Śmierć na torach [kryminał]

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
minastir
Kmiotek
Posty: 7
Rejestracja: sob 01 maja 2010, 13:34
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Śmierć na torach [kryminał]

Postautor: minastir » czw 28 paź 2010, 18:57

Witam serdecznie. Przedstawiam wam fragment mojego opowiadania.



Rozdział I

Stary, niezadbany i opustoszały pociąg. Takim właśnie miał jechać Leszek Rosmol. Nie był tym zachwycony, lecz ze względu na awarię samochodu musiał to zrobić. Podróż ze śląska na pomorze wydawała mu się wielką męczarnią. Jednak polecenie komendanta trzeba wykonać. Cały czas sobie to powtarzał. Stojąc na peronie kłębiły mu się różne myśli na temat potrójnego morderstwa. Ta sprawa nie dawała mu spokoju. Nie potrafił jej rozgryźć. Nocami próbował znaleźć jakąś wskazówkę, trop, cokolwiek, co mogłoby go doprowadzić do brutalnego mordercy. Rozstawiał na stole zdjęcia, różne akta i przyglądał się. Potrafił tak godzinami, aż czegoś nie znajdzie.
- Przyskrzynię tego drania. Obiecałem im to, obiecałem - motywował się.
Pociąg zahamował i ludzie zaczęli do niego wsiadać. Było ich dosyć sporo, ponieważ to ostatni w tym miesiącu kurs do Gdańska. Leszek podniósł swoją torbę, przedostał się do środka i rozpoczął szukanie przedziału.
- Obym miał pustą kabinę - pomyślał.
Gdy ujrzał numerek trzynasty, przyśpieszył kroku. Dotarł na miejsce i szybko spojrzał przez szybę. Nikogo w środku nie było. Uśmiechnął się, wszedł i zajął miejsce przy oknie.
- Niewygodne i brudne siedzenia. To jakaś kpina - pomyślał wyciągając z torby jaśka. - Prześpię się, czas szybciej zleci.
Pociąg ruszył. Widok za oknem cały czas się zmieniał. Słońce bardzo mocno grzało, ponieważ był to środek lata.
Do przedziału Leszka wszedł młody mężczyzna. Był średniego wzrostu, dobrze zbudowany, twarz wyrazista. Schował swoje bagaże i usiadł na przeciwko Rosmola. Wyciągnął z małego, czarnego plecaka zwiniętą w rulon dzisiejszą gazetę. Wygładził ją lekko na kolanie i zaczął czytać.

***
Leszek zdjął głowę z poduszki i zauważył mężczyznę siedzącego naprzeciwko. Od razu humor mu się pogorszył, lecz nie dawał tego po sobie poznać.
- Dzień dobry. Mam nadzieję, że pana nie obudziłem - powiedział facet kładąc gazetę na pustym siedzeniu.
- Ależ skąd. To przez ten pociąg. Wie pan może, która jest godzina ?
- Za pięć ósma. Przejdźmy na ty, w końcu podróż trwa około dziesięć godzin. Jestem Miłosz - odpowiedział uprzejmie.
- Leszek, miło mi - podał mu rękę i sztucznie się uśmiechnął. - Tylko godzinę spałem, kurwa. Wszystko przez tego idiotę - pomyślał.
Dwaj mężczyźni siedzieli trochę zakłopotani, żaden temat nie przychodził im do głowy aby zagadać. Co chwila spoglądali za okno, na podłogę, na puste siedzenia. Leszek wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów.
¬- Palisz ? – zapytał Rosmol przerywając tą męczącą ciszę.
- Zawsze byłem temu przeciwny. Wiadomo w młodości próbowałem różnych rzeczy ale na szczęście od niczego się nie uzależniłem.
- Masz szczęście, bo ja nie wytrzymam dnia bez fajki – powiedział zapalając zapałką szluga. - To ja może wyjdę na korytarz, żeby nie zadymić całego pomieszczenia – zażartował Leszek.
- Mi to nie przeszkadza, naprawdę. Pracuję z nałogowcem więc jak to mówią jestem biernym palaczem.
Rozmowę przerwała im wystraszona kobieta, która dosłownie wpadła do ich przedziału. Zaczęła coś bełkotać pod nosem, lecz dwaj mężczyźni nic z tego nie rozumieli.
- Niech się pani uspokoi. Proszę powiedzieć, co się stało - powiedział Miłosz.
- On... On się nie rusza. Wyszłam na chwilę do toalety. Wszystko z nim było w porządku, nawet uśmiechnął się do mnie jak wstawałam z miejsca – odpowiedziała i łzy zaczęły jej spływać po bladych policzkach.
- Niech nas pani tam zaprowadzi - wtrącił Leszek.
- Toż to obok was... Przedział dwunasty.
Zerwali się z miejsc i poszli sprawdzić, co się stało. Weszli do kabiny i ujrzeli pasażera leżącego na siedzeniu. Rosmol podszedł do niego i sprawdził tętno.
- Nie żyje. Prawdopodobnie został uduszony - powiedział wskazując ślady na szyi.
Wszyscy zamilkli. Stali nieruchomo przez chwilę. Słychać było tylko bardzo szybkie bicie serca.
- Musimy zawiadomić maszynistę - powiedział Miłosz przerywając ciszę.
- Moment, trzeba przynajmniej zakryć czymś ciało. Nie może tu tak po prostu leżeć - rzekł Rosmol szukając torby ofiary. - Może nasz przyjaciel będzie miał jakiś koc, poszewkę czy coś podobnego.
Na samym dnie znalazł duży, kratkowany koc z bawełny. Przykrył nim zwłoki i rzekł:
- Teraz możemy iść.
Szli niepewnym krokiem. Oglądali się za siebie, spoglądali na mijających ludzi. Ktoś z nich mógł być sprawcą. Na samą myśl dostawali dreszczy. Tylko Leszek Rosmol był opanowany, co zdziwiło kobietę.
- Dlaczego jest pan taki spokojny ? - zapytała.
- Przywykłem do takich widoków. Tak, jestem z policji - odpowiedział wyciągając z kieszeni odznakę.
- Porucznik... Nieźle się pan urządził - schlebiała.
- Przepraszam, nie dosłyszałem pani imienia - wtrącił Miłosz.
- Nazywam się Ewelina Koszydor.
Była ona bowiem brunetką o niebieskich oczach. Włosy splecione w kucyk. Wysoka i szczupła, o pociągłej, mądrej twarzy.
Znaleźli się pod drzwiami maszynisty. Leszek zapukał, odsunął się od drzwi i czekał. Nikt nie otworzył. Ponowił próbę, lecz z takim samym skutkiem.
- Gdzie on się podział ? Nikt nie otwiera, drzwi zamknięte chyba na dwa spusty. Mam złe przeczucia - pomyślał Rosmol spoglądając na twarz Eweliny. - Dobra, ja wracam do przedziału. Porozglądam się trochę, może znajdę jakiś ślad. Wy tu jeszcze zostańcie, wybadajcie sprawę z tym maszynistą - powiedział.
***
Leszek wrócił na miejsce zbrodni. Odkrył zwłoki i zaczął przeszukiwać kieszenie. Wydobył jedynie papierek po miętowym cukierku. Nigdzie nie mógł znaleźć dowodu osobistego lub czegoś innego, co mogłoby ustalić tożsamość ofiary. Porucznik zaczął chodzić bezcelowo w kabinie i myślał:
- Morderca musiał znajdować się w tym wagonie. Tylko tu znajduje się ubikacja, tylko tu mógł obserwować... Czekał na właściwy moment. Gdy Ewelina poszła do łazienki, sprawca wyszedł ze swojego przedziału, udusił ofiarę i wrócił. Miał na to jakieś trzy lub cztery minuty. Wszystko zaplanował, szybko się z tym uwinął. Jestem pewny, że to nie jest jego pierwsza ofiara. Nie mogę tutaj nikomu ufać. W tym momencie każdy staje się podejrzanym. Gdybym nie zasnął na początku podróży, może coś bym zauważył, zareagował... Nie, nie mogę się obwiniać. Muszę wyrzucić te myśli. Skup się na zbrodni.
W drzwiach stali Ewelina i Miłosz. Zachowanie porucznika lekko ich zdziwiło. Leszek zauważył ich, przestał chodzić w kółko i zapytał:
- Co z tym maszynistą?
- Nikt go od czasu podróży nie widział. Wygląda na to, że zamknął się w swojej kabinie i nikomu nie otwiera. Tylko nie rozumiem dlaczego. Powinien mieć oko na to, co się dzieje w wagonach - odpowiedział Miłosz.
- Dziwna ta sprawa - powiedział Rosmol spoglądając na rękę mężczyzny. - Co tam masz?
- Miętówki, chcesz jedną ?
- Nie, nie... - powiedział odwracając głowę w stronę zwłok. Nastała chwilowa cisza.
- Co się dzieje ? - spytał Miłosz.
- Idę do swojego przedziału trochę pomyśleć.
Chciał coś jeszcze dodać, lecz myśli nie dawały mu spokoju. Wyszedł w pośpiechu. Usiadł na swoim miejscu i zapalił kolejnego papierosa.



Awatar użytkownika
Mazer
Pisarz domowy
Posty: 183
Rejestracja: pn 06 sie 2007, 17:27
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Mazer » pt 29 paź 2010, 05:35

Witam,

Błędy typu pisownia Śląska i Pomorza z małych liter naprawdę nie zachęcają do zagłębiania się w lekturę, dodatkowo, kiedy właściwie witają Czytelnika, dają wizytówkę o niechlujności reszty tekstu. Niestety, w tym wypadku początek znajduje potwierdzenie w dalszym ciągu - całość sprawia wrażenie chaotycznej pracy :/

A więc...

Powinieneś wymyślić lepszy powód na to, że Rosmol jedzie pociągiem, nie sądzę, by zepsuty samochód był wielkim problemem dla policji.

Pociąg zahamował i ludzie zaczęli do niego wsiadać. Było ich dosyć sporo, ponieważ to ostatni w tym miesiącu kurs do Gdańska.

Jaki wpływ na ilość osób ma data? Owszem, są pewne charakterystyczne okresy, kiedy środki lokomocji są przepełnione - powroty studentów do domów na święta, chociażby - ale zwykły kurs pociągu pod koniec miesiąca? W dzisiejszych czasach? Jeszcze bym zrozumiał, gdyby to była komuna, ale skoro jest policja, nie milicja, to chyba jednak czasy są obecne. Trochę to nielogiczne.

Dotarł na miejsce i szybko spojrzał przez szybę. Nikogo w środku nie było. Uśmiechnął się, wszedł i zajął miejsce przy oknie.

Sporo ludzi i pusta kabina? Czyżby w pociągu jechali sami przesądni pasażerowie, że "trzynastka" ich odstraszyła?

- Niewygodne i brudne siedzenia. To jakaś kpina - pomyślał wyciągając z torby jaśka. - Prześpię się, czas szybciej zleci.
Pociąg ruszył. Widok za oknem cały czas się zmieniał. Słońce bardzo mocno grzało, ponieważ był to środek lata.
Do przedziału Leszka wszedł młody mężczyzna. Był średniego wzrostu, dobrze zbudowany, twarz wyrazista. Schował swoje bagaże i usiadł na przeciwko Rosmola. Wyciągnął z małego, czarnego plecaka zwiniętą w rulon dzisiejszą gazetę. Wygładził ją lekko na kolanie i zaczął czytać.

Szokiem byłyby wygodne i czyste siedzenia :P To jest polskie PKP, a nie TGV. No i ta myśl Leszka, że się prześpi, proszę, o takich rzeczach się nie pisze, bo to nadaje tekstowi, z całym szacunkiem, lekkiej ułomności. O poczuciu ułomności utwierdza mnie stwierdzenie, że widok za oknem się zmienia... Myślałem, że ze Śląska na Pomorze jest ciągle tak samo. Kapiszi?
No i dalszy opis postaci, która weszła - jak u pierwszoklasisty! "Na stoliczku stały trzy dzbanki, żółty, zielony i niebieski. Jeden był okrągły, drugi wąski, a trzeci ni w dupę, nie w oko" - za przeproszeniem, ale gdzie tu magia? gdzie tu polot literacki?

Tu się zatrzymam. Wytykając te błędy, chciałem jedynie zauważyć, że tekst jest po prostu nie sprawdzony. Większość błędów mógłbyś wyłapać sam, gdybyś dał sobie odrobinę czasu, a tak? Zrobią to za Ciebie Forumowicze (np. ja) Deską ratunku jest dla Ciebie ewentualność, że to Twoje pierwsze kroki, wtedy nie martw się - chyba każdy tak robił - pisał i byle szybciej dać do oceny, byle ktoś zobaczył moje dzieło! A to nie na tym polega. Dając tekst do oceny, muszę być pewien, że wszystko to, co sam mogłem zmienić na lepsze, zmieniłem, a to, co zostało, po prostu jest dla mnie, jako dla autora, niewidoczne i tu wkraczają Forumowicze. To jest moja rada na przyszłość - nie spiesz się! Pisanie, to nie są zawody w jedzeniu hamburgerów, tu trzeba czasu :)

Tekst zalatuje klimatem czarnego kryminału, więc trafia w moje gusta - chociaż pociąg, śmierć, policjant, to utarty schemat, nic nie szkodzi, wszak na schematach szlifujemy warsztat. Nawet Metalica zaczynała od coverów, dlaczego więc pisarz nie może pisać tego, co już było?

He, he, i na koniec perełka:
- Nazywam się Ewelina Koszydor.
Była ona bowiem brunetką o niebieskich oczach.

To tak, jakbym się przedstawiał: Jestem Tomek, ponieważ mam niebieskie oczy i brązowe włosy.

NIE SPIESZ SIĘ! a będzie lepiej :)
Pozdrrrrr!


"Ludzie się pożenili albo się pożenią i pozamężnią, pooświadczali się... a ja na razie jestem na etapie robienia sobie kawy...jakkolwiek można to odnieść do życia" - Hipolit

Awatar użytkownika
Obywatelka AM
Umysł pisarza
Posty: 850
Rejestracja: pt 05 sty 2007, 20:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Obywatelka AM » pt 29 paź 2010, 12:39

Stary, niezadbany i opustoszały pociąg.
(…)
Pociąg zahamował i ludzie zaczęli do niego wsiadać. Było ich dosyć sporo, ponieważ to ostatni w tym miesiącu kurs do Gdańska.

No to wcale nie był opustoszały.


Stojąc na peronie kłębiły mu się różne myśli

Aha, myśli stały na peronie, jednocześnie się kłębiąc?


Do przedziału Leszka wszedł młody mężczyzna. Był średniego wzrostu, dobrze zbudowany, twarz wyrazista. Schował swoje bagaże i usiadł na przeciwko Rosmola.

Skoro narracja jest w punktu widzenia Leszka, nie mógł on widzieć tych rzeczy. Przecież właśnie drzemał.


- Za pięć ósma. Przejdźmy na ty

Heh, zabawnie to brzmi.


- Leszek, miło mi - podał mu rękę i sztucznie się uśmiechnął. - Tylko godzinę spałem, kurwa. Wszystko przez tego idiotę - pomyślał.

Boże, już myślałam, że on to „kurwa” i „idiota” na głos powiedział. Zapisałeś to w taki sposób, jakby to była dalsza część wypowiedzi.


żaden temat nie przychodził im do głowy aby zagadać.

Czemu zagadać? Przecież już jeden do drugiego zagadał, teraz brakowało im tematów do kontynuowania rozmowy.


¬- Palisz ? – zapytał Rosmol przerywając tą męczącą ciszę.
- Zawsze byłem temu przeciwny. Wiadomo w młodości próbowałem różnych rzeczy ale na szczęście od niczego się nie uzależniłem.

Normalny człowiek odpowiedziałby po prostu „nie”, ewentualnie „Nie. W młodości próbowałem, ale już mi przeszło”, zamiast opowiadać nowo poznanemu człowiekowi o swoich postawach względem palenia i własnej młodości. To po prostu nienaturalnie brzmi.
I co to za znaczki przed „palisz”?


powiedział zapalając zapałką szluga.

Powtórzenie.


- Toż to obok was... Przedział dwunasty.

Powiedziała to tak, jakby wszyscy w pociągu powinni wiedzieć, że ona siedziała w przedziale dwunastym, jakby to była oczywista oczywistość.


rzekł Rosmol szukając torby ofiary. - Może nasz przyjaciel będzie miał jakiś koc, poszewkę czy coś podobnego.
Na samym dnie znalazł duży, kratkowany koc z bawełny.

No ładnie, leży sobie trup, a policjant jak gdyby nigdy nic przewala całą jego torbę, nie zważając na to, że będzie ona traktowana jako dowód rzeczowy, a teraz znajdą się na niej jego odciski palców. Bardzo mądre.
I czemu nie wypytał najpierw Eweliny o tego człowieka? To był jej mąż czy po prostu facet, który siedział z nią w przedziale? Nawet tego nie wiemy.


- Teraz możemy iść.
Szli
niepewnym krokiem. Oglądali się za siebie, spoglądali na mijających ludzi.

Powtórzenie. Mijanych ludzi.
I co? Oni sobie tak po prostu wszyscy wyszli z tego przedziału, nawet nie zostawiając nikogo na „warcie”? Przecież w tym czasie morderca mógł sobie spokojnie wrócić i na przykład zabrać czy przeszukać torbę nieboszczyka. Albo zatrzeć ślady. A oni wyszli (przypominam, że był w tym gronie doświadczony policjant) i zostawili trupa samemu sobie. Kolejne genialne posunięcie.


- Porucznik... Nieźle się pan urządził - schlebiała.

Właśnie zamordowano faceta, z którym jechała w przedziale, jeszcze minutę temu nie mogła z roztrzęsienia się wysłowić, a teraz jak gdyby nigdy nic schlebia porucznikowi, co świadczy o raczej dobrym humorze.


Znaleźli się pod drzwiami maszynisty. Leszek zapukał, odsunął się od drzwi i czekał.

Powtórzenie. I kolejna nielogiczność. Dlaczego oni poszli do MASZYNISTY, a nie KONDUKTORA? To konduktor zajmuje się obsługą pociągu, zresztą jest ich kilku, co chwilę chodzą sprawdzać bilety. Na pewno gdy bohaterowie szli na przód pociągu, minęli kilku konduktorów, ale nie, oni uparli się na maszynistę, którego zadaniem jest kierowanie pociągiem, a nie sprawdzanie, co dzieje się w przedziałach.

Nikt nie otwiera, drzwi zamknięte chyba na dwa spusty.

Skąd ta pewność, że drzwi są zamknięte na dwa spusty? Przecież on tylko w nie zapukał, a nie pociągał za klamkę…

Odkrył zwłoki i zaczął przeszukiwać kieszenie. Wydobył jedynie papierek po miętowym cukierku. Nigdzie nie mógł znaleźć dowodu osobistego lub czegoś innego, co mogłoby ustalić tożsamość ofiary.

Aha, przed chwilą przeszukał torbę ofiary, żeby znaleźć koc, a teraz już nie mógł jej przeszukać, żeby znaleźć dowód? Bez sensu.

- Morderca musiał znajdować się w tym wagonie. Tylko tu znajduje się ubikacja, tylko tu mógł obserwować...

Eee, to znaczy? Skąd ta pewność, że morderca musiał znajdować się w tym wagonie? Przejście z jednego wagonu do drugiego nie jest problemem. I co ma do tego ubikacja? Już pomijam fakt, że co to w ogóle za pociąg, w którym jest jedna ubikacja? Teraz kible są w każdym wagonie. W każdym razie – on siedział w tej ubikacji i stamtąd obserwował? Tak to zabrzmiało.

- Co z tym maszynistą?
- Nikt go od czasu podróży nie widział. Wygląda na to, że zamknął się w swojej kabinie i nikomu nie otwiera. Tylko nie rozumiem dlaczego. Powinien mieć oko na to, co się dzieje w wagonach - odpowiedział Miłosz.

I tu jestem już pewna, że pomyliłeś funkcję maszynisty z funkcją konduktora.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Konduktor
http://pl.wikipedia.org/wiki/Maszynista_%28kolej%29


No cóż, tekst sprawia wrażenie niedopracowanego pod względem językowym i logicznym. Postaci też na razie bez charakteru, papierowe. Fabuła nie wybiega poza schemat.
Popracuj nad logicznością zachowań bohaterów. Na razie to wszystko kuleje. Policjant nie zachowuje się jak policjant (robi bałagan w dowodach rzeczowych, zostawia miejsce zbrodni samemu sobie, żeby morderca mógł wrócić i zatrzeć ślady…). Bohaterowie szukają nie wiadomo czemu maszynisty zamiast konduktora. Kobieta sekundę po traumie zaczyna schlebiać policjantowi, jakby to był początek flirtu. Dialogi nie zawsze są naturalne. Nadaj tym postaciom trochę więcej głębi. I rozsądku.
I jeszcze jedna ważna rzecz. Skoro prowadzisz narrację z punktu widzenia jednego bohatera (w tym przypadku Leszka), nie możesz pisać o rzeczach, które działy się pod jego nieobecność, których nie widział, i mówić o myślach i zamiarach innych bohaterów. O takich rzeczach może mówić narrator wszechwiedzący.
Młody jesteś, to jeszcze się wyrobisz. Dużo czytaj. Powodzenia.

Weryfikacja zatwierdzona przez Adriannę
Ostatnio zmieniony pn 06 cze 2011, 11:49 przez Obywatelka AM, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2382
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Adrianna » pn 06 cze 2011, 11:36

minastir pisze:Takim właśnie miał jechać Leszek Rosmol. Nie był tym zachwycony, lecz ze względu na awarię samochodu musiał to zrobić.
Przydałoby się tak budować zdania, żeby nie mnożyć pogrubionych wyrazów. Sprawiają, że tekst brzmi dość nieporadnie.

minastir pisze:Stojąc na peronie kłębiły mu się różne myśli na temat potrójnego morderstwa. Ta sprawa nie dawała mu spokoju. Nie potrafił jej rozgryźć.
Pomijając, wskazany przez Obywatelkę, błąd podmiotu... Zauważ, że te trzy zdania mówią mniej więcej o tym samym. Jeżeli myśli na jakiś temat kłębiły się komuś w głowie, to raczej nie dawały mu spokoju. Nie musisz takich rzeczy powtarzać czytelnikowi po kilka razy.

minastir pisze:Słońce bardzo mocno grzało, ponieważ był to środek lata.
nie lubię takich zdań. Straszna łopatologia. Informację o porze roku mógłbyś wprowadzić w jakimś ciekawszym połączeniu niż koniecznie z grzejącym słońcem.

minastir pisze:- Leszek, miło mi - podał mu rękę i sztucznie się uśmiechnął. - Tylko godzinę spałem, kurwa. Wszystko przez tego idiotę - pomyślał.
Wprowadź to jakoś osobno, bo do ostatniego słówka wygląda to, jakby Leszek tak "miło" informował o wszystkim swego towarzysza podróży.

minastir pisze:Leszek zdjął głowę z poduszki
Brzmi trochę, jakby wziął ją w łapy i zdjął... Może podniósł?

minastir pisze:Rozmowę przerwała im wystraszona kobieta, która dosłownie wpadła do ich przedziału. Zaczęła coś bełkotać pod nosem, lecz dwaj mężczyźni nic z tego nie rozumieli.
Widzisz, gdybyś opisał jak ktoś wpada, trzęsie się, mamrocze w panice, zamiast z góry informować, że "rozmowę przerwała wystraszona kobieta", to budowałbyś napięcie, dbał o emocje. A tak to zamiast opowiadać to informujesz.

minastir pisze:- Toż to obok was... Przedział dwunasty.
Zerwali się z miejsc i poszli sprawdzić, co się stało.
Brzmi tak, jakby ze spokojem przyjęli to, że kogoś kropnięto, ale zerwali się, jak usłyszeli, że to obok. Po czym... poszli... "Pójście" nie kojarzy się ze szczególnymi nerwami czy pośpiechem.

minastir pisze: Słychać było tylko bardzo szybkie bicie serca.
Tak narzeka na ten pociąg, a jest tak cicho, że słychać bicie serca? Ok, ciekawe...
Próbujesz budować jakieś emocje (uwagi o biciu serca są chyba we wszystkie takie sceny wciskane), ale wyszło to trochę śmiesznie (bo niestety takie wciśnięcie musi mieć sens).

minastir pisze:- Może nasz przyjaciel będzie miał jakiś koc, poszewkę czy coś podobnego.

WTF?
To na pewno pierwsze, o co gliniarz czy ktokolwiek inny podejrzewałby ofiarę morderstwa w pociągu?

minastir pisze:Tylko Leszek Rosmol był opanowany, co zdziwiło kobietę.
- Dlaczego jest pan taki spokojny ? - zapytała.
Przegadywanie tekstu.
Że ją to dziwi zaraz wywnioskujemy z pytania. Zresztą można założyć, że dziwi, bo każdego czytelnika by to zaniepokoiło. Odpuść. A że zapytała to tak jakby widać z jej słów.

minastir pisze:- Morderca musiał znajdować się w tym wagonie. Tylko tu znajduje się ubikacja, tylko tu mógł obserwować...
Ja totalnie nie ogarniam, co to za pociąg. PKP jest tragiczne, ale wagony to kopiuj-wklej - kibel jest w każdym. No i... Co to w ogóle ma do jakiegoś obserwowania czy coś? Przecież to Ewelina polazła do łazienki.

minastir pisze:Jestem pewny, że to nie jest jego pierwsza ofiara. Nie mogę tutaj nikomu ufać. W tym momencie każdy staje się podejrzanym.

Come on! Żaden gliniarz tak by do siebie nie gadał. Ty próbujesz doinformować na siłe czytelnika. Tyle że niepotrzebnie. Czytelnik doskonale sobie zdaje z tego sprawę. Na pewno czytał i oglądał już trochę kryminałów i się domyśla, jak to działa, kiedy mamy mordercę zamkniętego z ofiarą i gliniarzem w jednym pociągu.

Ech, w tekście logika leży i kwiczy. Zachowania bohaterów podobnie. Część to pewnie brak wprawy językowej, ale sporo to niedopracowanie bohaterów i fabuły. Lecisz z wydarzeniami na łeb na szyję, przez co nie dajesz czytelnikowi odczuć żadnych emocji, zaciekawić się. Jeszcze nie poczuliśmy atmosfery pociągu, nie zapoznaliśmy się z Leszkiem, a już jakieś morderstwo. Żaden z bohaterów nas nie obchodzi, to czym tu się ekscytować? Niech się wymordują i spokój.
Językowo jest trochę nieporadnie. W miarę poprawnie, ale topornie i nudno. Musisz popracować nad zmianami narracji, zabawą językiem. Sporo czytania i pisania przed Tobą. Miłej zabawy życzę :)

Pozdrawiam,
Ada


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Demony Witkacego | Przeciętni | Dziennik błędów | Roztańczony


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości