rzucić żadnego zaklęcia. Jednocześnie wyjął jedną ze strzał i wbił jej grot w podgardle Szarego Blasku. Pchnął. Elf przestał się szamotać. Dowódca Łuczników wstał i spojrzał w dół.
WWW- Jesteś tak samo śmiertelny jak wszyscy inni. – prychnął i splunął na ziemię.
WWWTrup nie zdołał wymyślić żadnej ciętej riposty.



Awatar użytkownika
ewik33
Pisarz osiedlowy
Posty: 245
Rejestracja: wt 02 lut 2010, 10:56
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta

Re: Aveus - ciąg dalszy - bitwa

Postautor: ewik33 » sob 03 kwie 2010, 13:00

[1]To [2]była cecha charakterystyczna tych postaci: zawsze trzymali się w grupie i byli wobec siebie lojalni. [3]Zresztą musieli tacy być: cóż bowiem znaczy jeden niewysoki ludek z łukiem?


[1] – Brzmi jak fragment wypracowania. Z powodzeniem można go usunąć.
[2] – Powtórzenia.
[3] – Niewysoki ludek z łukiem nie brzmi dobrze.

Widać było dumę, że to właśnie jego król wybrał spośród wszystkich.


Może: Byli dumni, że król wybrał właśnie jego.

Unikaj tego typu ogólnych sformułowań (widać było dumę). Przypisuj słowa i zachowania postaciom.
Dalej robisz podobnie:
Rozległ się krzyk potwierdzenia

Lepiej: Łucznicy potwierdzili donośnym krzykiem, czy coś takiego.

- W tych ciężkich czasach – rozpoczął. – jesteśmy jedyną nadzieją króla. Wyraził on głęboką nadzieję, że wygramy tę bitwę.


Zły zapis dialogu. Powinnaś usunąć kropkę po „rozpoczął”, ponieważ gdy w dialogu znajduje się nota odautorska, odnosząca się do kwestii dialogowej (mruknął, powiedział, krzyknął, warknął), wówczas dialogu nie kończymy żadnym znakiem interpunkcyjnym.

- W tych ciężkich czasach – rozpoczął – jesteśmy jedyną nadzieją króla. Wyraził on głęboką nadzieję, że wygramy tę bitwę.

Błąd ten zdarza się wielokrotnie, np.:
- I we wszystkim posłuszni przywódcy. – pokornie, lecz silnym głosem recytowały Elfy.

- Twoja w tym głowa, by takich było jak najmniej. – syknęła.


Zerknij tutaj http://piorem-feniksa.blog.onet.pl/2,ID ... index.html

Prio wdrapał się na pieniek, by być lepiej widocznym dla swych pobratymców.


Źle brzmi. Może: aby pobratymcy mogli go lepiej widzieć?

Łucznicy unieśli w górę swe łuki.


Wyrzucić zaimek. Wiadomo, że łuki należą do nich. W całym tekście zdarza Ci się nadużywać zaimków, np.:

Wszyscy bez wyjątku zmuszeni byli zostawić swoje rodziny i przyjaciół, by stanąć w obronie tronu króla Merudo. Ten zaś obserwował poczynania swojej armii wzrokiem pełnym niepokoju


Jego bułana klacz wyglądała przy ogierze Szarego Blasku jak szczypiorek.


Wiadomo, że ich rodziny, że jego klacz, nie ma potrzeby dodatkowo akcentować tego zaimkami.

- Co czeka tchórzy? [tchórzów?]


Polecam stronę z odmiana wyrazów http://www.odmiana.iorg.pl/f/taylor=technokratka/

Po tym okrzyku Elfy uniosły w górę [1]krótkie sztylety, [2] które stanowiły ich jedyną materialną broń.


[1] Sztylet z definicji jest bronią krótką. Wystarczy napisać "sztylety".
[2] Nie brzmi to dobrze. Osobiście usunęłabym cały zaznaczony fragment. Z tekstu wyniknie, że elfy mają jeszcze moce, które pomagają im w walce itp.

Szary Blask podjechał do Adieen. Również dosiadał karego, ciężkiego konia bojowego, który kontrastował z dumnie wyprostowaną, szczupłą sylwetką Elfa o orlim nosie.


Jestem zdania, że zwrotów typu: szczupła sylwetka Elfa, wysoka postać mężczyzny itp. lepiej unikać. Starczy: szczupły Elf lub wysoki mężczyzna.

A może:
Szary Blask podjechał do Adieen na ciężkim koniu bojowym. Szczupły, dumnie wyprostowany Elf prezentował się... itd.

Zdarzają Ci się częste powtórzenia, np.:
Z dwóch stron dużego trawiastego terenu zbliżały się dwie wrogie sobie armie.

Nucili równo pieśń wojenną ponurymi głosami, wybijając rytm równym krokiem.

Grot cicho zagłębił się w ciele ofiary, która opadła na kolana z przeciągłym jękiem. Wszystko to w absolutnej ciszy.


[1]Wśród nich spotkać można było zarówno Łuczników nie pierwszej młodości, [2] przyprószonych siwizną,


[1] – Byli wśród nich
[2] – Proponuję napisać: o włosach przyprószonych siwizną.

Ten zaś obserwował poczynania swojej armii wzrokiem pełnym niepokoju,[1] stojąc na wzgórzu z kilkoma towarzyszami, by mieć lepszy widok na walkę, mającą rozstrzygnąć o jego dalszych losach.


[1] – stał na wzgórzu z towarzyszami, aby mieć lepszy widok... Wynika z tego, że gdyby towarzysze nie stali obok, król miałby gorszy widok na walkę.

Trochę długie to zdanie i lekko zawiłe. W celu budowania napięcia przed walką, jak i w trakcie samej walki, używałabym więcej krótkich zdań.

Władca stał na wzgórzu. Obserwował poczynania armii wzrokiem pełnym niepokoju... itp.
Grot cicho zagłębił się w ciele ofiary, która opadła na kolana z przeciągłym jękiem.


Podzieliłabym:
Grot zagłębił się w ciele ofiary. Elf upadł na kolana z przeciągłym jękiem.

O ile to możliwe, zbladł jeszcze bardziej i krzyknął: ognia!


Wyrzuciłabym pogrubione fragmety, aby przyspieszyć akcję:

Zbladł i krzyknął:
- Ognia!


Oto moment, gdy powinna rozegrać się szybka akcja, lecz zdania, które teraz następują, działają jak hamulec, dlatego wyrzuciłabym stąd zaznaczone fragmenty:

To, co się stało,dopiero po chwili dotarło do świadomości Szarego Blasku. O ile to możliwe, zbladł jeszcze bardziej i krzyknął: ognia! Nie byłoby w tym nic niewłaściwego gdyby Elfy używały mieczy czy katapult. Dysponującym magią oddziałom powinno przekazywać się bardziej precyzyjne rozkazy, o czym dowódca miał się boleśnie przekonać. Każdy z Elfów bowiem zinterpretował jego słowa wedle własnego uznania. Na Łuczników spadł grad mniej lub bardziej szkodliwych zaklęć, wszelkich możliwych.


Sądzę, że tego typu wyjaśnienia powinny znaleźć się w innym miejscu, tutaj jest czas na działanie, na dreszcz emocji.

Zaczęli zbliżać się do Elfów

Co jakiś czas któryś z Łuczników padał na ziemię


Lepiej napisać krótko:

Zbliżali się do Elfów
Łucznicy padali na ziemię


Skoro jednak każdy używał magii w sposób żywnie dowolny, nie szkodziła ona tak bardzo Łucznikom.


Jakiś dziwoląg tutaj wyskoczył. Wywal!

Szary Blask stał na uboczu i przyglądał się wszystkiemu, palcem nawet nie kiwając.


Źle. Powinno być: nie kiwnąwszy palcem.

Trup nie zdołał wymyślić żadnej ciętej riposty.

A to już babol jest.

Często stosujesz zły zapis dialogów, liczne powtórzenia, nieco zbędnych zaimków. Jest tutaj sporo przegadanych fragmentów, co szczególnie razi w opisie bitwy – opis jest nierówny. Budujesz napięcie, czytelnik czeka na mocne uderzenie, a tu nagle jakaś refleksja. Psuje to cały efekt. Używasz też niepotrzebnie strony biernej, której lepiej unikać, ponieważ stwarza dystans miedzy tekstem a czytelnikiem.
Ogólnie jest to taka tolkienowska, bardzo plastyczna scena, którą na pewni czujesz. Podobają mi się cała atmosfera (rytm kroków, nawoływania na polu walki itp.), którą łatwo można sobie wyobrazić. Podoba mi się również zastosowany przez Ciebie zabieg, jakim jest przejście między dwoma pierwszymi scenami, choć wymaga to dopracowania. Jednak zamysł jest dobry.



Awatar użytkownika
Weber
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 3233
Rejestracja: pt 20 paź 2006, 16:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wielkopolska
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Weber » sob 03 kwie 2010, 17:12

Nie rozumiem idei stawiania dwukropków w tych kilku zdaniach:
Łucznicy szczerze radowali się z wyróżnienia Prio. To była cecha charakterystyczna tych postaci: zawsze trzymali się w grupie i byli wobec siebie lojalni. Zresztą musieli tacy być: cóż bowiem znaczy jeden niewysoki ludek z łukiem?

Drugie zdanie pojawia się znikąd według mnie, bo nie widzę bezpośredniego związku owej radości z trzymaniem się w grupie i byciem lojalnym wobec siebie. Zwłaszcza, że piszesz o radości z wyróżnienia kogoś i stwierdzasz nagle:
To była cecha charakterystyczna tych postaci

Ten zwrot dziwnie według mnie wygląda gdyż jak wcześniej wspomniałem nie wynika bezpośrednio ze zdania poprzedniego.

Używasz zabawnych, według mnie, porównań w momentach gdy powinno się unikać śmieszności:
Jego bułana klacz wyglądała przy ogierze Szarego Blasku jak szczypiorek.

Przyznam, że szczęka mi troszkę opadła. Zwłaszcza, że nie potrafię dojść na zasadzie logicznego rozumowania na czym zgodność wyglądu ze szczypiorkiem się objawiała.
- Komu?
- Szaremu Blaskowi! – odpowiedzieli.
- O co walczymy? – zapytała ponownie.
- O tron dla księżniczki Adieen!
- Co czeka tchórzy? [tchórzów?]
- Śmierć!
- Co czeka oddanych?
- Chwała!

Jaki znak twój? Orzeł biały...
Przyznam, że to również wydało się w moich oczach zabawne.

Nie czuję w ogóle klimatu tego fragmentu. Jest bezbarwny, jeśli mogę tak powiedzieć.
Błędy wymieniła moja poprzedniczka, ja sobie daruję żeby nie powtarzać.
Nie przypadł mi tekst do gustu.


Po to upadamy żeby powstać.

Piszesz? Lepiej poszukaj sobie czegoś na skołatane nerwy.

Awatar użytkownika
misha
Szkolny pisarzyna
Posty: 26
Rejestracja: ndz 17 sty 2010, 18:12
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: to pytanie?
Płeć: Kobieta

Postautor: misha » pn 12 kwie 2010, 17:19

Dziękuję Wam, popoprawiam błędy i dopracuję wszystko. Bardzo mi pomogliście.
Co do tego babola - to błąd? Lubię wtrącać tego typu zdania :)




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości