Przez wiele dni zastanawiałem się, jak polecić tak dobrą książkę i doszedłem do wniosku, że cokolwiek napiszę, i tak nie odda to wspaniałego klimatu, jaki został w niej stworzony. Jednego mogę być pewny – „polecanka” będzie szczera.
Z fragmentami książki miałem do czynienia, zanim ukazała się w księgarni. Wówczas użytkownik forum
– Stefan Darda przedstawił dwa fragmenty do weryfikacji i przyznam, że od razu tekst zrobił na mnie wrażenie – był łagodny ale sugestywny i do tego świetnie napisany.
Kiedy kupiłem książkę, wiedziałem, że będzie to lektura wyjątkowa i nie zawiodłem się pod żadnym względem – co więcej, byłem wielce zaskoczony tym, jak „Dom na wyrębach” został napisany!
Książka opowiada o Marku Leśniewskim, rozwodniku ustawiającym swoje życie na nowo – i owo ustawianie jest tutaj odpowiednim słowem, ponieważ autor stworzył postać z krwi i kości, która wszystko dokładnie planuje. Z wyjątkiem jednego...
Kupując dom na wyrębach, opodal małej miejscowości położonej na Lubelszczyźnie, nie planował zamieszkania obok otoczonego złą legendą sąsiada Antoniego Jaszczuka, ani też zjawy nawiedzającej dom bohatera.
„Dom na wyrębach” to książka wyjątkowa pod wieloma względami. Stefan Darda przypomina mi zegarmistrza składającego zegarek – każda część, fragment, element tworzy idealny mechanizm pozbawiony wad i wszystko jest na swoim miejscu. Śmiem twierdzić, że każde postawione słowo jest idealnie wyważone. Na uwagę zasługuje też zegarmistrzowska drobiazgowość: wyręby i Lublin są zobrazowane niczym pocztówki wysyłane z tych miejsc, gdzie każdy czytelnik otrzymuje wspaniałe fotografie okraszone pięknymi opisami. Narracja pamiętnikowa to kolejna, mocna strona „Domu na wyrębach”– wraz z bohaterem przeżywałem wspaniałe chwile podczas remontu domu, pierwszy lęk samotnej nocy i pierwsze spotkanie z Jaszczukiem.
Powieść jest doskonałą odskocznią na weekend zachęcającą do wypoczynku na tytułowych wyrębach, gdzie dreszczyk emocji jest wliczony w cenę podróży w to miejsce.
Na okładce książki wydawca napisał, że jest to „powieść utrzymana w klimacie prozy Stephena Kinga”– zaryzykuję stwierdzeniem, że niebawem polscy debiutanci będą porównani do Stefana Dardy!
Polecam tę książkę z całego serca, żałując, że do zestawu nie dają świeczek
– a wierzcie mi – w pewnym momencie sami zechcecie jedną zapalić i ustawić w oknie.