Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Zdezorientowany - cz. 2

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
mjm
Szkolny pisarzyna
Posty: 39
Rejestracja: ndz 24 paź 2010, 23:06
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Zdezorientowany - cz. 2

Postautor: mjm » śr 01 gru 2010, 16:45

Zatrzymałem się przed drzwiami. Chciałem wykrzyczeć jej prosto w twarz, że to fatalna pomyłka, że to nie ja, chciałem wszystko wytłumaczyć, ale nie mogłem. Wpatrywałem się w nią jedynie z kretyńskim wyrazem twarzy.
- No otwieraj Krzysiu, nie ma na co czekać! - Ponagliła mnie przestępując z nogi na nogę.
Nie miałem wyjścia. Ciężkie, metalowe drzwi ustąpiły po chwili oporu. W środku czuć było zapach grzanego wina. Z głośników sączyły się bluesowe dźwięki.
Co dalej? Myśli pędziły w głowie z prędkością odrzutowca. Krzyśka nie było. Nie przyszedł. Czy wiedział, że intruz próbował mieszać się w jego życie? Czuł, że sytuacja była fałszywa? A może chciał wysłać tego pożegnalnego maila Yoce? Może do spotkania miało nie dojść?
Stałem przy barze. Miałem coś zamówić. Yoka poszła do toalety. Krzywe lustro, powieszone nad rzędem butelek z trunkami, wyginało moja twarz. Chwilami była pociągła, przesadnie długa - niczym psi pysk, innym razem spłaszczała się, a policzki wyłaziły na boki jak u żaby.
Nie mogłem pozwolić na to by dać się odkryć. Musiałem grać - upodobnić się, na ile to tylko możliwe, do Krzyśka Ratajczaka. Takie podjąłem postanowienie. Na ten wieczór Krzysiek - zgorzkniały dupek, przepełniony pretensjami do świata, musiał zniknąć. Był jak trup, którego należało schować w szafie.


- Aleś trzasnął drzwiami od biura! Wiesz, że wtedy podskoczyłam na krześle? Normalnie myślałam, że coś wybuchło - Yoka miała świetny humor.
Siedzieliśmy przy małym stoliku, tuż obok okna na ulicę. Piliśmy grzańca. Z głośników sączyły się tym razem mocniejsze dźwięki. Charakterystyczny wokal Lemmyego przeprowadzał inwazję wojsk Motorhead na nasze uszy.
Muzyka dawała mi wytchnienie, ale tylko częściowe. Byłem napięty jak struna, wyczulony, przesadnie próbowałem się kontrolować.
Yoka pogłaskała mnie po policzku. Kiedy poczułem jej palce, zadrżałem, ale na szczęście nie zwróciła na to uwagi.
Rozmawialiśmy. Opowiadałem jej o tym, jak się czułem po wyjściu od Kosińskiego (zmyślałem, że wspaniale), później zeszliśmy na temat tego, co zrobię dalej. Później obgadywaliśmy ludzi z pracy, Yoka opowiadała mi jak wszyscy zareagowali na maila, którego wysłałem. Pytała też, kiedy zamierzam znów wybrać się na paralotnię. Musiałem kręcić, mówić o braku czasu i o tym, że jeszcze nie wiem.
Po trzecim kubku wina przesiedliśmy się na sofę w rogu sali, tak że byliśmy częściowo ukryci. Poczułem wargi Yoki i język, który niczym ryba w wodzie, wił się w moich ustach. Nie opierałem się.
Zanurzyłem się w rozkoszy. Na szczęście knajpa była pusta a barman najwidoczniej wolał posiedzieć na zapleczu.
Całowałem się z nią jak szalony, było mi tak bardzo przyjemnie. Pragnąłem jej od zawsze, od momentu, kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy. Wielokrotnie onanizowałem się wyobrażając sobie Yokę na moim penisie. Setki razy przyglądałem się jej krągłym pośladkom, niby mimochodem zahaczałem wzrokiem o biust.
Przez trzy lata była seksualną królową mojej wyobraźni. Brałem ją w wannach i pod kołdrami. Zachowywałem się jak chłopiec karcony przez mamę, onieśmielony niczym uczniak, besztany przez Panią w szkole. Przez pierwszy rok mamiłem się, że była w moim zasięgu. Próbowałem reperować swój wizerunek, obmyślałem strategie, próbowałem być męski, dowcipny, zagadkowy. Wszystko na próżno. Z każdą podjętą próbą zwrócenia na siebie uwagi grzązłem coraz bardziej w nieszczerości, fałszu i kompromitacji. Byłem niespójny, niepewny.
Po jakimś czasie dotarło do mnie, że nie miałem u Yoki żadnych szans, że nie szanowała mnie. Wyparłem wtedy z myśli tę sprawę, tak jakby nigdy jej nie było. Narzuciłem odpowiedni filtr, dzięki któremu zdołałem samego siebie przekonać, że niczego nie straciłem. Jedynie czasami, przed snem, widziałem w wyobraźni obrazy, w których zapuszczałem się między jej soczyste uda.
" Najpiękniejsza fantazja nigdy nie dorówna rzeczywistości" - pomyślałem wymacując jej cycki. Drażniłem sutki, drapałem po karku, wsadzałem język w małżowinę. Miałem ją i zanurzałem się w głębiny pożądania, a jednak było coś, co nie pozwalało mi zanurzyć się całkowicie.
Tym czymś było nieodparte poczucie, że wcale nie chciałem, że miało się to nie wydarzyć. Nie wiedziałem czemu, ale to uczucie było coraz silniejsze. Nie mogłem się mu oprzeć.
Rzeczy działy się coraz szybciej. Drżącymi rękami rozpiąłem jej koszulę i wyciągnąłem jedną z półkul. Czułem jak wsadziła dłoń w mój rozporek. Chwyciła nieporadnie za penisa i zaczęła bawić się futerałem.
"Nie!" - wewnętrzna blokada kazała mi hamować, musiałem to przerwać. Nie mogłem pozwolić wydarzeniom na obecnym kursie na to, by zaistniały.
- Chodźmy do hotelu - mam straszną ochotę - Yoka wyszeptała mi na ucho
Nie odpowiedziałem. Całowaliśmy się namiętnie, ale mój język stawał się coraz bardziej mechaniczny i przewidywalny, a jej był coraz bardziej mdły. Odciągnąłem jej dłoń od moich spodni. Całowaliśmy się jeszcze chwilę czując, że sytuacja zaczynała być na siłę. W końcu przerwałem.
- Co jest? - zapytała zaskoczona.
Chwila ciszy. Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Patrzyłem w blat stolika obok nas.
- Krzysiek?
- Nie mogę - wydukałem. - Nie wiem...
- O co chodzi? Coś jest nie tak? - Yoka nie ściągała ze mnie wzroku.
Milczałem. Byłem zagnany do narożnika. Opowiedzieć jej całą tę niewiarygodną historię?
To nie miało sensu. Nie uwierzyłaby mi. Patrzyłem na jej pełne usta i wypieki na policzkach. Była czystą namiętnością a jednak czułem wyraźnie, że nie chciałem tego. Brakowało mi tylko wyjaśnienia.
Co zrobiłby na moim miejscu Krzysiek Ratajczak? Na chwilę wydało mi się, że byłem poza sytuacją, że znajdowałem się gdzieś w środku. "Co powinienem zrobić?" - pytałem samego siebie, tego siebie, którego uwielbiałem i któremu zazdrościłem, tego, który był dla mnie wyzwaniem, któremu chciałem dorównać.
No tak. Przecież znałem odpowiedź. Odwróciłem się do Yoki i chwyciłem ją za dłoń.
- Słuchaj...muszę ci coś wyznać - usłyszałem swój głos - To były najwspanialsze dwa tygodnie w moim życiu. Wiele mi pomogłaś. Dodałaś mi wiary, że warto szukać dalej - tu zrobiłem pauzę. Spojrzałem jej w oczy. - Te słowa mogą cię zaboleć, ale... Nasza historia dobiega końca. Mam dalszy plan. Chcę wyjechać - bardzo daleko, gdzieś w ciepłe rejony świata. Wiesz, nasza zima i szarzyzna... Nie będę mieszał się z tłumem na Wyspach, zresztą nie zależy mi na ciułaniu funtów. Chcę pożyć. Dlatego sprzedaję mieszkanie. Wszystko jest już zaawansowane. Mam umówionych kupców, młode małżeństwo. Całą kasę wpakuję na konto i wiesz - świat jest mój. Myślałem o Bermudach. Dlatego musimy się rozstać, nie chcę tworzyć fikcji związku na odległość i pisania do siebie listów. Oboje jesteśmy dorośli. Zostaną mi po tobie wspaniałe wspomnienia. Wiem, że i ty sobie poradzisz- skończyłem i spojrzałem na nią.
Zapadła długa cisza.
- Wiedziałam, że chcesz się pożegnać - powiedziała po chwili.
Dopiliśmy wino, próbując dociągnąć sytuację do końca. Po wyjściu z baru każde z nas poszło w swoją stronę.

***

Pogoda wieczorem - po całym dniu deszczu - zdecydowanie się poprawiła. Powietrze było świeże, naelektryzowane. Czuć było wilgoć, ale też unosił się charakterystyczny zapach zbliżającej się zimy.
Szedłem powoli. Nie śpieszyło mi się. Może dlatego, że wszystko już wiedziałem. Wszystko było jasne. Po raz pierwszy tego dnia odczuwałem wewnętrzny spokój. Scenariusz został przecież napisany, nie mogłem z nim walczyć.
Wyciągnąłem mandat zza wycieraczki mojej Fiesty. Uśmiechnąłem się. Teraz był już bez znaczenia. Zrobiłem z niego kulkę i ładnym koszykarskim rzutem skierowałem do kosza.
Wsiadłem, odpaliłem silnik. Ruszyłem w drogę do domu, po rzeczy i dokumenty.
Wszystko zostało przygotowane. Plan się realizował. Jeszcze dziś nocny autobus, droga na lotnisko, odprawa, kawa z automatu i fajka w oczekiwaniu. A rano nowy świat. Nowy, wspaniały świat.
Spełniałem swoje marzenia. Było w tym coś z obrzędu. Każdą czynność właściwie od początku dnia wykonywałem specjalnie, tylko ten jeden raz, każde działanie było inne niż dziesiątki czy setki powtarzalnych czynności, z których składa się codzienność.
Włączyłem odtwarzacz i podkręciłem głośność. Rozległy się pierwsze mocne dźwięki, później kanonada perkusji i wściekły ryk wokalisty.
Jazda dawała mi radość. Pędziłem wieczornymi, prawie pustymi ulicami miasta, przyglądając się im z dziecięcym zdziwieniem. Patrzyłem na nie po raz ostatni, żegnałem się z nimi. Przypominałem sobie sytuacje i wydarzenia, które rozegrały się w mijanych miejscach.. Tu kiedyś dostałem po mordzie, tu spotkałem swoją pierwszą dziewczynę, tam miałem stłuczkę. Wszystkie te sytuacje żegnałem spokojnym, ciepłym uśmiechem.

Zaparkowałem przed blokiem. Miejsce wiernie czekało. Na klatce było ciepło. Energetyka już zaczęła grzanie.
Zapukałem cicho.
- Kto tam? - odezwał się damski głos.
- Właściciel, przyszedłem zgodnie z umową ...
- A tak, oczywiście. - Drzwi otworzyły się ze szczękiem.

Wśród stert nieznanych mi rzeczy, wśród mebli, które oczekiwały na razie na korytarzu, wśród dziecięcych zabawek ustawionych w koszu przy drzwiach łazienki, poznałem swoje dwie torby. Zapakowane i przygotowane.
W mieszkaniu paliły się wszystkie światła.
- Dobry wieczór - powiedziała mi dziewczynka z kucykami, która wychyliła się na chwilę z małego pokoju.
- Zuzia. Już pora spać, co mówiłam? - mama zwróciła jej uwagę.
Wyciągnąłem z kieszeni klucze.
- Proszę. Tak jak się umawialiśmy. To ostatnie - uśmiechnąłem się
- Dziękuje bardzo - odparła kobieta.
- To co, wygląda na to, że już wszystko? - Spojrzałem na nią. Przytaknęła.
- Mam nadzieję, że będzie tu państwu dobrze.
Chwyciłem za torby i skierowałem się do wyjścia.

****

Torby podróżne na kółkach furgotały ciągnięte po kafelkowej podłodze. Z głośników sączyły się komunikaty w różnych językach. Ludzka masa przewalała się we wszystkie strony przez poczekalnię. Część szturmowała sklep wolnocłowy w poszukiwaniu świetnych okazji. Dzieci marudziły mamom na kolanach, panowie opowiadali sobie o przebytych podróżach, dzielili się doświadczeniami i analizowali rozkład, spoglądając co jakiś czas na zegarki.
Plastikowe krzesełko wbijało się w moje plecy, ale nie zwracałem na to uwagi. Obserwowałem, przez duże przeszklenie na przeciwko, jak kołowały maszyny z całego świata.

- Jestem z Ciebie dumny - usłyszałem znajomy głos. Obróciłem głowę.
Był naprzeciw mnie. Patrzył mi w oczy i uśmiechał się. Chciałem coś powiedzieć, zrobić, poderwać się ale nie mogłem. Spoglądałem tylko w jego kierunku.
- Dałeś radę. Wierzyłem w Ciebie. Zawsze w Ciebie wierzyłem - mówił spokojnie.
- Co teraz? - zdołałem wydusić z siebie tylko te słowa i spojrzałem na niego próbując pokonać onieśmielenie.
- Nic. Za chwilę masz samolot - odparł i uśmiechnął się.
Patrzyliśmy na siebie w milczeniu.
- Dziękuję - rzekłem cicho. - Zmieniłeś moje życie.
- To również moje życie - rzekł i jeszcze raz szczerze się zaśmiał.
- Jest samolot. - Wskazał na bramę przed którą kołowała wielka, metalowa maszyna.
Chwyciłem torby i ruszyłem przed siebie. Obok mnie nikogo nie było.
Ostatnio zmieniony pn 21 sty 2013, 19:05 przez mjm, łącznie zmieniany 6 razy.



olka55
Płeć: Nie podano

Postautor: olka55 » śr 01 gru 2010, 21:30

Dobre, naprawdę. Kawałek smacznego kąska.
Dawno nie wciągnęłam się już w literaturę tak bardzo, jak czytając Twoje opowiadanie.
Czy prowadzisz może jakiegoś bloga albo innego?
Podobają mi się bardzo Twoje przenośnie. Stosuj ich więcej. Proszę.
Dziękuje, Pozdrawiam.



Awatar użytkownika
Gogle Szamana
Kmiotek
Posty: 5
Rejestracja: wt 30 lis 2010, 22:03
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Gogle Szamana » czw 02 gru 2010, 16:18

Zacząłem czytać wczoraj w nocy, dokończyłem dziś po szkole. Mimo to, moje odczucia się nie zmieniły.

Z łatwością budujesz napięcie i trzymasz w nim czytelnika do ostatniej kropki. Opowiadanie do najkrótszych nie należy, a jednak w ogóle nie nudzi. Kreacja bohatera - za to najbardziej chciałem Cie pochwalić. Wydał mi się niebywale realistyczny. Posiadasz talent, kolego, i to olbrzymi! Także pomysł jest niczego sobie, a zakończenie lekko miesza w głowie.

Tekst napisany poprawnie, czasami miałem wrażenie, że trafiłem na jakieś potknięcie, ale nie zwracałem na to uwagi - tak bardzo mnie wciągnęło. W oczy rzuciło mi się tylko:
Na którejś z fotek rozpoznałem Krzyśka w miejscowym barze dla fanów ciężkich gitar. Podobnie jak lubił zjawiać się w "Piekielnych Wrotach".

'Podobnie jak ja' - chyba że nie łapię sensu zdania.

Czekam na kolejne Twoje teksty, poczytam też poprzednie, o ile takowe opublikowałeś.
Pozdrawiam



Awatar użytkownika
mjm
Szkolny pisarzyna
Posty: 39
Rejestracja: ndz 24 paź 2010, 23:06
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

re

Postautor: mjm » czw 02 gru 2010, 18:41

dzięki serdeczne. miło czytać takie opinie.



Awatar użytkownika
Luka w pamięci
Umysł pisarza
Posty: 770
Rejestracja: pn 16 sie 2010, 17:48
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Luka w pamięci » pt 08 kwie 2011, 20:50

mjm pisze:Byłem zagnany do narożnika.

nie do kąta?

mjm pisze:Na chwilę wydało mi się, że byłem poza sytuacją, że znajdowałem się gdzieś w środku.

To w końcu poza, czy w środku?

mjm pisze:Ludzka masa przewalała się we wszystkie strony przez poczekalnię

Przewalić się można z jednej strony na drugą, nie we wszystkie strony.

Językowo nie ma jakichś rażących błędów, chociaż najczęściej brakuje w zdaniach plastyki. Czasem dużo niepotrzebnych słów. Jak tu poniżej:

mjm pisze:- Dobry wieczór - powiedziała mi dziewczynka z kucykami, która wychyliła się na chwilę z małego pokoju.
- Zuzia. Już pora spać, co mówiłam? - mama zwróciła jej uwagę.
Wyciągnąłem z kieszeni klucze.
- Proszę. Tak jak się umawialiśmy. To ostatnie - uśmiechnąłem się
- Dziękuje bardzo - odparła kobieta.
- To co, wygląda na to, że już wszystko? - Spojrzałem na nią. Przytaknęła.

Gdyby te zaznaczone wywalić, dialog byłby i łatwiejszy w odbiorze, i bardziej nastrojowy.

Były fragmenty, które bardzo mi nie podeszły. Fragment erotyczny - uśmiechałam się lekko, bo to był taki przerost formy nad treścią, tak dobitnie to chciałeś opisać. Chociaż może to moje podejście do scen erotycznych w ogóle (już Ci o tym pisałam), od takiej sceny wymagam dużo więcej, niż zwykłej relacji.
Następny fragment - kiedy bohater tłumaczy dziewczynie, czemu jej nie chce. No przecież jakby mi tak koleś opowiadał, puknęłabym się w czoło i powiedziała mu, że Prima Aprilis był tydzień temu. Strasznie sztuczne.
A scena, kiedy bohater zabiera swoje torby z mieszkania - w całości wydaje mi się niepotrzebna. Nic nie wniosła do treści.

Zauważyłam, że masz swoje przyzwyczajenia językowe. Na przykład ciągle tak samo: "muzyka sączyła się z głośników", lubisz też słówko "sytuacje" i wciskasz, gdzie możesz. Że już o tych scenach erotycznych nie wspomnę.

A teraz sam pomysł. Bardzo fajny. Brakowało mi informacji, kim jest ów Krzysiek, ale to chyba dobrze - bo opowiadanie jest interesujące.

Pozdrawiam.


ObrazekObrazekObrazek

Awatar użytkownika
dorapa
Pisarz
Pisarz
Posty: 3397
Rejestracja: czw 13 sty 2011, 13:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kozia Górka
Płeć: Kobieta

Postautor: dorapa » pn 21 sty 2013, 19:05

Wyleżał się ten tekst, wyleżał... A szkoda, bo to interesująca i przyjazna lektura. Bohater jest, istnieje, potrafię go sobie wyobrazić i w wersji biurowej ciapy i w wersji drugiej, poprawionej. Życie jakie prowadzi jako pierwszy, jest tak nieudane, że aż prawdziwe. Wersja druga z kolei jest tak udana, że aż nieprawdziwa. Ale nie wiem czy to źle. W końcu młody mężczyzna musi mieć jakieś marzenia, wzorce, ideały, które stworzy, choćby na popularnym, niebieskim portalu. A może tylko na nim?
Podoba mi się ta idea - Stwórz siebie na naszym portalu.
Przeczytałam obie części i nie był to czas stracony.

Dzięki i powodzenia.


"Natchnienie jest dla amatorów, ten kto na nie bezczynnie czeka, nigdy nic nie stworzy" Chuck Close, fotograf

Awatar użytkownika
mjm
Szkolny pisarzyna
Posty: 39
Rejestracja: ndz 24 paź 2010, 23:06
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

dzięki!

Postautor: mjm » pn 21 sty 2013, 19:08

dzięki serdeczne. cieszę się, że się podobało. zapraszam na mój blog - tam więcej tekstów. pozdrawiam gorąco :)



Awatar użytkownika
dorapa
Pisarz
Pisarz
Posty: 3397
Rejestracja: czw 13 sty 2011, 13:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kozia Górka
Płeć: Kobieta

Postautor: dorapa » pn 21 sty 2013, 19:24

Wrzuć adres bloga do podpisu, co? Może skusi więcej osób.


"Natchnienie jest dla amatorów, ten kto na nie bezczynnie czeka, nigdy nic nie stworzy" Chuck Close, fotograf


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości