Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Kapelusz

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
mjm
Szkolny pisarzyna
Posty: 39
Rejestracja: ndz 24 paź 2010, 23:06
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Kapelusz

Postautor: mjm » wt 26 paź 2010, 17:50

Tadzio lubił pociągi. Całymi dniami kręcił się w okolicach stacji PKP. Latem przesiadywał na peronowej ławeczce, zimą chował się w poczekalni i przez szybę oglądał wysiadających ludzi.

Wszyscy w miasteczku wiedzieli o tadziowym hobby. Przy piwie opowiadano sobie, jak to Tadzio znał na pamięć cały rozkład jazdy. Niektórzy twierdzili nawet, że z samego odgłosu hamowania potrafił rozpoznać konkretny pociąg. Czasem jakieś dzieci darły się za nim na ulicy: — Ej, kolejarz! O której przyjedzie Zakopane? — on jednak nie odpowiadał.

Jeśli chciało się spotkać Tadzia, wystarczyło pójść w stronę nasypu kolejowego. Był tam na pewno. Mógł stać na mostku nad rzeczką i wrzucać w jej nurt pozbierane z torów kamienie albo spacerował wzdłuż szyn i podziwiał widok na łąki za miastem.

Lecz najważniejsze były pociągi. Gdy tylko na horyzoncie pojawiał się zarys metalowej dżdżownicy, Tadek już siedział na stacji. Interesowali go ludzie. Z cichym zaciekawieniem obserwował jak wysypywali się przez wąskie drzwi żelaznej maszyny, jak uważnie schodzili po metalowych schodkach i jak pewnie stawiali stopy na peronowym gruncie.

Mieszkańcy miasta wracający codziennie z pracy wiedzieli, że na stacji przywita ich Tadzio. Niektórzy zatrzymywali się na chwilkę, zapalali papierosa i zamieniali z nim kilka zdań. Jednak miejscowi byli nudni. Tadek uwielbiał pociągi z daleka, najlepiej jeszcze w wakacje albo na święta. Wtedy mógł do woli przypatrywać się nowym twarzom w niecodziennych strojach i z wielkimi torbami podróżnymi. Mały skrawek cichej z reguły stacyjki robił się ciasny i głośny jak w niedzielę handlową. Aż czasami nie wiedział Tadek na czym powinien skupić swoją uwagę. Czy obserwować starszego mężczyznę taszczącego walizkę z kolorową zagraniczną naklejką, czy może ciekawsza jest kobieta, która właśnie kupuje soczek w kartoniku?

Nigdy nie próbował z nikim rozmawiać, jednak ci obcy, tajemniczo wrzuceni do jego świata, ludzie, absorbowali go w zupełności. Po każdej wizycie na stacji długo jeszcze myślał o tym skąd się wzięli, gdzie pracują i jacy są. Czasami nawet układał w głowie historyjki wyobrażając sobie ludzi z peronu jako bohaterów.

Pewnego letniego wieczoru z pociągu wysiadły dwie osoby — kobieta i mężczyzna. Nie zachowywali się jak inni podróżni, nie biegli szybko na autobus albo po taksówkę. Jakby nie interesowała ich ciepła herbata i dobra kolacja po długim pobycie w pociągu. Zajęci rozmową powoli przechadzali się po peronie.

Kobieta miała na głowie duży, biały kapelusz. Tadek nigdy nie widział takiego kapelusza. Żadna baba w miasteczku nie nosiła czegoś takiego. Nieznajoma stąpała powoli i jakby z wielką uwagą. Jej chód wydawał się tak różny od przyciężkawego pełzania miejscowych sprzedawczyń ze sklepu mięsnego, nie był też tak chaotyczny i nerwowy jak kroki tutejszych dziewczyn. Tadek zastanawiał się, czy tam skąd pochodzi ta przyjezdna, wszystkie panie noszą na głowie tak duże kapelusze, i ile mógłby taki kapelusz kosztować. Czy dałoby się go zamienić na butelkę siarczystego wina? Pomyślał też, że chciałby aby i jego wybranka chodziła w takim kapeluszu.

Towarzysz kobiety był wysokim, barczystym mężczyzną. Posturą przypominał niektórych robotników z miasteczka. Jego ręce nie były jednak tak pocięte i wydawało się, że nigdy nie trzymał w nich pięciokilowego pustaka. Nieznajomi w pewnym momencie skierowali swe kroki w stronę tadziowej ławki.

— Przepraszam, nie wie pan o której przyjedzie pociąg na Szczecin, mamy przesiadkę? — głos kobiety brzmiał dostojnie ale przyjemnie. O tak, Tadzio wiedział kiedy przyjedzie Szczecin. Rzeczywiście znał cały rozkład na pamięć.

Usiedli obok Tadka na ławce. Na chwilę poczuł się obezwładniony. Jakaś siła w żołądku promieniowała na całe ciało napinając wszystkie mięśnie. Bał się poruszyć. Za wszelka cenę nie chciał też by ci obcy ludzie odkryli, że są obserwowani. Ukradkiem zerkał w ich stronę przypatrując się jak wspólnie wypalali jakiegoś dziwnego papierosa o nietypowym zapachu. Ich rozmowa była wesoła, często przerywana salwą wspólnego śmiechu. Chwilami milkli zwierając swe usta w pocałunku. W pewnym momencie stację wypełnił pisk. Szczecin głośno powiadomił o swoim przybyciu. Para nieznajomych poderwała się z ławeczki, by za chwilę zniknąć w czeluściach dżdżownicy.

Tadek pozostał sam. Tego wieczoru długo jeszcze siedział na ławeczce. Myślał o kobiecie, o jej wielkim kapeluszu i o dziwnym papierosie, którego paliła wspólnie ze swym towarzyszem. Pierwszy raz zapragnął opuścić cichą stacyjkę i podążyć szlakiem białego kapelusza. Jak długo oczekiwał świata na małej powierzchni peronu !
Przez cały następny dzień Tadka nie było na stacji. Zjawił się dopiero wieczorem. Nie usiadł na ławeczce. Kręcił się w kółko po peronie, zerkając w stronę torów. Pisk hamującego Szczecina był taki sam, jak wczoraj. Wypełnił całą stację, tak jakby już na zawsze chciał przegnać mieszkającą na niej ciszę.

Tadek szybko wgramolił się do środka. Oparty o szybę obserwował oddalanie się peronu, rzeczki i nasypu kolejowego . Z boku na wąskim wagonowym korytarzyku jakiś gruby facet palił papierosa. Z pewnym rozczarowaniem stwierdził Tadek, że był to zwykły papieros i nie pachniał tak wspaniale jak tamten wczoraj na stacji. Patrząc na szare firanki zasłaniające uśpionych ludzi w przedziale, myślał o podróży, o brudnych pociągach jadących do niesamowitych krajów i o oczekiwaniu — jedynej rzeczy którą można robić podczas podróży. On czekał na krainę białych, wielkich, damskich kapeluszy.
Niebieski mundur konduktora przerwał na chwilę stagnację w wagonowym korytarzyku. Grubas z papierosem wylegitymował się szybko i skrupulatnie.

— Kontrola biletów chłopcze — Tadek poczuł zapach przepoconego ubrania. Zauważył jak bardzo niebieski mundur konduktora różnił się od wielkiego, białego kapelusza. Szybko też zrozumiał dlaczego musiał wysiąść. Nie chodziło tylko o to, że nie miał biletu. Na dalszą jazdę nie pozwolił mu prosty, zwykły, przesiąknięty potem strój, taki sam jak tysiące innych, tak podobny do ubrań robotników budowlanych. Wielki biały kapelusz był za daleko. Nie do przeskoczenia przez nudę i smród stroju roboczego.

Tadek wysiadł w Lipkach, pięć kilometrów od miasteczka. Nad ranem doszedł do domu. Już nigdy nie pojawił się na stacji.



Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2393
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Adrianna » śr 08 gru 2010, 23:41

Na dobry początek: spodobało mi się.

Spodobało mi się przede wszystkim wykonanie. Ładny, plastyczny, oddziałujący na wyobraźnię język. Mimo tego, że opowiadanko jest krótkie, to dało się "odczuć" głównego bohatera. Zobaczyć, dotknąć. Od tej strony jestem pod wrażeniem.

Kilka zgrzytów, czy też raczej moich wątpliwości, się zdarzyło.
butelkę siarczystego wina
Siarczyste wino? Za słownikiem:
"1. «mający duże natężenie»
2. «o przekleństwie: dosadny»
3. daw. «pełen temperamentu»"
Dlatego słówko nie bardzo mi tu pasuje. Jeśli miała być metafora, to nie złapałam. A może to jest po prostu kwestia mojego braku obycia z trunkami ;)
Chwilami milkli zwierając swe usta w pocałunku
"swe" - zbędne
Pisk hamującego Szczecina był taki sam
to właściwie zupełny szczególik, ale może lepiej byłoby dać ten Szczecin w cudzysłów. Tak dla podkreślenia, że chodzi o potoczne określenie tego pociągu.
Posturą przypominał niektórych robotników z miasteczka. Jego ręce nie były jednak tak pocięte i wydawało się, że nigdy nie trzymał w nich pięciokilowego pustaka.
Czym pocięte, jak pocięte? Bo chyba nie chodzi o to, że nie miał na nich otwartych ran ciętych (to niekoniecznie charakteryzuje robotników)? :P

I trochę interpunkcja kuleje - to znaczy konkretnie zjadasz przecinki. Trochę więcej uwagi w tym zakresie by się przydało.

Co do treści... Powiem tak: dobrze współgra z wykonaniem. Zostawia pewnego rodzaju przyjemną refleksję (no przynajmniej u mnie). Do tego podobało mi się zdanie kończące.
Lubię teksty oparte na jakimś wyraźnym motywie. Fascynacja pociągami i ten kapelusz - ładne.
Tylko brakowało mi jakiegoś mocniejszego, wyrazistego akcentu. Bo myśli i odczucia trochę się zlewają w coś delikatnego i przyjemnego, ale mdłego. Ale to już zupełnie subiektywne marudzenia.

Ogólnie ocena pozytywna. Dobry tekst.

Pozdrawiam,
Ada


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Demony Witkacego | Przeciętni | Dziennik błędów | Roztańczony

Awatar użytkownika
mjm
Szkolny pisarzyna
Posty: 39
Rejestracja: ndz 24 paź 2010, 23:06
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

re

Postautor: mjm » czw 09 gru 2010, 08:56

dzięki za ciepłą opinię.
generalnie to jeden z najstarszych moich tekstów. dziś piszę już w innym stylu i nawet nie wiem, czy byłbym w stanie coś podobnego napisać jeszcze raz.
pozdrawiam :)



Awatar użytkownika
ewik33
Pisarz osiedlowy
Posty: 245
Rejestracja: wt 02 lut 2010, 10:56
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta

Re: Kapelusz

Postautor: ewik33 » pn 14 mar 2011, 14:30

Niektórzy twierdzili nawet, że z samego odgłosu hamowania potrafił rozpoznać konkretny pociąg.

Napisałabym raczej: po odgłosie hamowania potrafił rozpoznać…

Poza tym zmieniłabym nieco szyk:
Niektórzy twierdzili nawet, że potrafił rozpoznać konkretny pociąg po odgłosie hamowania.

Czasem jakieś dzieci darły się za nim na ulicy: — Ej, kolejarz! O której przyjedzie Zakopane? — on jednak nie odpowiadał.


Zapisałabym inaczej:

Czasem jakieś dzieci darły się za nim na ulicy:
— Ej, kolejarz! O której przyjedzie Zakopane?
On jednak nie odpowiadał.


Mógł stać na mostku nad rzeczką i wrzucać w jej nurt pozbierane z torów kamienie albo spacerował wzdłuż szyn i podziwiał widok na łąki za miastem.


Zaznaczoną część zdania przebudowałabym, gdyż jest nieco przegadana:

Stał na mostku i wrzucał w nurt rzeki pozbierane z torów kamienie albo spacerował wzdłuż szyn i podziwiał widok na łąki za miastem.

[1]Interesowali go ludzie. Z cichym zaciekawieniem obserwował jak [2]wysypywali się przez wąskie drzwi żelaznej maszyny, jak uważnie schodzili po metalowych schodkach i jak pewnie stawiali stopy [3]na peronowym gruncie.


[1] – Dwa razy podajesz informację o tym, że bohater jest zainteresowany, zaciekawiony pasażerami. Dlatego wyrzuciłabym fragment „Z cichym zaciekawieniem”.

[2] – Piszesz, że ludzie wysypują się z pociągu, co sugeruje, iż wychodzą w pośpiechu (tak to przynajmniej odebrałam), a zaraz dalej mamy określenie uważnie schodzą po schodkach; uważnie czyli ostrożnie, powoli, patrząc pod nogi. Może lepiej napisać, że jedni wysypują się z pociągu, inni schodzą ostrożnie itd. … W każdym razie coś mi tutaj zgrzytnęło. Osobiście poprawiłabym.

[3] – Zostawiłabym tylko: na peronie.

Aż czasami nie wiedział Tadek na czym powinien skupić swoją uwagę.


Zmieniłabym szyk i wyrzuciłabym zaimek:

Aż czasami Tadek nie wiedział, na czym skupić uwagę.

Czy obserwować starszego mężczyznę taszczącego walizkę z kolorową zagraniczną naklejką, czy może ciekawsza jest kobieta, która właśnie kupuje soczek w kartoniku?


Jak dla mnie za dużo zdrobnień, sok w kartoniku brzmi lepiej.

Nigdy nie próbował z nikim rozmawiać, jednak ci obcy, tajemniczo wrzuceni do jego świata, ludzie, absorbowali go w zupełności. Po każdej wizycie na stacji długo jeszcze myślał o tym skąd się wzięli, gdzie pracują i jacy są. Czasami nawet układał w głowie historyjki wyobrażając sobie ludzi z peronu jako bohaterów.


Dokonałabym kilku drobnych korekt, wygładzając zdania i przy okazji pozbywając się niepotrzebnych zaimków lub nadmiaru słów:

Nigdy nie próbował z nikim rozmawiać. Nie musiał. Sam widok tajemniczych ludzi, odwiedzających jego świat, w zupełności wystarczał. Po każdej wizycie na stacji długo jeszcze zastanawiał się, skąd przybyli, gdzie pracują i jacy są. Czasami nawet układał w głowie historyjki, obsadzając ich w głównych rolach.

Kobieta miała na głowie duży, biały kapelusz. Tadek nigdy nie widział takiego kapelusza. Żadna baba w miasteczku nie nosiła czegoś takiego. Nieznajoma stąpała powoli i jakby z wielką uwagą. Jej chód wydawał się tak różny od przyciężkawego pełzania miejscowych sprzedawczyń ze sklepu mięsnego, nie był też tak chaotyczny i nerwowy jak kroki tutejszych dziewczyn. Tadek zastanawiał się, czy tam skąd pochodzi ta przyjezdna, wszystkie panie noszą na głowie tak duże kapelusze, i ile mógłby taki kapelusz kosztować. Czy dałoby się go zamienić na butelkę siarczystego wina? Pomyślał też, że chciałby aby i jego wybranka chodziła w takim kapeluszu.


Zaimkoza.
Powtórzenia. Warto zajrzeć do słownika synonimów.

— Przepraszam, nie wie pan o której przyjedzie pociąg na Szczecin, mamy przesiadkę?


Zapisałabym troszkę inaczej, aby wyraźnie oddzielić pytanie od reszty wypowiedzi, która pytaniem nie jest:

— Przepraszam, nie wie pan, o której przyjedzie pociąg na Szczecin? Mamy przesiadkę.

[1]Usiedli obok Tadka na ławce. [2]Na chwilę poczuł się obezwładniony. Jakaś siła w żołądku promieniowała na całe ciało napinając wszystkie mięśnie. Bał się poruszyć. Za wszelka cenę nie chciał też by ci obcy ludzie odkryli, że są obserwowani. Ukradkiem zerkał w ich stronę przypatrując się jak wspólnie wypalali jakiegoś dziwnego papierosa o nietypowym zapachu.


[1] – Nieco wcześniej zaznaczyłeś, że bohater siedzi na ławce, dlatego teraz starczy napisać:
Usiedli obok Tadka.

[2] – Dość przegadany fragment. Np. zamiast:

„Na chwilę poczuł się obezwładniony”

lepiej napisać:

Sparaliżowało go.

Zamiast:

„Za wszelka cenę nie chciał też by ci obcy ludzie odkryli, że są obserwowani.”

można krócej, np.:

Za nic w świecie nie chciał, aby obcy poczuli się obserwowani.

lub po prostu:

Nie chciał, aby obcy poczuli się obserwowani.

Przez cały następny dzień Tadka nie było na stacji. Zjawił się dopiero wieczorem.

Skleiłabym w jedno zdanie, np.:

Następnego dnia Tadek przyszedł na stację dopiero wieczorem.

Oparty o szybę obserwował oddalanie się peronu, rzeczki i nasypu kolejowego .


Oparty o szybę obserwował oddalający się peron, rzeczkę, nasyp kolejowy…

Z boku na wąskim wagonowym korytarzyku jakiś gruby facet palił papierosa.


Krócej:

W wąskim korytarzu gruby facet palił papierosa.

Albo:

W wąskim korytarzu jakiś grubas palił papierosa.

[1]Z pewnym rozczarowaniem stwierdził Tadek, że był to zwykły papieros i nie pachniał tak wspaniale jak tamten wczoraj na stacji.


[1]Zmieniłabym szyk oraz [2] pozbyłabym się zbędnych zaimków:

Tadek stwierdził z pewnym rozaczarowaniem, że papieros nie pachniał równie wspaniale, jak tamten wczoraj na stacji.


W tekście jest trochę zgrzytów: przegadane fragmenty, nadmiar zaimków, powtórzenia, momentami szyk, który należałoby skorygować. Warto pobawić się zdaniami, wyciąć zbędne elementy i skonstuować nowe zdania tak, aby użyć jak najmniejszej ilości zaimków i powtórzeń. Jeśli chodzi o interpunkcję, przydałoby się dołożyć nieco przecinków (polecam „Podręczny słownik interpunkcyjny” Dzigańskiego).
Dość często tworzysz opisy, stosując czasownik „być”. Brzmi to trochę tak, jakby zostało wyjęte ze szkolengo zeszytu. Np. tutaj:

Towarzysz kobiety był wysokim, barczystym mężczyzną.


Lepiej brzmiałoby:

Kobiecie towarzyszył wysoki, barczysty mężczyzna /lub brunet, czy szatyn…/.

Albo tutaj:

Ich rozmowa była wesoła, często przerywana salwą wspólnego śmiechu.


Alternatywa:

Wesołą rozmowę przerywały częste salwy śmiechu.

Mimo wspomnianych mankamentów historia jest ciekawa. Dobrze zbudowałeś klimat opowieści, posługując się akcesoriami typu ulubiona ławka bohatera, czy biały kapelusz dostojnej damy z tajemniczego świata… Uczucia bohatera, motywy jego działania też na plus. Jednak całość na pewno można jeszcze ulepszyć.
Moja propozycja: popracuj nad tekstem, doszlifuj warsztat, pobaw się zdaniami, dodaj kilka detali dla pełniejszego oddania atmosfery opowieści, jak para buchająca spod kół, czy liście omiatające peron… no jakieś takie malownicze drobiazgi, a tekst na pewno zyska. Powodzenia!
Ostatnio zmieniony pn 14 mar 2011, 19:59 przez ewik33, łącznie zmieniany 1 raz.


„Pewne kawałki nieba przykuwają naszą uwagę na zawsze” - Ramon Jose Sender

Awatar użytkownika
mjm
Szkolny pisarzyna
Posty: 39
Rejestracja: ndz 24 paź 2010, 23:06
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: mjm » pn 14 mar 2011, 16:38

to jeden z najstarszych moich tekstów - i generalnie nie mam zamiaru nic |"wygładzać" ani "poprawiać"

te uwagi o których piszesz nie mają nic wspólnego z normalnym procesem czytania. zwykły czytelnik nie dostrzega twoich mankamentów - łącznie z "zaimkozą" .

generalnie nie kumam tych "analitycznych" zapędów 'komentatorów. wg mnie to jest chore. skup się na przeczytaniu tekstu i napisz czy ci się podobał czy nie.
Nie potrzebuję korektora. Potrzebuję recenzenta.
Mimo wszystrko dzięki za poświęcony czas.



Awatar użytkownika
Verbis
Szkolny pisarzyna
Posty: 35
Rejestracja: ndz 13 mar 2011, 14:24
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Verbis » czw 17 mar 2011, 22:44

No, ja część mankamentów dostrzegłem. Wybaczcie dygresję, ale wydaje mi się, że zawsze warto korzystać z dobrych rad, szczególnie tych od weryfikatorów. To zrozumiałe, że nie chcesz poprawiać tekstu napisanego sporo czasu temu, lecz nie należy zamykać się na rzeczowe i konstruktywne opinie. Nawet jeżeli nie tobie, to przydadzą się komuś innemu.

A co do samego tekstu: bohater jest interesujący, mimo że nie wypowiada ani słowa. Opisy uczuć i myśli, które w dużej ilości zazwyczaj odpychają mnie od opowiadania, w tym wypadku stanowią o całym klimacie. Tekst, choć nie pozbawiony błędów, przypadł mi do gustu.




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości